Logo Przewdonik Katolicki

Na szlaku „Trzech Hostii”

Błażej Tobolski
Trakt ma przypomnieć, że to tutaj dokonał się pierwszy i największy cud eucharystyczny w Polsce – mówi inicjator utworzenia Poznańskiego Traktu Eucharystycznego ks. prof. Leszek Wilczyńsk

Ślady najstarszego w Polsce cudu eucharystycznego, cudowna woda i sanktuarium wzniesione przez króla Władysława Jagiełłę czekają na nas na utworzonym właśnie w Poznaniu Trakcie Eucharystycznym.

Ten jedyny w swoim rodzaju trakt został opracowany dopiero w tym roku, choć wydarzenia, z którymi jest związany miały miejsce u schyłku XIV w. – Zależało mi na tym, aby wskrzesić pamięć, zarówno u poznaniaków, jak i odwiedzających nasze miasto gości, o zapomnianych dziś nieco sanktuariach, które mamy tak blisko, bo w centrum Poznania. Trakt ten ma również przypomnieć, że to tutaj dokonał się pierwszy i największy cud eucharystyczny w Polsce – wyjaśnia inicjator utworzenia Poznańskiego Traktu Eucharystycznego ks. prof. Leszek Wilczyński. Jest on zarazem kustoszem sanktuarium o rzadkiej dedykacji Najświętszej Krwi Pana Jezusa – jednym z trzech kościołów związanych z poznańskim cudem eucharystycznym.
 
Trzy Hostie
Cud, o którym mowa, wydarzył się 15 sierpnia 1399 r. – To wiemy na pewno, gdyż odnoszą się do niego papieskie bulle wydane w pierwszych latach XV w. Mamy też zapisy, m.in. w Rocznikach Jana Długosza z 1466 r., na podstawie których możemy spróbować odtworzyć przebieg nadzwyczajnych zdarzeń sprzed pięciu stuleci, które później obrosły w zakrawające o legendę dodatki, wymagające obecnie jeszcze weryfikacji na podstawie badań źródłowych – zaznacza ks. prof. Wilczyński. Mianowicie, uboga kobieta wraz z córką, skuszona hojnym wynagrodzeniem, wykradła z kościoła Dominikanów (obecny kościół Jezuitów przy ul. Szewskiej) trzy Hostie i przyniosła je do stojącej nieopodal Starego Rynku, przy ul. Sukienniczej (dziś ul. Żydowska), kamienicy Świdwów. Tam, w piwnicy domu, dokonano profanacji, tnąc Hostie, by w ten sposób sprawdzić prawdziwość rzekomego Ciała Pańskiego. Kiedy zaczęły one krwawić, złoczyńcy przestraszyli się i chcąc jak najszybciej pozbyć się Hostii, bezskutecznie próbowali je spalić, a potem utopić w znajdującej się w podziemiach studni. Te jednak nie tylko nie rozpuściły się w wodzie, ale nawet uniosły ponad jej lustro. W końcu zawinięto je w chustę i zagrzebano w błocie na nadwarciańskich łąkach, już poza murami miasta.
Ale i to nie wystarczyło, unoszące się bowiem nad łąką Hostie odnalazł syn pasterza, a niezwykłe zjawisko ściągnęło w to miejsce tłumy mieszczan i duchownych wraz z biskupem poznańskim Wojciechem Jastrzębcem. Hostie przeniesiono uroczyście do nieistniejącego już dziś kościoła farnego, ale gdy w cudowny sposób powróciły na miejsce ich znalezienia, biskup nakazał wznieść tam drewnianą kaplicę. Tak rozpoczął się kult trzech Hostii, którego szybkiemu rozprzestrzenianiu się na całą ówczesną Polskę towarzyszyły liczne cuda i uzdrowienia. Kilka lat później, w 1406 r., sam król Władysław Jagiełło ufundował w tym miejscu klasztor Karmelitów Trzewiczkowych i kościół, który wkrótce stał się znanym sanktuarium Bożego Ciała.
 
