Logo Przewdonik Katolicki

Kolędy na trzy sposoby

Kinga Waliszewska

To zdecydowanie najchętniej nagrywany muzyczny materiał w Polsce. Czy w kolędach można jeszcze zaproponować coś świeżego? Nowości wydawnicze pokazują, że tak.

Na rynku pojawiły się trzy nowe wydawnictwa. Każde charakteryzuje inna stylistyka, od kołysanek po kolędy śpiewane a capella.
 
Matula Jezusa Utula Matula
To nie kolędy, to kolędy Matuli. Słychać, że zespół wywodzący się z Krakowa włożył w tę płytę całe swoje serce. Jest ona bardzo „matulowa” i to jej największy atut.  Każda kolęda jest niebanalna, ale nie oznacza to, że udziwniona – tak, to są kolędy! Każda jest natomiast oryginalnie zaaranżowana, każda w innym stylu. Nie są to jednak tylko „utulanki”, jak sugerowałby tytuł krążka, choć znajdziemy tu oczywiście spokojne kołysanki: prześliczna, mało znana, nastrojowa Zaśnij dziecino czy Mizerna cicha z fletem na pierwszym planie. Jest też brzmiąca jak piosenka zaangażowana Nie było miejsca. Zdecydowanie więcej jest jednak tych radosnych: skoczna Gore gwiazda, w stylu country Skrzypi wóz, bluesowe Wśród nocnej ciszy, w stylu reggae Jezusa Narodzonego czy niezwykle ciekawie rozpisana na głosy Północ już była. Dobrym posunięciem było na pewno zaproszenie do nagrania chóru mieszanego, chóru dziecięcego i kwartetu smyczkowego, nadającego utworom oryginalności brzmienia.
Album zawiera 11 kolęd i pastorałek (w książeczce dołączonej do wydawnictwa mamy teksty wszystkich), ale płyty są tak naprawdę dwie – druga to wersje instrumentalne, bo Matula zachęca do rodzinnego kolędowania. Słuchając krążka od początku do końca, wyraźnie słychać pewien zamysł twórców: pierwszy utwór Intro zaczyna się od fragmentu Ewangelii, czytanej przez opiekuna duchowego zespołu – ks. Jana Gierlaka MS, oraz krótkiej historii kolęd i wyjaśnienia, jakie znaczenie dla mnie osobiście ma to, co wydarzyło się w Betlejem. Ostatni Outro to kolejny fragment Ewangelii, modlitwa i życzenia, jakie Matula składa słuchaczom. Przyznam – nieczęsto można takie głębokie, ewangelizacyjne przesłanie znaleźć na płytach z kolędami.
 
Narodził się Jedyny Król Gabriela Gąsior & Holy Noiz
Zanim zajrzymy do zawartości, nasz wzrok przyciąga niezwykle kolorowa okładka, która jednak nijak nie kojarzy się ze świętami Bożego Narodzenia. Obraz gitarzysty zespołu Holy Noiz Roberta Zająca kryje głęboką symbolikę: kształty figur geometrycznych – to świat w którym żyjemy, kawałek odsłoniętego nieba czy kosmosu – w nim jest obecność Boża czuwająca nad światem, twarz dorosłego Jezusa w koronie – Ten, który teraz się rodzi, to Ten sam, który przyjął na siebie winy całego świata, nasz Zbawiciel. Kolory wskazują natomiast na dużą różnorodność muzycznej stylistyki, którą na krążku stworzyli oprócz członków zespołu Holy Noiz liczni goście specjalni, m.in.: Kuba Badach, Edyta i Łukasz Golcowie, Grzegorz Lulek oraz zespół wokalny, śpiewający białym głosem. Muzycy proponują nam podróż w różne zakątki świata, by wydobyć z kolęd niesamowite emocje zawarte w głębokich treściach, często bazujących na Piśmie Świętym, a nierzadko zagubionych przez komercjalizację świąt.
Na płycie znajdziemy 16 utworów, w tym trzy autorskie piosenki świąteczne Gabrieli Gąsior, ale zdecydowana większość to piękne polskie tradycyjne kolędy i pastorałki, tyle że w nowej szacie muzycznej: niektóre w stylu gospel (Pójdźmy wszyscy, Dzisiaj w Betlejem), niektóre w klimacie hiszpańskiego bolero (Jezus malusieńki), inne w kołyszących afrykańskich zaśpiewach (A wczora z wieczora) czy klimatach góralsko-rockowych (Hej w dzień narodzenia), a jeszcze inne w rytmach bliskowschodnich (Mizerna cicha). Z pewnością to krążek dla miłośników muzyki świata. Nie zabrakło również akustycznych nastrojowych ballad. Autorzy nie ukrywają, że niebagatelny wpływ na kształt płyty miał ich tegoroczny kilkudniowy pobyt w Ziemi Świętej i przeżycia z nim związane – poszerzył ich spojrzenie na sposób obchodzenia świąt. Płyta Narodził się Jedyny Król jest więc muzyczną opowieścią o Bożym Narodzeniu, by nie zapomnieć, że w tych świętach chodzi o... Boże Narodzenie.
 
Kolędowo Mocni w wierze a capella
To album inny niż pozostałe, bardziej surowy, bo nagrany bez instrumentów. Inny też dla samego zespołu Mocni w wierze, na co dzień odnajdującego się w stylach rock, pop, gospel i charakteryzującego się dużą dynamiką oraz energią sceniczną. Dlaczego więc tym razem a capella? Bo wtedy głos wychodzi z wnętrza, z duszy człowieka, jak twierdzą wykonawcy. Nie da się ukryć, że takie wykonanie to także wyzwanie – trzeba się wykazać kunsztem i dużymi umiejętnościami wokalnymi, a dodajmy, że kolędy śpiewane są tutaj w czterogłosie. Płyta z pewnością zadowoli miłośników tego rodzaju muzyki, a kto po nie sięgnie, z pewnością się nie zawiedzie. Dla ucha (i ducha) czysta przyjemność. To płyta bardzo różnorodna – zarówno jeśli chodzi o aranżacje, jak i repertuar, bo choć wszystkie utwory są tradycyjne, to nie wszystkie są polskie. Zdecydowanym smaczkiem zafundowanym nam przez zdobywców II miejsca na tegorocznym Międzynarodowym Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie, są świąteczne utwory ukraińskie (tradycyjna kolęda Dobryj wecir tobi, szczedriwka – ludowa pieśń noworoczna pt. Szczedryk czy prawosławna kolęda Radujtesia wsi ludij) oraz niemieckie (Es kommt ein Schiff, geladen). Kolejny zespół sięga więc po fascynacje innymi kulturami. W zasadzie nie ma się co dziwić. – Warmia jest regionem, w którym na kulturę obchodzenia świąt Bożego Narodzenia miały wpływ zwyczaje przywiezione przez przybyszów z różnych stron, a i dziś zamieszkuje go wielu ludzi pochodzących z Ukrainy czy Białorusi. Może więc urok świątecznych utworów z różnych stron świata poruszy serca nie tylko mieszkańców okolic Olsztyna.
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki