Logo Przewdonik Katolicki

Apostołki świata

Monika Białkowska

W gnieźnieńskim domu sióstr pallotynek odbywa się formacja nowicjuszek i postulantek. Od pewnego czasu wszystkie polskie pallotynki mieszkają w nim przynajmniej przez pierwsze cztery lata swojej życiowej przygody pośród sióstr tego zgromadzenia.

W domu na Hożej mieszkają nie tylko postulantki i nowicjuszki. Warunki lokalowe, a zwłaszcza kaplica z codzienną Mszą św. w tym samym budynku, sprawiają, że wiele jest tu sióstr starszych, na emeryturze. – Ich obecność jest wielkim bogactwem – mówi s. Danuta Przybyłek. – Daje możliwość spotkania najmłodszych i najstarszych. Starsze siostry bardzo dużo wnoszą swoją modlitwą i ofiarowaniem swego cierpienia. My dziś wyrastamy na tym, co one zbudowały i wniosły w nasze zgromadzenie.
W klasztorze trwa całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu. Siostry wpisują się na dyżury i od rana do wieczora każdego dnia trwają na modlitwie przed Jezusem. – Trudno jest opowiedzieć to słowami, ale naprawdę doświadczamy Bożej obecności, czujemy ogromny owoc tej modlitwy – mówi s. Danuta.
 
Ewangelia regułą
Bywają zgromadzenia, które mają bardzo czytelny charyzmat, nawet dla laika. Zajmują się niepełnosprawnymi dziećmi, są pielęgniarkami albo zakładają ochronki. Zadania, które przez siostrami postawił ich założyciel, św. Wincenty Pallotti, wydają się nie mieć końca. Pallotynki i pallotyni mają być apostołami, wszechstronnymi i działającymi na wielu płaszczyznach, w zależności od miejsca i czasu, w jakim będą żyć. Siostry mają być gotowe nie do jednego konkretnego, ale do każdego dzieła miłości. Żeby było jeszcze trudniej, św. Wincenty nie zostawił swoim księżom i siostrom żadnej reguły: twierdził, że jedynym kodeksem normującym życie apostoła jest Ewangelia.
– Tajemnica naszego charyzmatu jest ukryta w pełnej nazwie zgromadzenia: Siostry Misjonarki Apostolstwa Katolickiego – tłumaczy s. Danuta. – Mamy wprawdzie placówki misyjne, ale naszą główną misją jest apostołowanie wszędzie tam, gdzie jesteśmy. Różnorodność i odczytywanie znaków czasu jest właśnie tym, czego chciał dla nas założyciel. Zależało mu, żeby kapłani, siostry i świeccy jednoczyli swoje wysiłki, żeby dostrzegali wokół siebie różne potrzeby i na różne sposoby na nie odpowiadali. Dlatego tak ważne jest dla nas wsłuchiwanie się w to, co dzieje się w Kościele i w świecie.
 
Dom otwarty
W Gnieźnie siostry pallotynki pracują u bp. Krzysztofa Wętkowskiego i bp. Bogdana Wojtusia. Swój dom na Hożej otwierają dla wszystkich, którzy potrzebują miejsca na spotkanie, rekolekcje czy formację. Tu przyjechać mogą grupy parafialne z księdzem albo katechetą na dni skupienia. Tutaj można przyjechać indywidualnie, kiedy potrzebuje się odrobiny ciszy. Tu przyjeżdżają młodzi, próbujący rozeznać swoje powołanie, porozmawiać z siostrami o Bogu albo po prostu o życiu. Tu spotykała się kiedyś gnieźnieńska „Szkoła Jezusa”, tu młodzi przygotowywali się do Światowych Dni Młodzieży. Tutaj wreszcie zjeżdżają się księża na swoje spotkania formacyjne, od najmłodszych, tuż po święceniach, aż po tych, przygotowujących się do objęcia posługi proboszcza.
Siostry wszystkim służą swoją obecnością i słowem. Same również wyjeżdżają na parafie, nie tylko na terenie archidiecezji gnieźnieńskiej, prowadzą rekolekcje wielkopostne dla szkół i dla dorosłych.
Ważnym dziełem jest prowadzona przez siostry strona internetowa, pomagająca rozeznać powołanie. Na www.powolania.pallotynki.pl można znaleźć przewodnik, jak się modlić o to rozeznanie, jak odróżnić powołanie od tego, co się nam nim wydaje, jakie są warunki wstąpienia do zgromadzenia i co robić krok po kroku, jeśli życie zakonne ma być naszym życiem. Ci, którzy głosu powołania zakonnego nie słyszą, za pośrednictwem strony sióstr pallotynek mogą się włączyć w wielkie dzieło modlitewnej pomocy powołanym. Ci, którzy chcą spotykać w swoim życiu świętych kapłanów, cierpliwych spowiedników, ofiarne siostry zakonne i pomysłowych katechetów, mogą złożyć swoją deklarację modlitwy i ofiary w ich intencjach.
 