Ukryte wśród kamienic
Poznański Trakt Eucharystyczny, liczący niecałe dwa kilometry, pozwala nam odbyć pielgrzymkę drogą, jaką przed wiekami „przeszły” trzy Hostie. Jest to również propozycja dla turystów, gdyż znajdujące się na tym szlaku zabytkowe kościoły mają niewątpliwe walory architektoniczne i po prostu warto je zobaczyć. Obecnie trwając prace nad oznakowaniem traktu symbolami „Trzech Hostii”.
Naszą wędrówkę zaczynamy więc od kościoła jezuitów będącego sanktuarium Matki Bożej Różańcowej, gdzie rozpoczęła się cała historia. Ta obecnie gotycko-barokowa świątynia jest najstarszym kościołem lewobrzeżnego Poznania lokowanego przez księcia Przemysła I w 1244 r. Przebudowano go po niszczycielskiej powodzi, która nawiedziła miasto pod koniec XVII w. Natomiast już na początku XVI w. do kościoła dobudowano kaplicę, w której znajduje się słynący łaskami obraz Matki Bożej.
Następnie ulicami Dominikańską i Żydowską docieramy do niepozornego z zewnątrz, wręcz ukrytego wśród kamienic sanktuarium Najświętszej Krwi Pana Jezusa. Nic dziwnego, że nawet wielu poznaniaków nie do końca kojarzy, gdzie znajduje się ten kościół, powstał on bowiem we wnętrzu domu, w którym dokonano profanacji Hostii. Wznieśli go w latach 1702–1704 karmelici trzewiczkowi opiekujący się poznańskim sanktuarium Bożego Ciała, aby upamiętnić to miejsce, czego usilnie domagali się zresztą zarówno mieszkańcy miasta, jak i pielgrzymi. Stosowne zezwolenie wydali sam król Jan Kazimierz oraz biskup poznański Mikołaj Święcicki. Obecnie w ołtarzu głównym górnego kościoła znajduje się słynący łaskami obraz Chrystusa Boleściwego z początku XVIII w. Natomiast w czasie prac budowlanych w jego podziemiach odkryto zasypaną gruzami studnię, z której do dziś wierni czerpią wodę uznawaną za cudowną. – Cudowność wody ze studzienki będącej pamiątką świętokradztwa potwierdzają liczne świadectwa otrzymanych tu łask. Jedynie w ciągu ostatnich lat wśród ponad tysiąca próśb zanoszonych podczas Nowenny do Najświętszej Krwi odprawianej po czwartkowej Mszy św. w dolnym kościele, czyli kaplicy cudu eucharystycznego, odnotowałem 140 podziękowań za doznane łaski duchowe i fizyczne – podkreśla kustosz sanktuarium. Jedno z ostatnich uzdrowień, udokumentowanych pisemnym świadectwem i tabliczką wotywną, pochodzi z minionych miesięcy. – 39-letniej mieszkance Łodzi, od dwóch lat chorej na tocznia, półpasiec zaatakował m.in. lewe oko. Przemywała je cudowną wodą przywiezioną jej przez znajome zakonnice i podjęła modlitwę do Krwi Chrystusa. W trzecim dniu opuchlizna zeszła, a po dwóch miesiącach po chorobie nie było śladu. Niedawno po raz pierwszy przyjechała do sanktuarium, aby podziękować za cud uzdrowienia – opowiada ks. Wilczyński.
 
Monumentalne sanktuarium
Dalej, idąc wzdłuż Starego Rynku i mijając po prawej stronie renesansowy ratusz, dochodzimy do bazyliki farnej. To przepiękny kościół pojezuicki, jeden z najcenniejszych barokowych zabytków w Polsce. Choć nie jest on bezpośrednio związany z cudem eucharystycznym, szlak celowo przebiega obok niego. Tu bowiem znajduje się pierwsza w Poznaniu, a jednocześnie jedna z pierwszych w Polsce kaplica Wieczystej Adoracji. Ustanowił ją kard. August Hlond, prymas Polski, jako pamiątkę odbywającego się w 1937 r. w stolicy Wielkopolski Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego ku czci Chrystusa Króla. Podziwiając więc barokowe wnętrze poznańskiej fary, wstąpmy też na chwilę modlitwy przed wystawionym w monstrancji Jezusem Eucharystycznym.
Ostatnim przystankiem na naszym pielgrzymkowym szlaku jest, położony już poza granicami średniowiecznego Poznania, kościół Bożego Ciała. Tę monumentalną gotycką świątynię wzniesioną na niesprzyjającym tego typu inwestycjom podmokłym gruncie wielokrotnie nawiedzał także jej fundator, król Władysław Jagiełło. Zresztą wówczas w to miejsce przybywała porównywalna liczba pielgrzymów co na Jasną Górę i na Święty Krzyż. Król ofiarował też temu sanktuarium eucharystycznemu gotycką monstrancję, która jest najstarszym tego typu naczyniem liturgicznym przechowywanym w Polsce. To także jeden z kościołów, w którym król dziękował Bogu za wiktorię grunwaldzką.
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki