Logo Przewdonik Katolicki

AmenBand - reaktywacja

Kinga Waliszewska
Zespół Amen Band podczas koncertu / fot. archiwum zespołu

Zespół, który wydawał się umarły, ożył. Pionierzy chrześcijańskiego grania w Polsce wracają na scenę.

Pod koniec ubiegłego roku – 11 lat po śmierci Andrzeja Cudzicha – fundacja jego imienia wydała płytę Reaktywacja. Powrót okazał się możliwy, bo znalazły się osoby, które uznały, że to dzieło, zapoczątkowane w latach 90., trzeba kontynuować.
Fundację im. Andrzeja Cudzicha – wybitnego polskiego kontrabasisty jazzowego, założyciela legendarnego i pionierskiego zespołu AmenBand – utworzyli córka Andrzeja, Katarzyna Cudzich-Budniak, oraz jej mąż, Mikołaj. Ten ostatni jest kontrabasistą jazzowym i nie ukrywa, że teść odcisnął na jego muzycznym życiu piętno. W ostatnich latach Budniakowie spotkali wiele osób pamiętających Andrzeja i wspominających jego zespół.

Dojrzały niemowlak
Andrzej Cudzich założył AmenBand w 1996 r. Wtedy też ukazała się pierwsza płyta grupy Łąki Twoich obietnic. Już dwa lata później światło dzienne ujrzała kolejna Rozmowa z Ojcem, a w 2002 r. trzecia i ostatnia Coraz bliżej. Muzyka pierwszego AmenBandu to jazz, soul, rock i gospel. Często niełatwa w odbiorze, raczej ambitna. Trudno się dziwić, biorąc pod uwagę doświadczenie Andrzeja Cudzicha – absolwenta Akademii Muzycznej w Krakowie. Grał z takimi muzykami, jak: Urszula Dudziak, Grażyna Auguścik, Zbigniew Namysłowski, Jan Ptaszyn Wróblewski czy Jarosław Śmietana, a także zagranicznymi, wśród których byli m.in. Don Cherry, Patricia Beysens, Jack Van Poll czy Felix Simtaine. Do zespołu AmenBand Cudzich zapraszał nie tylko chrześcijan. Przez muzykę najwyższych lotów pragnął przyciągnąć ludzi do Boga, to był jego sposób na ewangelizację.
Gdy AmenBand zaczynał grać, tzw. scena muzyki chrześcijańskiej dopiero raczkowała. Rozpoznawalnych na niej było zaledwie kilka zespołów, które wtedy też zaczynały swą muzyczną przygodę: New Life’M, Deus Meus, Trzecia Godzina Dnia (TGD). Geneza tego ostatniego sięga 1982 r., ale wtedy znany był w niewielkim gronie wspólnot protestanckich; kto by pomyślał, że 30 lat później grupa będzie najbardziej rozpoznawalnym ekumenicznym chórem w Polsce, a jej pieśni będą śpiewane w wielu wspólnotach i kościołach? AmenBand, tak jak i Deus Meus oraz New Life’M, wywodzą się z kolei z rekolekcji dla muzyków chrześcijan Strefa Chwały, których pierwsza edycja odbyła się w Dursztynie w 1992  r. Wielu muzyków nosiło wówczas w sercach pragnienie tworzenia i profesjonalnego grania dla Boga. Z tych pragnień zrodził się zespół New Life’M (Joachim Mencel, Robert Cudzich, Marcin Pospieszalski, Piotr Jankowski), a to, co zaczął tworzyć, było zupełnie nowatorskie. Nie było wówczas w naszym kraju żadnych wzorców tego typu działalności, nie było koncertów muzyki chrześcijańskiej, nie było w ogóle takiego nurtu muzycznego. W tym samym 1992 r. ukazał się pierwszy album New Life’M pt. Stoisz u naszych drzwi. Wcześniej na rynku zaistniały już dwa albumy TGD (wydane w 1990 i 1991 r.). Rekolekcyjne spotkania muzyków chrześcijan Strefa Chwały odbywały się co roku i przynosiły nowe owoce.