Formacja
Droga do tego, by stać się siostrą pallotynką, nie jest krótka. Potrzeba kilku nieformalnych spotkań i rozmów z siostrami, by zdecydować o wejściu za klasztorną furtę. Pierwszy etap formacji, czyli postulat, trwa dwa lata. Kandydatki mieszkają w klasztorze, pracują i modlą się razem z siostrami, ale nie noszą jeszcze habitów ani nie używają w stosunku do siebie określenia „siostra”. Ich formacja polega na rozpoznawaniu powołania i na krystalizowaniu motywacji. Po dwóch latach rozpoczynają nowicjat. Wtedy otrzymują nowe imię: każda z nich jest siostrą Marią z chrzcielnym imieniem na drugim miejscu. – Dawniej siostry przyjmowały nowe imię zakonne na znak przyobleczenia nowego człowieka – tłumaczy s. Danuta. – Sobór Watykański II uczył, że życie konsekrowane ma być odnowieniem łaski chrztu, jeszcze głębszym ofiarowaniem siebie Bogu – wtedy wiele zgromadzeń zrezygnowało ze zmiany imion. U nas siostry miały możliwość powrotu do imion chrzcielnych, część z tego skorzystała. Dziś już imion nikt nie zmienia, używamy tych ze chrztu.
Po dwóch latach nowicjatu, formacji duchowej, poznawania charyzmatu, historii zgromadzenia i duchowości założyciela siostry składają pierwsze śluby: jeszcze nie na całe życie, ale na jeden rok. Po roku ślubują znów na rok i tak sześć razy, aż przyjdzie czas na śluby wieczyste. Przez sześć lat między pierwszymi a wieczystymi ślubami pracują w różnych domach w Polsce, podejmując pierwszą odpowiedzialność, przygotowując się do zawodu, konfrontując swoje wyobrażenia z codziennym życiem zakonnym. Mają wtedy szansę sprawdzić, czy rzeczywiście odnajduja się w życiu zakonnym.
– W tej chwili są u nas dwie postulantki i jedna nowicjuszka – mówi s. Danuta. – W ostatnich kilkunastu latach do zgromadzenia przychodzi dużo mniej dziewcząt. Czujemy, że wzrasta średnia wieku, że musimy bardziej się sprężać, żeby podołać wszystkim pracom. Ale też cieszymy się z każdej i jeśli przyjdzie jedna na rok, to już jesteśmy dobrej myśli. Mam wrażenie, że choć kandydatek jest mniej, to ich powołania się lepiej rozeznane, dziewczyny często są już też po studiach, a nie tylko po maturze.
 
Post z Zegarem
Wielki Post jest w klasztorze czasem szczególnym. – Zawsze podejmujemy wspólnotowe postanowienia – opowiada s. Danuta. – Czasem dotyczą one wzajemnych relacji, na przykład żeby odnosić się do siebie z wyjątkową uprzejmością, a czasem dodatkowej modlitwy czy jakiejś ascezy. Podejmując post, oszczędzamy – a to, co zaoszczędzimy, przeznaczamy na pomoc potrzebującym. Wystawiamy też w klasztorze koszyk z cytatami, duchowymi zadaniami, i losujemy codziennie jedną taką karteczkę. Od naszego założyciela mamy też wielki skarb: Zegar Męki Pańskiej. „Zegar” to modlitwa na każdą godzinę dnia, związaną z poszczególnymi elementami Męki Jezusa. Był czas, że praktyka ta przestała być pielęgnowana, siostrom zaangażowanym na zewnątrz trudno było co godzinę spotykać się na wspólnej modlitwie. Teraz staramy się do niej wracać, odmawiając modlitwy z „Zegara” przynajmniej w niektórych jego godzinach.
Siostra Danuta pochodzi z Nidzicy na Mazurach. – Kiedy szukałam zgromadzenia, niektóre wykluczałam intuicyjnie: jechałam i czułam, że to nie to, choć nikt nie mówił i nie robił nic, co by mogło mnie zniechęcić – wspomina. – Na końcu został mi jeden adres, pallotynki w Warszawie. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tamten dom, szary i zupełnie zwyczajny, wiedziałam, że to jest to miejsce. Potem każda chwila, spotkania z siostrami, wszystko mnie w tym upewniało. Decydujące było, kiedy jedna z sióstr powiedziała mi o pracy ze świeckimi i duchu apostolskim – o nic więcej już nie musiałam pytać. I nigdy od tamtej chwili nie podawałam w wątpliwość tego wyboru. Byłam świadoma, że to jest ważne: jeden z kapłanów uprzedzał mnie, że ważną rzeczą jest nie tylko rozeznać, czy się ma powołanie, ale też do jakiego instytutu się je ma, żeby uniknąć pomyłki. Dziękuję Bogu, że mnie się udało!
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki