Rachunek sumienia dziennikarzy

Uczestniczyłem niedawno w spotkaniu dziennikarzy reprezentujących bardzo różne światopoglądowo redakcje. Jeszcze rok temu pewnie byłby to powód do dużych spięć i niekończących się dyskusji. Teraz było inaczej.
Czyta się kilka minut
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Ks. Mirosław Tykfer redaktor naczelny.
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Ks. Mirosław Tykfer redaktor naczelny.

A wszystko dlatego, że bardzo wielu z nas czuje się odpowiedzialnych za nastroje społeczne i że zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego, że dochodzimy do ściany. Za nią jest już czysta agresja…
Nie wiem niestety, czy niepokoją się z tego powodu również politycy. I to z każdej strony. Ale na pewno zmęczenie ostrością polemiki wyczuwa się wśród dziennikarzy, którzy powoli zaczynają odpuszczać. To tak, jakbyśmy się nagle zorientowali, że daliśmy się wciągnąć w grę, której tak naprawdę nie chcemy. I że ostatecznie prowokuje ją niewielka grupa osób.
Nie piszę tego, żeby powiedzieć, że wszystkiemu winni są politycy, a dziennikarze to biedne ofiary ich manipulacji. Także my musimy uderzyć się w pierś, bo niejeden z nas na politycznych konfliktach próbował coś dla siebie ugrać. Wspiąć się na drabinie popularności metodą na tzw. wyrazistość. Tyle że efektem tego jest brak zdrowego dialogu i dziennikarstwo zamienione w poligon wojenek, w których amunicją stały się ludzkie emocje. A to już nadużycie naszego fachu i rzecz zwyczajnie mało przyzwoita.
Piszę to również dlatego, żeby podkreślić, że biskupi coraz częściej reagują na te społeczne napięcia bardziej zdecydowanym głosem. Chociaż są też i tacy, którzy twierdzą, że zupełnie nic złego się nie dzieje. Zdecydowanym głosem było jednak oświadczenie abp. Wojciecha Polaka na temat sporów wokół zmian w sądownictwie. Był też odważny list abp. Stanisława Gądeckiego do prezydenta. Teraz jest apel biskupów z Zespołu ds. Kontaktów z Konferencją Episkopatu Niemiec. Trudno więc uważać, że Kościół zupełnie milczy. Aby jednak lepiej zrozumieć racje, które stały za publikacją apelu, o rozmowę poprosiliśmy abp. Henryka Muszyńskiego, który wyjaśnia dlaczego rodzą się w nim tak poważne obawy o przyszłość relacji polsko-niemieckich. Również tę refleksję trudno uznać za wypowiedź mało zdecydowaną (s.20).
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 37/2017