Logo Przewdonik Katolicki

Cierpliwe towarzyszenie

ks. Mirosław Tykfer
Abp Stanisław Gądecki / fot. PAP

Rozmowa z bp. Stanisławem Gądeckim, metropolitą poznańskim, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, delegatem KEP na synod o rodzinie, o wierności Ewangelii i postawie miłosierdzia.

Jakie myśli towarzyszą Księdzu Arcybiskupowi w dniu zakończenia synodu?
– Zastanawiając się nad wymową zakończonego synodu, powiedziałbym, że najważniejsza jest wdzięczność wobec papieża Franciszka i wszystkich uczestników za to, że jasno pokazali, jakie są sposoby aktywnego uczestnictwa wszystkich wierzących w życiu Kościoła. W imieniu polskich biskupów, uczestników synodu, wydany został komunikat, który skrótowo ujmuje nasze posynodalne refleksje. Komunikat dotyczy osób żyjących w małżeństwach sakramentalnych, ale także osób rozwiedzionych, żyjących w  nowych związkach. Jest to w pewnym sensie powtórka tego, o czym była już mowa w Familiaris consortio, adhortacji Jana Pawła II powstałej po zakończeniu poprzedniego synodu o rodzinie. Mowa jest więc m.in. o udziale we Mszy św., praktykowaniu modlitwy, wychowaniu dzieci w wierze, zaangażowaniu w życie parafii, zachęcie do wspierania dzieł miłosierdzia. To wszystko dotyczy także osób żyjących w ponownych związkach cywilnych, a niemogących przyjmować Komunii Świętej.

Czyli w sprawie Komunii dla rozwiedzionych nic się nie zmieniło?
– W sensie doktrynalnym nauczanie Kościoła nie uległo zmianie. Natomiast bardziej została zaakcentowana postawa miłosierdzia, które polega na cierpliwym towarzyszeniu osobom w sytuacjach nieregularnych. Dotyczy to najpierw księży, którzy powinni wspierać małżonków w trudnościach. W przypadku osób żyjących w nowych związkach, winni oni dojrzewać do pełniejszego zrozumienia wymagań Ewangelii i radykalnej decyzji życia w białym małżeństwie. Tylko w ten sposób postawa miłosierdzia nie zmienia ewangelicznej prawdy co do jedyności i nierozerwalności małżeństwa sakramentalnego. To towarzyszenie może trwać długo, nawet wiele lat, ale winno ostatecznie prowadzić do życia zgodnego z Ewangelią. Synod uznał, że osoby rozwiedzione, żyjące w nowych związkach, powinny mieć możliwość głębszego rozważenia swojej sytuacji w świetle słowa Bożego poprzez rozmowę z duszpasterzem.

Na czym miałoby polegać to towarzyszenie?
– Kluczem do zrozumienia istoty duchowego towarzyszenia jest słowo „integracja”. Wszyscy wierzący powinni dążyć do tego, aby coraz pełniej żyć w jedności z Kościołem, a więc integrować swoje życie z życiem Kościoła. W przypadku osób żyjących w nowych związkach, może oznaczać to tylko jedno: postawa nieustannego nawrócenia. Oczywiście może dokonywać się to na drodze pewnego procesu rozeznania, który wymaga czasu, cierpliwości, coraz głębszego zrozumienia Ewangelii i błogosławionych owoców jej zastosowania w codziennym życiu. Nie ma innej drogi od tej, która prowadzi do ostatecznego dostosowania życia do wymagań Ewangelii, a nie odwrotnie.

Docierały do nas jednak informacje o zróżnicowanym podejściu ojców synodalnych do tego problemu.
– Biskupi niemieccy nie są zadowoleni z tego rozwiązania. Zdaje się, że oczekiwali oni przekroczenia, że zostanie przegłosowany zapis o Komunii dla osób żyjących w nowych związkach. Chcieli przekroczyć próg miłosierdzia, który został określony w punkcie 84 Familiaris consortio, mówiący z jednej strony o zróżnicowanej odpowiedzialności za rozpad małżeństwa, a z drugiej o niezmiennym nauczaniu Pisma Świętego, które nie pozwala na udzielanie Komunii żyjącym w związkach cywilnych. Tekst, który został przegłosowany jako raport końcowy, nie mówi o Komunii dla rozwiedzionych, ale też nie zamyka dyskusji na ten temat.

To jest kompromis czy raczej chwilowe zawieszenie?
– Faktycznie, raport nie zadowala ani jednej, ani drugiej strony. Gdyby jednak wspomniane w raporcie rozeznanie sytuacji osób żyjących w nowych związkach miało oznaczać pozwolenie w pewnych okolicznościach na przyjmowanie Komunii, byłaby to zmiana nauczania Kościoła. Jest nie do pomyślenia, aby synod zdecydował się na działanie sprzeczne ze słowem Bożym i tradycją Kościoła. W tej kwestii Jezus Chrystus nauczał bardzo wyraźnie.

Jaki los czeka przyjęty raport?
– W kontekście tego, o czym mówiłem przed chwilą, należy zwrócić uwagę na  94 punkt raportu, który prosi papieża Franciszka o przygotowanie dokumentu, który rozwiałby wszelkie wątpliwości. Oczywiście jego przygotowanie może potrwać nawet kilka miesięcy. Pamiętajmy jednak, że zgodnie z prawem kanonicznym „synod nadzwyczajny” spełnia tylko rolę doradczą wobec Ojca Świętego, a więc jego orzeczenia nie są w żaden sposób wiążące dla Kościoła. Decydujący głos pochodzi od następcy św. Piotra.

Przecież Jan Paweł II także wypowiadał się jako następca św. Piotra.
– Synod wielokrotnie odwoływał się do Familiaris consortio. W stosunku do roku 2014 robił to znacznie częściej. Podczas poprzedniego synodu miałem wrażenie, że wkład Jana Pawła II w nauczanie Kościoła o małżeństwie i rodzinie właściwie nie istnieje. W raporcie końcowym Jan Paweł II jest więc wielokrotnie cytowany i stanowi podstawę zawartego w nim przesłania.              
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki