Logo Przewdonik Katolicki

Głośno o grzechu

Natalia Budzyńska
Kadr z filmu "El club" / fot. YouTube

Skandale pedofilskie w Kościele są tak wstrząsające, że trudno się dziwić, że temat ten podejmuje współczesne kino. Nie ma lepszego medium, które by doprowadziło do tak potrzebnej konfrontacji.

Kameralny El Club i hollywoodzki Spotlight to dwa filmy 2015 r., których temat dotyczy najboleśniejszego grzechu ludzi Kościoła. Pierwszy miał premierę na początku roku, a podczas konkursu Berlinare otrzymał nagrodę Grand Prix Jury i był nominowany do Złotego Niedźwiedzia. Drugiemu przyznano dwie nagrody w czasie festiwalu filmowego w Wenecji we wrześniu, w Stanach Zjednoczonych właśnie wszedł na ekrany kin, a data jego polskiej premiery nie jest jeszcze znana. O takich tematach mówi się, że są bolesne, ale to słowo nie oddaje ogromu cierpień, jakie ze sobą niosą. Kino radzi sobie z tym lepiej i gorzej, intencje twórców też są przecież różne. Od tematu nie można uciekać, a nic tak nie uzdrawia jak prawda, która zostaje pokazana całemu światu. Nawet jeśli jest to prawda, przed którą chce się uciec i której ma się ochotę zaprzeczać.

Zamknij oczy
Niektórzy ludzie Kościoła mówią, że filmy podejmujące problem pedofilii wśród księży wyolbrzymiają marginalny problem, bo to dotyczy pojedynczych przypadków. Nie wiem, czy można tak twierdzić, kiedy na przykład tylko episkopat USA podaje, że ofiarą ponad 4 tys. księży pedofilów mogło paść 10 tys. nieletnich, a sam tylko Kościół w Bostonie na mocy ugody z ofiarami wypłacił odszkodowania bliskie 100 mln dolarów! O tym największym skandalu w historii Kościoła opowiada film Spotlight. Bohaterami są dziennikarze pisma „Boston Globe”, którzy przez niemal 10 lat prowadzili żmudne śledztwo, rozmawiali ze świadkami, spisywali zeznania napastowanych dzieci. Na skutek publikacji kilku biskupów podało się do dymisji, ale największy zarzut ciążył nad kard. Bernardem Lawem, który przez dziesiątki lat tuszował problem księży pedofilów, przenosząc ich jedynie do innych parafii. Właśnie zamiatanie tego typu spraw pod dywan najbardziej zaszkodziło wizerunkowi Kościoła.
O ukrywaniu prawdy opowiada także film El Club chilijskiego reżysera Pablo Larraina. W niewielkiej rybackiej wiosce, w jednym z domów, mieszka kilku księży z gospodynią. Za jednym z nich przyjeżdża bezdomny człowiek, który pod oknami wykrzykuje krzywdy, jakich doznał będąc chłopcem. Jeden z księży nie wytrzymuje napięcia i popełnia samobójstwo. Na miejsce przyjeżdża wysłany przez Kościół  jezuita, który ma zbadać sprawę. Dom, który na pierwszy rzut oka wydaje się idyllicznym miejscem odpoczynku dla podstarzałych duchownych – i tak ma być odbierany przez mieszkańców wioski – okazuje się miejscem zesłania i pokuty dla ekskomunikowanych księży homoseksualistów. Jednak zamiast pokutować, żyją sobie spokojnie i dopiero przybycie ofiary jednego z nich zaburza tę leniwą idyllę. Kiedy przyjeżdża jezuita, widz odczuwa ulgę, że oto wreszcie nastąpi jakieś oczyszczenie sytuacji. I następuje, ale zupełnie nie takie, o jakie chodzi. Z powodu źle pojmowanej miłości do Kościoła sprawa znowu zostaje uciszona, zamieciona, ukryta.

Zatkaj uszy
Twórcy filmowi radzili sobie z podejmowanym przez nich tematem bardzo różnie, powstawały obrazy wulgarne i wyważone, nudne i wstrząsające. Od przekoloryzowanego i  nużącego filmu Złe wychowanie Pedro Almodovara do świetnej i niejednoznacznej Wątpliwości Johna Patrica Shanleya z P.S. Hoffmanem i Meryl Streep w rolach głównych. To obraz, którego siła tkwi właśnie w tytułowej wątpliwości i podejrzeniach i zadaje pytania, nie szukając na siłę odpowiedzi. W 2014 r. powstały dwa filmy, których w Polsce nie widzieliśmy i pewnie nie zobaczymy. Meksykańskie Perfekcyjne posłuszeństwo opowiada historię z pozoru fikcyjną, ale od razu wiadomo, że dotyczy ojca Marciala Maciela, założyciela Legionu Chrystusa, który był oskarżany o pedofilię, nieskromne prowadzenie się, używanie narkotyków, malwersacje finansowe. Mimo że od lat 90. pisano w jego sprawie listy do Watykanu, dopiero pod koniec życia został pozbawiony przez Benedykta XVI praw do sprawowania posługi kapłańskiej. Z kolei film I imię syna  Vincenta Lannoo, mimo że jego ostateczna wymowa jest ewangeliczna i ukazuje wyższość miłosierdzia nad zemstą, to ze względu na formę był pokazywany w niewielu francuskich kinach. Bohaterką jest zaangażowana katoliczka, matka molestowanego chłopca, która bierze sprawiedliwość w swoje ręce i wymierza karę księżom pedofilom. Film jest i straszny, i obraźliwy, i lekko komediowy, i być może z tego powodu trudny do przyjęcia.
Cechą wspólną dla większości tych obrazów jest zwrócenie uwagi na ofiary. U Almodovara to transwestyta i homoseksualista, u Larraina bezdomny, chory psychicznie outsider, u Lannoo samobójca. Niemal panoramę ofiar molestowania prezentuje amerykański serial Ray Donovan, który choć opowiada zupełnie inną historię, a wątek pedofilii w Kościele (bostońskim zresztą) traktuje pobocznie, to śmiało można powiedzieć, że czyni to najdojrzalej. Ten rozrywkowy i popkulturowy serial obraca się wokół historii trzech braci, z których każdy inaczej stara się radzić sobie z traumą dzieciństwa i poczuciem zawodu do Kościoła i oczywiście Boga. W trzech sezonach towarzyszymy im w całym wachlarzu emocji: od nienawiści po pojednanie. Co więcej, serial pokazuje nie tylko księży, którzy wciąż nie chcą zrozumieć, że kiedykolwiek zrobili coś złego, po tych, którzy chcą pokutować i tych, którzy pełnią swoją posługę, kierując się prawdziwą miłością i miłosierdziem. Kto by pomyślał, że w serialu, który chyba nawet nie miał takich ambicji, zmierzymy się z psychologią ofiar i otrzymamy tak bogaty obraz postaw wobec grzechu.
XXI wiek to czas rozliczeń dla Kościoła a kino – czy to artystyczne, czy autorskie, czy hollywoodzkie – może mu w tym pomóc. Czasami delikatnie i ze zrozumieniem, czasami z buntem i złością. Czy można się temu dziwić? Kiedy wysoki urzędnik watykański mówi z dumą o swoim homoseksualizmie i opresyjności Kościoła, to tak jakby mówił jeden z bohaterów filmu El Club. Ale kiedy w tym samym filmie przemawia ofiara, to chcemy szybko zatkać uszy. Nie róbmy tego.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki