Logo Przewdonik Katolicki

Nowe pokolenie wirtuozów

Magdalena Mateja
Veriko Tchumburidze / fot. PAP

40 skrzypków z 17 krajów, cztery etapy, prawie 70 godzin wypełnionych muzyką. I niezliczone wzruszenia słuchaczy, bo to one okazują się istotniejsze i trwalsze niż werdykt jurorów. XV Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego przeszedł do historii.

Odbywające się w Poznaniu zmagania młodych artystów z całego świata dobiegły końca, ale dla większości z nich to dopiero początek kariery, która dzięki zdobytym doświadczeniom i laurom ma szansę coraz bardziej rozkwitać. W efekcie samych nagród regulaminowych i pozaregulaminowych skrzypkowie wystąpią w 27. koncertach w kraju i na świecie. Zwyciężczynią jubileuszowej edycji konkursu została Veriko Tchumburidze – 20-letnia Gruzinka urodzona w Turcji. To najmłodsza uczestniczka tegorocznego finału i zarazem piąta z kolei kobieta, która wygrywa Wieniawskiego.

Dwa tygodnie wrażeń

Pierwszy z czterech etapów konkursu przebiegał dosyć spokojnie. Choć na szczęście wykonawcy nie musieli grać do pustej sali, mało który z melomanów konsekwentnie wysłuchał wszystkich czterdziestu produkcji. Nic dziwnego – tylukrotny odbiór kaprysów Wieniawskiego czy sonat Beethovena to maraton dla wyjątkowo wytrwałych. Tę przyjemność większość słuchaczy pozostawiła jurorom, ale wielu z nich odwiedzało poznańską Aulę Uniwersytecką choćby na jedno popołudnie czy przedpołudnie. Wielokrotnie można było zobaczyć na widowni grupy dzieci – uczniów szkół muzycznych z różnych miast Polski, m.in. z Gdańska i Przemyśla. Regularnie wzrastającym zainteresowaniem cieszyły się także transmisje radiowe, telewizyjne i internetowe, nadawane przez cały czas trwania konkursu.

Drugi etap był dla wielu dużo przyjemniejszy – tak słuchaczy, jak i wykonawców. 26 prezentacji sonat na skrzypce i fortepian – utworów z najwyższej półki – to gratka dla fanów kameralistyki. Tu zaczęły się prawdziwe konkursowe emocje: pierwsze zachwyty, nadzieje, spekulacje. Publiczność i krytyka powoli wybierała swoich faworytów, czym chętnie dzielono się nie tylko w kuluarowych rozmowach, ale także w licznych komentarzach w mediach społecznościowych. Po ogłoszeniu przez jurorów trzynastki półfinalistów pojawiły się także pierwsze rozczarowania. Mimo że do trzeciego etapu dopuszczono o jednego skrzypka więcej, niż pierwotnie zakładano, prawem konkursu nie znalazło się w nim miejsce dla wszystkich.

Półfinał, czyli kompozycje Mozarta i Bacha, to coś dla prawdziwych koneserów dobrego stylu. Jednak gdyby to krytycy mieli monopol na prawdę, okazałoby się, że w tym etapie poziom konkursu drastycznie się obniżył, a obecne pokolenie młodych skrzypków (jednych z najlepszych na świecie!) nie ma pojęcia o wykonywaniu muzyki mistrzów. Na szczęście uczestnicy grali dla wszystkich, nie tylko dla oceniających ich znawców, zapewniając tym samym mnóstwo niezapomnianych wrażeń wielu słuchaczom. Najwięcej pozytywnych opinii za wykonanie Mozarta zebrała… altowiolistka Katarzyna Budnik-Gałązka, towarzysząca wszystkim wykonawcom w jego Symfonii Koncertującej.

Mocna ekipa Polaków

Jednak to dopiero lista finalistów miała wzbudzić naprawdę gorące emocje. Mnóstwo melomanów na różne sposoby wyrażało zbiorowe rozczarowanie brakiem w ostatnim etapie dwóch Polek – Celiny Kotz i Amelii Maszońskiej – które zdecydowanie pokazały klasę na konkursowej scenie w najróżniejszym repertuarze. Gorzej, że nie wahano się tym samym deprecjonować udziału, a niekiedy nawet obrażać tych, którzy znaleźli się w gronie laureatów. Na szczęście obie skrzypaczki zostały wyróżnione nagrodami pozaregulaminowymi: Celina Kotz otrzymała Nagrodę Publiczności, Amelia Maszońska – Nagrodę Wandy Wiłkomirskiej za najpiękniejsze wykonanie utworu Karola Szymanowskiego i Nagrodę Rektora Akademii Muzycznej im. I.J. Paderewskiego w Poznaniu, a obie panie – równorzędne Stypendia Miasta Poznania dla najlepszego Wielkopolanina. Doceniony został także Robert Łaguniak, który zakończył niestety udział w konkursie po trzecim etapie z powodu kontuzji lewej ręki. Ten 19-letni Pabianiczanin, kiedy już powróci do formy, otrzyma 12 lekcji mistrzowskich od przewodniczącego jury Maxima Vengerowa.

Najlepszą Polką w tegorocznym konkursie okazała się Maria Włoszczowska – laureatka VI nagrody. Obok niej na podium znaleźli się: Japończyk Ryosuke Suho (VII nagroda), reprezentujący Tajwan i USA Richard Lin (V nagroda), Amerykanin chińskiego pochodzenia Luke Hsu (IV nagroda), Koreanka Bomsori Kim i Japończyk Seiji Okamoto (II nagroda ex aequo) oraz wspomniana już Veriko Tchumburidze. Z pewnością wszystkich ich będziemy mieli okazję jeszcze niejednokrotnie usłyszeć na wielu estradach świata i naszego kraju, podobnie jak i niektórych z tych, którym jury nie przyznało nagród, jednak swoimi wykonaniami zaskarbili sobie wielu nowych fanów. Każdy z laureatów przygotował na konkurs co najmniej trzy kompozycje Henryka Wieniawskiego, które, mimo zakończenia konkursu, pozostaną w ich repertuarze i będą cieszyć uszy słuchaczy na całym świecie. I to chyba jest jedną z największych wartości – nie dlatego, że Wieniawski był Polakiem, ale przede wszystkim dlatego, że to po prostu piękna muzyka w znakomitym wykonaniu.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki