Magdalena Nowak, żona i mama
W jaki sposób realizujesz się jako kobieta, pracując w domu?
– Praca w domu: sprzątanie, gotowanie, pranie itd. jest często monotonna, niedająca wymiernych efektów oraz niekończąca się. W takich warunkach łatwiej o frustrację niż o poczucie spełnienia. By nie popaść w marazm, staram się myśleć o moich zadaniach jako o czymś co jest równie ważne jak praca męża poza domem. Realizując najlepiej jak potrafię zadania wynikające z roli gospodyni domowej, mam poczucie dobrze wypełnionego obowiązku, a nie odbębnienia niechcianej „pańszczyzny”.
Jak rozwijasz swoją kobiecość jako matka i żona?
– Wydaje mi się, że trzeba wciąż dążyć do czegoś więcej, nie osiadać na laurach lub nie dać się „zakopać” w pieluchy. Mnie pomaga lektura wartościowych książek o kobiecości oraz rozmowy z innymi mamami i żonami. Szczególnie kiedy wyznajemy te same wartości.
– Jak łączyć kobiecość z byciem matką?
– Według mnie warto zawsze mieć w pamięci prawdę, że w pierwszej kolejności jestem kobietą, w drugiej – żoną, a w trzeciej – mamą. I choć to trzecie pochłania naturalnie najwięcej czasu i energii, trzeba z własnej woli świadomie znajdować regularnie czas dla samej siebie (fitness, kosmetyczka, fryzjer) oraz dla męża (randki sam na sam, ważne: poza domem). Jako zadbana, zadowolona, świadoma swojej wartości kobieta będę automatycznie lepszą, uczącą tego swoje dzieci mamą.
A w jaki sposób realizujesz kobiecą duchowość?
– Moja duchowość rozwija się, gdy czytając Pismo Święte, rozważam fragmenty umacniające kobiety w ich życiowej roli lub zachęcające do takich postaw jak wdzięczność, radość, pokora, ofiarność. Pomagają mi w tym spotkania kręgu Domowego Kościoła, na których takimi fragmentami często się dzielimy. Wspaniałym doświadczeniem było uczestnictwo w kilku spotkaniach klubu dla mam Karmelowe Dzieci. A przykład najlepszej Mamy – Maryi i świętych mam takich jak św. Joanna Beretta Molla mobilizuje mnie do kierowania swoich kroków w stronę Boga, w stronę nieba.
Katarzyna Wituła, młoda mężatka
Łatwiej jest rozwijać swą kobiecość w małżeństwie?
– Jeśli chodzi o zewnętrzność, to według mnie trudniej. Na randce zawsze masz choćby makijaż. A w domu nie – różnie wyglądasz, zwłaszcza zaraz po przebudzeniu. Poza tym mężczyźni (w tym mój mąż) często krytykują różne zabiegi upiększające, uznając je za zbędne. To niby drobiazgi, ale zawsze uważałam, że dbałość o wygląd jest takim celebrowaniem kobiecości. Powiedziałabym może, że po ślubie ona przechodzi w coś innego, bardziej rozwijają się te głębsze aspekty kobiecości jak ofiarność, okazywanie wsparcia, zrozumienia, cierpliwość, delikatność itp. To jest bardzo ważne i wymaga pracy.
Co zmieniło się u Ciebie w postrzeganiu siebie jako kobiety odkąd zostałaś żoną?
– Świadomość nie-bycia już wolną jednostką. Kobiecość w panieństwie jest tylko twoja, ty o wszystkim decydujesz: jaka jesteś, co nosisz, co robisz, co się dzieje z twoim ciałem. W małżeństwie już nie jesteś samostanowiąca. Nawet ciało już nie jest tylko twoje. Dla mnie zmieniło się przede wszystkim to, że teraz już nie ja sama czy ewentualnie zmienne otoczenie stanowi dla mnie punkt odniesienia, ale mój mąż. I to on potwierdza moją kobiecość.
Jaka jest według Ciebie rola męża we wspieraniu żony w jej kobiecości?
– Afirmacja. Kobieta potrzebuje czuć, że jej kobiecość jest dostrzegana, akceptowana i uwielbiana. Nie chcę być kolegą. Mąż powinien adorować kobiecość swojej żony, wyrażając to właśnie poprzez zauważanie, docenianie jej niepowtarzalnych możliwości, daru, jaki ofiarowuje rodzinie. Bardzo ważne są komplementy, pochwały. Takie dowartościowanie na co dzień. Słowa „jesteś twardziel, dobrze sobie poradziłaś” to nie komplement!
Jak kształtujesz swoją kobiecość w małżeństwie?
– Staram się realizować słowa przysięgi małżeńskiej. Czasem moja kobiecość mi w tym pomaga, czasem przeszkadza. Ale staram się rozwijać dobre cechy. Więc wybaczam, wspieram, wysłuchuję. Czasem podsuwam rozwiązania, kombinuję. Staram się być aktualnie obecna we wszystkich sprawach w życiu mojego męża. We mnie bardzo mocno siedzi pierwotne pojęcie kobiecości, jakieś genetycznie zakodowane przekonanie, że kobieta ma karmić, dbać, przytulać i towarzyszyć w odpoczynku. Budować atmosferę miłości i pokoju w domu.
A jak podkreślasz swoje bycie kobietą na co dzień?
– Łagodnością. Sposobem mówienia, poruszania się, gestami. Staram się nie podnosić głosu (często nie wychodzi), okazywać ciepło, czułość. Mieć dużo zrozumienia i miłosierdzia. Do tego dążę. A na zewnątrz, najczęściej przez ładne włosy, makijaż, biżuterię.
s. Maria Jaśmin, pracuje z chorymi
Wstępując do zgromadzenia rezygnuje się z bycia kobietą?
– Ostatnio byłam na rekolekcjach i prowadzący ojciec powiedział, że do ludzi to on często mówi, ale do sióstr po raz pierwszy. Roześmiałyśmy się szczerze, bo wyszło na to, że siostra to raczej nie człowiek, a już z pewnością nie kobieta! Niejednokrotnie spotykam się z konsternacją osób, które nie wiedzą np. czy wypada składać mi życzenia w Dniu Kobiet. A przecież wybierając taki rodzaj życia, nie stałam się jakimś odczłowieczonym stworem czy kimś z „innej planety”.
Jak w zgromadzeniu rozwija siostra swoją kobiecość?
– Jestem siostrą zakonną, ale moim stałym pragnieniem jest rozwijać i pielęgnować w sobie kobiecy geniusz – jak to pięknie nazwał Jan Paweł II. A kobiecy geniusz to otwarte i pełne czułości serce zdolne do przyjmowania z miłością ludzi, których Bóg powierza mojej trosce. Pragnę być kobietą serdeczną, ciepłą, pogodną, żyjącą pełnią życia. Służąc moim podopiecznym, staram się wydobywać z siebie i wyrażać w różnorodny sposób czułość kobiecego serca, delikatność, zrozumienie i takt.
W jaki sposób siostra zewnętrznie manifestuje swoją kobiecość, skoro się nie maluje i nie przebiera?
– Nie zapominam o tym, że mam być kobietą, która dba o piękno, tak duszy, jak i to zewnętrzne, by podobać się Bogu i ludziom. Nie myślę tu o jakimś przewartościowaniu, po prostu lubię być zwyczajnie zadbaną i dbającą o porządek w swoim otoczeniu. Miło mi jest usłyszeć: „Jakich ładnych perfum siostra używa , jak ładnie siostra się uśmiecha, jak pięknie nakryła siostra do stołu!”. I chyba tak ma być, nic w tym zdrożnego! Prawda? Przecież to takie kobiece!
Katarzyna Polczyńska, niezamężna
Zewnętrzne eksponowanie kobiecości. Robisz to?
– Jasne. Staram się dbać o wygląd zewnętrzny: by mieć zadbane włosy, paznokcie, modnie się ubrać. Uważam, że to jest ważne. Mam wysokie poczucie estetyki. Podoba mi się, jak jest porządek, jak w mieszkaniu wszystko ładnie się komponuje czy poszczególne elementy garderoby do siebie pasują. I jako kobieta także chcę się podobać, być docenioną. Kiedy ludzie zauważają, że byłam u fryzjera lub mam coś ładnego, to jest to bardzo miłe. My, kobiety, mamy być ładne.
Zawsze miałaś takie podejście do dbania o siebie?
– Chyba zawsze. Nauczyła mnie tego mama. Mówiła mi, że „buty, paznokcie i włosy to podstawa”. Sama zresztą dawała mi dobry przykład. Tłumaczyła, że nie chodzi o to, by mieć markowe, bardzo drogie rzeczy, ale by wyglądać ładnie, być zadbaną, czystą i schludną.
A jak rozwijasz swoją kobiecość na innych płaszczyznach?
– Kobieta przede wszystkim realizuje się, robiąc coś dla innych. Ja uwielbiam pomagać. Kiedy widzę, że można coś dla kogoś zrobić, to robię to! Staram się także inwestować w siebie i nabywać nowe umiejętności. Uczyłam się gotować, piec, tańczyć. To w życiu się przydaje i sprawia, że ma ono więcej smaków. Lubię też poznawać nowych ludzi, bo od każdego można się czegoś nauczyć, każdy jest inny. To fascynujące! Staram się poza tym najlepiej wykorzystywać ten czas, który mam, czas życia samotnego i pytać Pana Boga o własną drogę. Nieustannie pogłębiam też relację z Nim poprzez Eucharystię i modlitwę. Dzięki temu uczę się wsłuchiwania w Jego pragnienia tak, by one stały się moimi.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