Kościelne hity
Kolejnym niezwykle ożywczym dla polskiej muzyki chrześcijańskiej czasem był 1994 r. Na organizowane w Ludźmierzu rekolekcje wybrał się pracujący wtedy w Szczecinie dominikanin o. Andrzej Bujnowski. Zabrał ze sobą kilku uczniów szkół muzycznych. Nikt z nich nie przypuszczał, że po rekolekcjach powstanie zespół Deus Meus, a już w następnym roku ukaże się jego pierwszy album Hej Jezu! (wtedy jeszcze wydana pod roboczą nazwą Inicjatywa Muzyczna Ludźmierz). To z niej pochodzą takie szlagiery jak Ogrody, Będę śpiewał Tobie czy Pan jest Pasterzem moim, śpiewane dziś w niejednej wspólnocie czy kościele. Wszystkie te pionierskie na polskiej scenie muzyki chrześcijańskiej grupy grają do dziś i mają się świetnie. Wciąż się rozwijają, wydają płyty, koncertują i są zespołami z absolutnie najwyższej muzycznej półki.
A AmenBand? Nikt nie mógł przewidzieć śmiertelnej choroby Andrzeja Cudzicha i jego odejścia w 2003 r. Zespół umarł razem z nim. Ale właśnie ożył. Grupa w pewnym sensie chce kontynuować zamysł założyciela, ale też odcina się od przeszłości. Dziś tzw. polska scena muzyki chrześcijańskiej nie jest tą sprzed dekady. Dobrze zdaje sobie z tego sprawę lider reaktywowanego AmenBand, Mikołaj Budniak: „Jeśli chodzi o gatunek muzyczny, przenieśliśmy akcent w stronę komercyjną. Dlaczego? Wielu z nas pracuje z młodzieżą. Młodzi doskonale znają mainstream, muzykę radiową, ale nie potrafią wymienić żadnych konkretnych zespołów, które niosą przekaz pozytywny, chrześcijański. My chcielibyśmy to złamać i dlatego nasza muzyka jest bardziej masowa, idzie w stronę pop-rocka. Ale nie odcinamy się od tego, co robił Andrzej, bo chcemy, by jazz się pojawiał, ale tym razem jako dodatek. Chcemy bazować na utworach Andrzeja, ale jesteśmy też otwarci na nowe. Gdy pytamy młodzież, czy to jest ten kierunek, oni mówią: tak, to nam się podoba, chcielibyśmy tego więcej”.
Coś od siebie
AmenBand ożył w nowym składzie i w nowej formule. Dziś tworzą go młodzi, zdolni muzycy. W założeniu zespół ma mieć formułę otwartą i mają go tworzyć ludzie, którym bliska jest idea ewangelizacji przez muzykę.  Na razie ukazała się mała płyta (EP) zawierająca jedynie cztery utwory – dwa z nich są już znane z poprzednich płyt AmenBand, ale przearanżowane i uwspółcześnione. Pozostałe są zupełnie nowe. Dwa śpiewane są w języku polskim, dwa po angielsku. „Zauważyliśmy, że często śpiewamy utwory zagraniczne, czerpiemy od innych. My chcielibyśmy coś dawać od siebie całemu Kościołowi, tak jak wzywa nas do tego Sobór Watykański II” – mówi lider AmenBand. Zespół przygotowuje się do wydania płyty długogrającej wiosną 2016 r., tuż przed Światowymi Dniami Młodzieży w Krakowie. Warto wspomnieć, że fundusze ze sprzedaży minialbumu Reaktywacja  są przeznaczone na akcję wspierającą ŚDM Kraków 2016 „Bilet dla Brata”.
„To, co robił Andrzej, przekraczało podziały gatunkowe – wspomina Mikołaj Budniak. – Tak naprawdę chodziło o ewangelizację, o przemianę serc i robienie tego w sposób jak najbardziej profesjonalny, jak najlepszy, aby było to świadectwem. Aby ktoś słuchając tego, mówił: to jest niesamowite. Już sama forma otwiera człowieka na przekaz” – mówi Budniak. To, co proponuje dzisiejszy AmenBand, a co słyszę na wspomnianym albumie, dowodzi, że muzyka grana przez chrześcijan w Polsce ma się naprawdę dobrze.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki