Logo Przewdonik Katolicki

Gdy opatrunek nie wystarczy

Renata Krzyszkowska
Nowy oddział Centrum Medycznego HCP w Poznaniu, gdzie leczeni są pacjenci z ranami przewlekłymi / fot. J. Tomaszewski

W Poznaniu od niedawna działa pierwszy w Polsce Oddział Chirurgicznego Leczenia Ran Przewlekłych. Dla pacjentów z tym problemem to prawdziwy przełom.

U Barbary żylaki podudzi powstawały stopniowo. Niewydolność żylna i otyłość nie pomagały w leczeniu. Gdy miała 46 lat, na nogach zaczęły powstawać trudno gojące się rany. Lekarze przepisywali różne maści i opatrunki, ale poprawy nie było, wręcz przeciwnie. Po 10 latach była bliska depresji, jej skóra na nogach przypominała jedną wielką krwawiącą, ropiejącą ranę. Opatrunki musiała zmieniać co kilka godzin, każda zmiana wiązała się z ogromnym bólem. Koszt środków higienicznych przekraczał czasami sto złotych dziennie. Gdy trafiła do Centrum Medycznego HCP na Oddział Chirurgicznego Leczenia Ran Przewlekłych, zdiagnozowano u niej zastój żylny i związany z tym brak odpływu krwi z nóg. Wykonano posiew z rany, który wykazał infekcję pałeczką ropy błękitnej, bardzo trudnej do zwalczenia. Chorej zaproponowano leczenie operacyjne. Ta jednak leczona była już przez tylu lekarzy, że nie wierzyła w sens ingerencji chirurgicznej. Po długim namyśle, bez entuzjazmu wyraziła jednak zgodę. Zabieg przeprowadzono w grudniu ubiegłego roku, trwał kilka godzin, a po tygodniu noga przestała krwawić i wydzielać nieprzyjemne zapachy. Barbara wyszła do domu z dokładnymi zaleceniami, jak dbać o zoperowaną nogę. Teraz raz w tygodniu przyjeżdża na kontrolę. Jeszcze kilka wizyt i rana będzie całkowicie wygojona.
 
Ziemia niczyja 
Leczenie ran przewlekłych było do niedawna w naszym kraju swego rodzaju ziemią niczyją. Co prawda, chorzy dotknięci tym problemem byli leczeni przez lekarzy wielu specjalności, w tym przede wszystkim przez dermatologów, ale tylko różnego rodzaju opatrunkami, nieoperacyjnie, co nie zawsze przynosi pożądane efekty. Niektórym chorym pomóc może tylko leczenie operacyjne. Oddziały chirurgiczne nie chciały jednak leczyć trudno gojących się ran. Najczęściej są one zakażone, dlatego mogą być zagrożeniem dla innych chorych. Pacjenci błąkali się więc od jednego specjalisty do drugiego, bez planu kompleksowego leczenia.
Ilu jest takich chorych w Polsce? Dokładnie nie wiadomo, ale liczby na pewno idą w setki tysięcy. Lekarze od dawna widzieli problem. Spontanicznie postanowili więc działać. Przez półtora roku trwały rozmowy w centrali NFZ, które w końcu doprowadziły do powstania Programu Kompleksowego Leczenia Ran Przewlekłych. Nowo utworzony oddział w Poznaniu powstał właśnie w jego ramach. – Mamy piętnaście łóżek i własny blok operacyjny. Powoli tworzy się już kolejka pacjentów – mówi dr Zofia Machyńska-Bućko, ordynator oddziału.
Lista schorzeń, w których pacjenci mogą tu znaleźć pomoc, jest bardzo długa: stopa cukrzycowa, owrzodzenia na tle naczyniowym (czyli z powodu żylaków), odleżyny u osób niepełnosprawnych, owrzodzenia po zakażeniach skóry i tkanki podskórnej (np. po róży czy zakażeniach pałeczkami gram ujemnymi), rany pourazowe, owrzodzenia po radioterapii (po wyleczeniu nowotworu). Najtrudniejsze jest leczenie ran powstałych w wyniku chorób wynikających z autoagresji, takich jak np.: reumatoidalne zapalenie stawów, twardzina, toczeń, sarkoidoza, sklerodermia. W tych chorobach rany leczy się bardzo długo, czasem niestety bez efektu, więc jedynym ratunkiem jest amputacja.
 
Najpierw diagnostyka 
– Żeby zakwalifikować chorego do leczenia operacyjnego, trzeba go najpierw zbadać i dociec dlaczego rana powstała. W tym celu najpierw rok temu otworzyliśmy poradnię ran przewlekłych w ramach realizacji Programu Kompleksowego Leczenia Ran Przewlekłych. Zgłaszający się tu chory jest dokładnie diagnozowany. Trwa to do 4 tygodni i odbywa się ambulatoryjnie. Część badań chory może zrobić w miejscu zamieszkania, część na miejscu, bo Centrum Medyczne HCP ma dość dobrą bazą diagnostyczną. Po tym okresie diagnostycznym już wiadomo co robić. Chory jest kwalifikowany albo do leczenia operacyjnego na naszym oddziale, albo dalej jest leczony ambulatoryjnie w naszej poradni aż do całkowitego zagojenia się rany. Wtedy to ustala się indywidualny plan takiej terapii. Jeśli się nie powiedzie i rana się nie zmniejszy, pacjenta można zakwalifikować do leczenia operacyjnego. Broń składamy tylko w przypadku, gdy w ranie rozwija się nowotwór. Nie jesteśmy onkologami i się na tym nie po prostu nie znamy – mówi dr Zofia Machyńska-Bućko.
Do programu mogą dostać się chorzy z całej Polski. Muszą jednak mieć skierowanie od lekarza rodzinnego lub innego specjalisty do Poradni Leczenia Ran Przewlekłych w Centrum Medycznym HCP.
 
Bez edukacji nie ma efektów 
Chorym często trudno zrozumieć, że miesiąc leczenia w poradni nie jest działaniem na zwłokę, ale służy dokładnemu rozpoznaniu i ustaleniu planu działania. Podobnie trudno wytłumaczyć niektórym pacjentom, że leczenie operacyjne nie kończy sprawy, ale konieczne jest jeszcze leczenie poszpitalne i dbanie o zagojoną ranę. Takie wygojenie rany trwa nawet trzy miesiące. Po tym okresie również konieczne są wizyty kontrolne, by sprawdzić, czy pacjent nauczył się postępować tak, by rana nie wytworzyła się na nowo. W leczeniu bardzo ważna jest więc edukacja. Jeszcze przed rozpoczęciem terapii każdy chory wypełnia specjalną ankietę sprawdzającą wiedzę o danej chorobie. Potem dostaje materiały o problemie, który mu dolega. Gdy przychodzi do szpitala, znowu wypełnia ankietę sprawdzającą, czego się nauczył. Każdy pacjent ma wiedzieć, jak o siebie dbać, co robić, czego unikać, jak się myć, jaki styl życia prowadzić.
Niestety, pacjenci nie zawsze chcą się dostosować. Ze wszystkich koniecznych zasad przestrzegają tylko tych, które im odpowiadają, co jest prostą drogą do odnowienia się ran. Trudno się jednak dziwić, skoro do tej pory leczyli się bezskutecznie latami i każdy lekarz zalecał co innego. Program leczenia przypomina jednak trochę zakon. Chcąc w nim być, trzeba przestrzegać ustalonych reguł. Tylko wtedy można liczyć na sukces.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki