Logo Przewdonik Katolicki

Z Berlina do Poznania

Małgorzata Jańczak

Na początku XX w. baterie nie miały wielkiego zastosowania. Rewolucji dokonał Andrzej Kaczmarek, mieszkaniec Berlina narodowości polskiej, który w 1910 r. przy Fruchtstrasse założył Zakłady Wytwórcze Ogniw i Bateryji ,,Centra”.

Produkcja szła całkiem dobrze; dzięki reklamie, szczególnie latarki elektrycznej, zapotrzebowanie na baterie rosło. Po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu przez Polskę niepodległości właściciel zdecydował się na przeniesienie fabryki do ojczystego kraju. Decyzja podyktowana była nie tylko względami patriotycznymi, ale również handlowymi. Po zakończeniu wojny firma Kaczmarka straciła kontakt z kupiectwem polskim, nowa granica Rzeczpospolitej zabrała „Centrze” olbrzymi rynek zbytu, jakim były ziemie dawnego zaboru pruskiego. Dzięki wsparciu magistratu, już w 1919 r. Kaczmarek uruchamia przy ul. Wenecjańskiej ,,Pierwszą Poznańską Fabrykę Elementów i Bateryj”. Zakład zatrudniał około 40 osób, ale funkcjonował sprawnie i rozwijał się razem z nową gałęzią przemysłu. Niestety, trzy lata po przeniesieniu się do Poznania Kaczmarek umiera. Fabrykę przejmują spadkobiercy: żona Wanda i córka Katarzyna. Przedsiębiorstwo podupada, zatrudnienie maleje do 20 osób. Dodatkowo w bezpośrednim sąsiedztwie powstaje konkurencyjna fabryka o nazwie ,,Fogtan”. Dla obu pań jedyną drogą pozbycia się kłopotów i ocalenia fortuny jest sprzedaż zakładu.
 
Marketingowy zmysł
Z początkiem 1925 r. fabrykę kupują Wacław Tomaszewski i Jan Kubski. Ich pierwszym pociągnięciem jest wykupienie konkurencyjnej fabryki ,,Fogtan”. Łączą obie firmy w jedno przedsiębiorstwo pod nazwą ,,Fabryka Elementów i Baterii W. Tomaszewski i Ska”, a wyroby wypuszczają na rynek pod nazwą ,,Centra”. Dyrektorem handlowym zostaje Tadeusz Marweg – dzięki  jego zdolnościom organizacyjno-handlowym fabryka w krótkim czasie nabiera rozgłosu.
Rok 1930 jest dla fabryki przełomowy: zaczyna się kryzys gospodarczy, ze spółki odchodzi Jan Kulski. Na kilka miesięcy przed kryzysem fabryki baterii w Polsce postanowiły wyeliminować „Centrę” z rynku, sprzedając swoje produkty po bardzo niskich cenach i to na kredyt. Tomaszewski nie podjął walki – sprzedawał tylko za gotówkę. Konkurenci zaczęli bankrutować, a Tomaszewski nie tylko nie poniósł poważniejszych strat, ale mógł przystąpić do rozbudowy fabryki. Podejmuje też szereg działań mających na celu obniżenie kosztów produkcji. Stopniowo firma poszerza działalność, rozpoczynając produkcję igieł gramofonowych i szprych rowerowych, a w następnych latach – łańcuchów rowerowych i wyrobów szewskich.
 
Nie tylko produkcja
Tomaszewski troszczył się nie tylko o produkcję. Wiedział, że dobrze wyuczona, stabilna i czująca się bezpiecznie załoga to podwaliny sukcesu firmy. Przy fabryce działał żłobek, w zakładowej stołówce wydawano kilkaset obiadów dziennie. Dla uhonorowania jubilatów pracujących w „Centrze” 10 lat urządzano specjalne wieczornice. Firma finansowała działalność, skupiającego kilka drużyn, klubu sportowego złożonego z pracowników „Centry”. W pochodzie 3 maja 1937 r. wzięło udział prawie 200 sportowców. W zakładzie działał również chór i zespół taneczny. Otwarto świetlicę z radiem, bilardem, ping-pongiem i biblioteką.
Kolejny etap rozwoju zakładu rozpoczął się w 1937 r., kiedy Tomaszewski postanowił wybudować nową fabrykę. Zlokalizował ją przy ul. Św. Michała. Projekt obejmował pięć hal produkcyjnych, budynek administracyjny i osiedle ,,Centry”, które składało się z sześciu bloków mieszkalnych. Całość realizacji mała być zakończona w 1943 r., a o „Centrze” po 1945 r. wielu naszych czytelników mogłoby opowiedzieć niejedną historię.
 
 
Tekst pochodzi z autorskiego cyklu „Historyjki Babci Poznanianki” emitowanego na antenie Radia Emaus. Kolejnych odcinków będzie można posłuchać od września.
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Kinga
    18.08.2018 r., godz. 10:53

    Wspaniały artykuł. Szczegółowy, precyzyjny - nareszcie dowiedziałam się wszystkiego o firmie "Centra" Wacława
    Tomaszewskiego, z którym przyjaźnił się mój ojciec Kazimierz Donat. Był przedstawicielem tej firmy, współpracował.
    Ciekawią mnie źródła tych wiadomości . Tadeusz Marweg pochodził z Ostrzeszowa i był kuzynem Kazimierza Donata.
    Chciałabym znać jego daty biograficzne

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki