Logo Przewdonik Katolicki

Jak być rodzicem sportowca?

Bogna Białecka

Twoje dziecko fascynuje się sportem i widać u niego talent w tym kierunku, lub też jesteś rodzicem, którego dziecko już trenuje i odnosi sukcesy sportowe. Czy wychowanie sportowca różni się od zwykłego wychowania?

Sport i zajęcia ruchowe są niezwykle ważne dla rozwoju dziecka, każde dziecko powinno dużo czasu spędzać na aktywności fizycznej. Jednak w pewnym momencie może się okazać, że stoimy przed wyborem – czy traktować sport wyłącznie jako sposób aktywnego odpoczynku, czy myślimy o sporcie w perspektywie zawodowstwa. Co może nam pomóc?
 
Unikaj ograniczeń
W ciekawym artykule z 2012 r. Elisabeth Vaino przeanalizowała historię najlepszych sportowców USA. Okazało się, że zaledwie 18 proc. z nich od dzieciństwa uprawiało sport, w którym są mistrzami. Cała reszta z początku uprawiała różnego rodzaju sporty. Ma to ogromną zaletę. Kiedy dziecko uprawia różnego rodzaju sporty, jest to dla niego ciekawsze, mniej nużące, rozwija całe ciało, sprzyja czerpaniu przyjemności ze sportu.
Z pewnością szybka specjalizacja jest zagrożeniem dla rozwoju dziecka. Zaczyna ono łączyć swoją przyszłość z bardzo konkretnym rodzajem sportu, łatwo mu popaść w przesadę, jeśli chodzi o ilość godzin spędzanych na treningu (a to z kolei sprzyja kontuzjom). Zaczyna poświęcać treningowi więcej czasu, niż jest to korzystne. Łatwo mu zaniedbać inne obszary rozwojowe. W szkole pojawiają się kiepskie oceny, ma problemy z nawiązywaniem relacji z innymi ludźmi itp. Jeżeli przydarzy mu się wypadek uniemożliwiający uprawianie tego jednego, konkretnego sportu, może pojawić się depresja, a nawet próby samobójcze. Takie są konsekwencje postawienia wszystkiego na jedną kartę i budowania swojego poczucia tożsamości na jednym rodzaju aktywności.
 
Kieruj rywalizacją
Największe sukcesy odnoszą ludzie, dla których dana dyscyplina sportowa jest pasjonująca i ją uwielbiają, niejako trenują ją dlatego, że ich fascynuje. Ogromnie ważnym elementem bycia dobrym w sporcie jest doświadczenie tak zwanego flow. Jest to poczucie mistrzostwa, robienia czegoś, w czym jest się świetnym, a choć wymaga to wysiłku, wykonuje się to z łatwością. Poczuciu flow towarzyszą pozytywne emocje (czasem wręcz łagodne formy ekstazy) i wrażenie całkowitej kontroli nad wykonywaną czynnością.
 
Jednak to nie wszystko. W sporcie zawsze pojawia się rywalizacja i jest ona istotnym motorem zaangażowania. Ważne jest, jak nasze dziecko postrzega rywali. Musimy czuwać nad tym, by nie pojawiała się pogarda dla przegranych. To niestety ogromna pułapka. Dlatego uczmy dziecko umiejętności analizy czynników prowadzących do sukcesu i porażki. Mamy naturalną tendencję, by przypisywać zasługi wyłącznie sobie („ja jestem mistrzem, oni są do niczego, dlatego wygrałem”), a porażki – czynnikom zewnętrznym („ktoś mi podrzucił kamień, o który się potknąłem, a sędzia był beznadziejny i nie zwracał uwagi na wykroczenia przeciwników”). Pokazujmy, że każdy sukces i porażka są mieszanką wielu czynników, a rywal zasługuje na szacunek.
 
Zapobiegajmy też obojętnieniu na porażkę. Jeśli dziecko gra np. w piłkę w trzech drużynach, ma tendencję, by przegraną lekceważyć. Mówi wtedy sobie „nawet jak przegramy, to i tak mogę wygrać w tej drugiej drużynie”, a to pociąga za sobą spadek motywacji – i rzeczywiście gorszy wynik. Tak samo demotywujące są „nagrody za uczestnictwo”. Jak to kiedyś określił bohater kreskówki Iniemamocni: „Kiedy wszyscy są super, nikt nie jest”. W dobie walki z rywalizacją pojawiają się zawody, w których nie zostają wyłonieni zwycięzcy, a wszyscy uczestnicy dostają taką samą nagrodę. To bardzo demotywujące. Zawody bez wygranych nazywajmy rozgrywką towarzyską. Jest to dobra okazja uczenia dziecka, że można uprawiać sport dla przyjemności, dla samej satysfakcji. Nie psujmy jednak efektu motywacyjnego „nagrodami dla wszystkich”.
 
Rozważ swoją motywację
Największa pułapka dla rodziców sportowca to wiązanie swojej samooceny z osiągnięciami dziecka. Nadmierna identyfikacja z dzieckiem jest niezdrowa. Bezpośrednim skutkiem takiej postawy jest poświęcanie się rodzica dla rozwoju kariery sportowej dziecka.
 
Dziecko sportowiec wymaga oczywiście wielu poświęceń. Nie każdy rodzic jest gotowy, by (dla przykładu) zadbać, żeby dziecko codziennie dotarło na trening, a w znaczącą część weekendów roku na kolejne zawody. Granica zostaje przekroczona, gdy kariera dziecka staje się ważniejsza niż żona, mąż, inne dzieci. Owszem, warto by rodzic był widzem, gdy dziecko bierze udział w zawodach. Rodzicielskie wsparcie jest bardzo ważne. Jednak jak pokazują badania, ciągła obserwacja przez rodziców wpływa wręcz negatywnie na wyniki dzieci. Dziecko nie wychodzi wtedy poza rutynę, dopiero uwolnione spod rodzicielskiego oka rozwija skrzydła, wypróbowuje nowe umiejętności itp.
 
Dlatego należy pamiętać, by nie wiązać swojej samooceny z osiągnięciami dziecka. Pomóc w tym może prosta zasada, by nie przechwalać się dzieckiem. Należy je pochwalić w cztery oczy, a także w obecności różnych osób znaczących (np. babcia, wychowawca itp.), jednak np. wstawianie na Facebooka setek zdjęć dziecka biorącego udział w kolejnych zawodach już nie jest zdrowe. Niech dziecko realizuje swoje ambicje, nie zaspokaja potrzebę osiągnięć rodzica.
 



 
Dobry rodzic wg dr. Sheena Murphy’ego

  1. Rozmawia z dzieckiem o motywach zaangażowania się w sport.

 

  1. Oklaskuje nie tylko swoje dziecko, ale i jego rywali.

 

  1. Dba o siebie.

 

  1. Docenia trenerów i organizatorów zawodów.

 

  1. Opiera się pokusie krytykowania wyników sportowych dziecka.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki