Logo Przewdonik Katolicki

Przetrwa ten, kto sie śmieje

Monika Białkowska
FOT. ROBERT WOŹNIAK. s. Małgorzata Borkowska OSB. Benedyktynka z klasztoru w Żarnowcu, historyk, znawczyni życia zakonnego, tłumaczka, doktor honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego

Z s. Małgorzatą Borkowską OSB, nazywaną przez siostry Niedźwiedziem lub pieszczotliwie Misiem – o łamaniu stereotypów, karykaturach mnichów i śmiechu w kaplicy rozmawia Monika Białkowska

Słoń, Niedźwiedź… Kto by pomyślał, że mówimy o zacnych zakonnicach, mniszkach benedyktynkach!
Byłyśmy we trzy w nowicjacie. Duża sala przegrodzona firankami, podzielona na cele. Chodziłyśmy jeszcze w białych welonach. I śpiewałyśmy taką opowieść: „Opowiem ja wam, jak we dnie i w nocy Niedźwiedź o okna walkę ze Lwem toczy. Jeden się dusi, a drugiemu wieje, a Słoń się śmieje. Ledwie o piątej odezwie się dzwonek, Lew wyskakuje, jak z bruzdy skowronek. Za nos się chwyta, już się prawie dusi, otworzyć musi. Ledwie co słońce od południa spada, Miś zzieleniały do okna się skrada – zamknąć natychmiast, bo już zgrabiał wszystek, i drży jak listek. Nocą co chwila któreś z łóżka smyka, jeden otwiera, a drugi zamyka, a tylko czeka, kiedy tamten wróci, by znów się rzucić. Więc Lew dowody z medycyny zbiera, jaka jest ważna zdrowa atmosfera, i co tu gadać, to już tak jest właśnie, bez niej nie zaśnie. Miś ojca Krąpca pożycza dowodu, że nikt na świecie nie umarł od smrodu, a od przeciągu, przeziębiwszy gardło, wielu pomarło. Trzeba by jakiś wiatrak skonstruować, co na dwie strony umiałby filtrować i między cele założyć, a może trochę pomoże. Albo zwierzęta osobno zamykać, jedno za okno, drugie do chlewika, a Słoń bezpieczny na tym placu boju, zaśnie w spokoju”.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 17/2017, na stronie dostępna od 03.05.2017

Komentarze

Zostaw wiadomość

Przepisz poniższe liczby:
 Security code
----

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki