Logo Przewdonik Katolicki

Szczepionka na obojętność

Magdalena Woźniak
ILUSTRACJA MARIANNA SZTYMA/WYDAWNICTWO BAJKA

Z Grzegorzem Gortatem, autorem książki Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo rozmawia Magdalena Woźniak

Zacznę może nieco przekornie. Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo to książka proponowana dzieciom i dorosłym. Dlaczego jednak miałabym dawać synowi do przeczytania tak trudną lekturę?
­– Od takich wydarzeń jak wojna w Syrii nasze dzieci nie uciekną. Przecież oglądają telewizję, mają dostęp do internetu. Słyszą, o czym rozmawiamy. „Dorośli są naiwni. Wydaje im się, że jak rozmawiają szeptem, dzieci nic nie usłyszą. Jest dokładnie na odwrót” – mówi Jasmina, 8-letnia bohaterka powieści. Jeśli więc chcemy, by hasło „Aleppo” było czymś więcej niż  niezrozumiałą kilkunastosekundową informacją z telewizji, musimy z nimi ten temat poruszać. Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo może w tym pomóc.
 
Pan jednak dotyka tematu w sposób dość subtelny, jak na tak brutalną rzeczywistość.
­– Powieść ukazuje realia wojny, ale nie epatuje przemocą i okrucieństwem. Unikam dosadności i dosłowności. Częściej stosuję niedopowiedzenie, niż uderzam prawdą jak obuchem. Wierzę, że dziecko potrafi uruchomić własną wyobraźnię i wrażliwość.  Pozostawiam więc czytelnika sam na sam z jego przemyśleniami, bo tylko tak można samemu spróbować naprawdę zrozumieć to, co dzieje się w Aleppo.
 
Skąd pomysł, by pisać akurat o Syrii?
– O wojnie domowej w Syrii słyszymy od prawie sześciu lat. Nie uciekniemy od niej – i nie wolno tego robić, podobnie jak nie należy traktować doniesień z Aleppo i innych miejsc naznaczonych wojną jedynie jako przekazów medialnych. Po odłożeniu gazety nie da się przestać myśleć o ludziach, którzy kryją się pod liczbami zabitych i rannych. Pisząc książkę, chciałem z długiej listy anonimowych ofiar wybrać i przedstawić kilkoro mieszkańców Aleppo.
 
Trudno nie odnieść wrażenia, że fikcja literacka przeplata się tu z prawdziwymi wydarzeniami z Syrii.
Choć w mojej powieści występują postacie fikcyjne, to jednak wielu Syryjczyków może w nich rozpoznać samych siebie lub swoich najbliższych. Pod koniec lat 80. poznałem jedną syryjską rodzinę. Mieli trzyletnią córkę, rówieśnicę mojej. Znajomość trwała około pięciu lat, do czasu ich wyjazdu z Polski. Potem, niestety, nie dawali znaku życia. Ale właśnie o nich myślałem, kiedy o Syrii dzień w dzień mówiły serwisy informacyjne. Zastanawiałem się jaki los spotkał ich córkę. Miała na imię Jasmin, sama mówiła o sobie Jaśminka. Jak łatwo się domyślić, 8-letnia dziewczynka, bohaterka książki nieprzypadkowo nosi takie właśnie imię.
 
Dla niektórych lektura może okazać się niewygodna. Pokazuje Pan rodzinę wykształconych, zaradnych i opiekuńczych Syryjczyków, którym daleko do stereotypowych, pokazywanych często w mediach „uchodźców”.
– Nie spotkałem się z negatywnym odbiorem powieści, choć mogę tylko mówić o moich kontaktach z czytelnikami oraz reakcjach dochodzących do wydawcy. Szczególnie poruszające są głosy docierające z samego Aleppo i od Syryjczyków mieszkających w Polsce. Podkreślają, jak ważna dla nich jest świadomość, że ktoś o nich pamięta.
 
Dochód ze sprzedaży książki ma trafić na konto Polskiej Akcji Humanitarnej pomagającej w Syrii. Tymczasem w książce pojawia się wątek związany z problemami z dotarciem do Aleppo pomocy.
– Polska Akcja Humanitarna od lat działa m.in. na terenie Syrii. Jej pracownicy i wolontariusze wiedzą, do kogo i w jaki sposób kierować pomoc. Chciałbym zwrócić uwagę na inny aspekt pomocy dla Syrii. Poza pieniędzmi, które w wielu przypadkach umożliwiają przeżycie kolejnego dnia, formą pomocy jest dawanie świadectwa, że w Polsce, kraju tak odległym geograficznie od Syrii, pamięta się o losie jej mieszkańców. Moja książka to jedno z takich świadectw. Każdy życzliwy gest płynący z Polski niesie ze sobą pozytywny przekaz, którego wagę trudno przecenić.
 
Pan Safik, jeden z bohaterów, tłumaczy dzieciom, jak potężną bronią jest wiedza. Czemu nam, czytelnikom, wiedza o życiu w Aleppo ma służyć?
– Najprościej rzecz ujmując, wiedza o Aleppo, czyli tak naprawdę świadomość grozy życia w tym mieście, to dowód, że nie przymykamy oczu na to, co się tam dzieje. Mówiąc zaś bardziej górnolotnie, to również część wiedzy o nas samych. Czy naszą ciekawość świata ograniczamy do pogoni za gadżetami i śledzenia celebrytów, czy też gotowi jesteśmy zapuścić się w ciemne rewiry, gdzie musimy się zmierzyć z problemami, od jakich uciekają opery mydlane i teflonowi bohaterowie kolorowych magazynów.
 
Zabawa w chowanego nie dalej niż na odległość stu kroków od domu czy też mecz drużyny piłkarskiej złożonej z jednonogich chłopców o kulach – to tylko niektóre z zabaw syryjskich dzieci.
–  Użycie określenia „cudowne dzieciństwo” w tytule powieści opisującej życie w zniszczonym przez wojnę Aleppo było świadomym zabiegiem, rodzajem wystawienia wrażliwości czytelnika na próbę już na samym początku. Ale też formą zwrócenia uwagi, że w powieści unikam stereotypów. A wśród niestereotypowych aspektów jest i ten, że adresatem książki jest zarówno czytelnik młodszy wiekiem, jak i dorosły odbiorca. Tylko wiek i stopień wrażliwości zadecydują, na jakim poziomie odczytają tekst. Ważne jest, by nie pozostawił ich obojętnymi.
 
Po przeczytaniu tej książki nie sądzę, by to było możliwe…
– Jak to ujęła pani Katarzyna Szantyr-Królikowska, szefowa wydawnictwa Bajka, dzięki której ta książka została wydrukowana, po lekturze powieści żaden czytelnik nie pozostanie tym samym człowiekiem. Wiem, że właśnie na tym mi najbardziej zależało. I mam nadzieję, że odzew ze strony czytelników będzie potwierdzeniem, że książka Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo jest taką właśnie „szczepionką” na obojętność.



Grzegorz Gortat pisarz, tłumacz literatury anglojęzycznej, autor książek zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Trzykrotnie wyróżniony w konkursie Polskiej Sekcji IBBY – Stowarzyszenia Przyjaciół Książki dla Młodych

Moje cudowne dzieciństwo
Grzegorz Gortat
Wydawnictwo Bajka 2017

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki