Logo Przewdonik Katolicki

Muzyka odzyskana

Błażej Tobolski
Festiwal świętogórski / fot. Netbox

Kiedy nuty zalegające przez całe wieki w bibliotecznych archiwach zostaną już odkryte, nadal są nieme. Trzeba przywrócić je do życia. Dopiero wtedy można usłyszeć zapisaną w nich muzykę.

Takie ożywianie zapomnianych nut postawiło sobie za cel powstałe 10 lat temu przy klasztorze na Świętej Górze koło Gostynia Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Świętogórskiej im. Józefa Zeidlera. I ani miejsce jego działalności, ani osoba patrona nie są tu przypadkowe.
 
Polski Mozart
Kongregacja Oratorium Księży Filipinów powstała na wielkopolskiej Świętej Górze w 1668 r. Podobnie jak oratoria zakładane w XVI w. w Rzymie przez św. Filipa Neri, szybko stało się ono miejscem nie tylko modlitwy, ale i propagowania kultury, wspieranej przez miejscowe ziemiaństwo. Wkrótce też przy tutejszym sanktuarium maryjnym i filipińskim klasztorze powstała Kapela Świętogórska, skupiająca znakomitych czy wręcz wybitnych muzyków i kompozytorów. Jednym z nich był Józef Zeidler, który spędził tu ostatnie 25 lat życia. Zmarł w 1806 r., pozostawiając po sobie bogatą spuściznę kompozytorską, liczącą ponad 30 kompozycji liturgicznych. Rozwijającej się na Świętej Górze działalności muzycznej i rosnącemu w związku z tym zbiorowi muzykaliów, kres położyła kasata kongregacji, dokonana przez pruskiego zaborcę w 1876 r. Część zgromadzonych nut uległa rozproszeniu, a Zeidler, tak jak i inni twórcy związani z tym miejscem, został niemal zupełnie zapomniany.
Na nowo odkryto go dzięki badaniom tutejszych archiwów przeprowadzonym w latach 70. minionego wieku. Ale świat usłyszał o nim tak naprawdę dopiero w związku z I Festiwalem Muzyki Oratoryjnej „Musica Sacromontana”, zorganizowanym w 200. rocznicę jego urodzin przez stowarzyszenie, któremu patronuje. Muzyka Zeidlera na swoje ponowne wykonanie musiała czekać aż do początków XXI w., kiedy to manuskrypty z nutami ponownie wyciągnął z bibliotecznej szafy filipin ks. Jakub Przybylski, obecnie dyrektor festiwalu. Kiedy ocenili je muzykolodzy, stało się jasne, że odkryto prawdziwą muzyczną perełkę. Prof. Marek Dyżewski, były rektor wrocławskiej Akademii Muzycznej, nazwał wówczas Józefa Zeidlera polskim Mozartem – i tak się przyjęło.
 
Fryderyk i Orfeusz
– Przygotowując pierwszy festiwal, chcieliśmy po prostu upamiętnić postać tego zapomnianego kompozytora. Nikt z nas nie przypuszczał, że ten projekt tak się rozwinie – przyznaje Krzysztof Fekecz, prezes Stowarzyszenia Miłośników Muzyki Świętogórskiej im. Józefa Zeidlera. A trzeba przyznać, że przez 10 lat wydarzenie to, podczas którego muzykę polskich i europejskich mistrzów wykonywały najlepsze zespoły i soliści, zyskało sobie zasłużoną renomę. Już zarejestrowana podczas pierwszego festiwalu płyta otrzymała nagrodę Fryderyka 2008 w kategorii „Album Roku. Muzyka chóralna i oratoryjna”. Natomiast w tym roku dwupłytowy album pt. Oratorium o śmierci św. Filipa Neri Pasquale’a Anfossiego w wykonaniu Orkiestry Sinfonia Viva pod dyrekcją Tomasza Radziwonowicza, Poznańskiego Chóru Kameralnego Bartosza Michałowskiego oraz solistów, otrzymał prestiżową nagrodę Złotego Orfeusza 2015 – jedno z najważniejszych wyróżnień muzycznych w Europie, przyznawane przez francuską Académie du Disque Lyrique. – Nuty do tego oratorium, nawiązującego do tradycji opery neapolitańskiej, które zachwyca swoim dojrzałym pięknem stylu klasycznego, nie pochodziły ze Świętej Góry. Udostępniła je nam biblioteka rzymskiej Kongregacji Filipinów – zaznacza Wojciech Czemplik, dyrektor artystyczny festiwalu. – Podczas wręczenia nagrody wyrażono jednak uznanie dla polskich wykonawców za przekonywającą interpretację i odkrycie tego dzieła niedocenianego dziś na świecie kompozytora z włoskiej Ligurii, od którego pomysły muzyczne zapożyczał czasami pozostający pod wrażeniem jego talentu Mozart – dodaje.
 
Dyrygent podnosi batutę...
Do naszych czasów w filipińskiej bibliotece na Świętej Górze zachował się dość bogaty, bo liczący około 180 pozycji zbiór muzykaliów, nie tylko stanowiących oprawę liturgii, wśród których znajdują się rękopisy pochodzące nawet z końca XVIII w. Stanowią one bez wątpienia cenne dziedzictwo kulturowe Polski i Kościoła, a część z nich wciąż jeszcze czeka na odkrycie i na swoje ponowne wykonanie. W tym też celu została odtworzona Kapela Świętogórska, a poza dorocznymi, odbywającymi się na przełomie września i października festiwalami, są tu organizowane także mniejsze koncerty. Oprócz muzyki Zeidlera można podczas nich posłuchać kompozycji także innych związanych ze Świętą Górą muzyków: Maksymiliana Koperskiego, Piotra Niestrawskiego czy Czecha Johannesa Baptistę Lohra.
Jednak taki wydobyty z muzycznego archiwum utwór, zanim usłyszymy go podczas koncertu, musi przejść długą drogę. – Najpierw autograf kompozytora, albo jego odpis sporządzony przez kopistę, musi trafić do muzykologa, który przeprowadza nad każdym manuskryptem wnikliwe studium. Musi on ocenić, czy nuty są kompletne, wykryć drobne błędy kopistów, a czasem nawet zrekonstruować partyturę z zapisu poszczególnych głosów, a następnie dokonać analizy muzykologicznej całości. Taki materiał muzyczny przenosi się też do komputera, a efektem tej żmudnej i czasochłonnej, trwającej nieraz nawet kilka miesięcy pracy jest egzemplarz nut z obszernym specjalistycznym komentarzem – wyjaśnia Wojciech Czemplik. Następnie otrzymują je także wykonawcy: soliści, chór i orkiestra. – W końcu następuje moment, na który ja osobiście czekam najbardziej: wykonawcy spotykają się u nas, na Świętej Górze, dyrygent podnosi batutę i wówczas ta odkryta w formie zapisów nutowych muzyka zaczyna na nowo brzmieć. To nieprawdopodobne przeżycie! – przyznaje.
 
Klasycy i flamenco
Festiwal Muzyki Oratoryjnej przywrócił pamięć o tworzących niegdyś na Świętej Górze kompozytorach, sprawiając, że ich utwory znów wypełniają wnętrza barokowej bazyliki, dla której powstały przeszło dwieście lat temu. Twórcy festiwalu starają się jednak, aby poszczególne koncertowe wieczory charakteryzowała różnorodność muzyczna. – Zawsze układamy program tak, aby słuchacz miał możliwość porównania muzyki świętogórskiej z muzyką europejską takich kompozytorów, jak Haydn, Mozart czy Beethoven. Zależy nam też na tym, by utwory podczas festiwalu były wykonywane przez najlepszych solistów i zespoły – podkreśla dyrektor artystyczny. W tym roku na koncercie finałowym X Festiwalu Muzyki Oratoryjnej „Musica Sacromontana”, który odbędzie się 4 października, zostanie zaprezentowana pochodząca z 1769 r. Msza ex D Józefa Zeidlera, którą udało się odnaleźć, dzięki zamieszczonym w internecie katalogom, w zbiorach biblioteki monachijskiej. Odkrywanie nieznanej muzyki Zeidlera przypadnie tym razem w udziale jednej z najwybitniejszych europejskich orkiestr – Sinfonii Varsovii, którą dyrygować będzie światowej sławy dyrygent Jerzy Maksymiuk. Poza tym, podczas tego muzycznego wydarzenia rozpoczynającego się 26 września, na które wstęp jest wolny, odbędzie się koncert z okazji obchodzonej w tym roku 500. rocznicy urodzin św. Filipa Neri w wykonaniu Kapeli Świętogórskiej. Zabrzmi też podczas niego Haydn i Mozart oraz zagości wirtuoz gitary flamenco Carlos Piñana z Hiszpanii, któremu towarzyszyć będzie Kaliska Orkiestra Symfoniczna pod dyrekcją Adama Klocka – laureata najbardziej prestiżowej na świecie nagrody Grammy, czyli muzycznego Oscara.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki