Logo Przewdonik Katolicki

Szopki jedyne na świecie

Justyna Sowa
Fot.

Tradycji stało się zadość krakowscy szopkarze przynieśli na Rynek Główny swoje arcydzieła. Stało się tak już po raz siedemdziesiąty pierwszy.

Tradycji stało się zadość – krakowscy szopkarze przynieśli na Rynek Główny swoje arcydzieła. Stało się tak już po raz siedemdziesiąty pierwszy.

Zwycięzca konkursu szopek krakowskich w kategorii szopek średnich, Dariusz Czyż, zna realia konkursu od podszewki, swą szopkę w tym roku przygotował bowiem po raz czterdziesty drugi. – Tym razem zrobienie szopki zajęło mi cztery miesiące – tłumaczy. – Ponieważ nie jestem w stanie poświęcić na to całego roku, nie robię szopek dużych tylko średnie. Artysta pytany o to, co jest najważniejsze w tworzeniu szopki, odpowiada bez wahania: – Przede wszystkim musi być pomysł. Ja co roku przedstawiam w szopce inny układ Krakowa. Bo ona musi zawierać elementy architektury miasta. W tym roku postanowiłem skupić się na kościele Mariackim i wykorzystać jak najwięcej elementów jego architektury – opowiada rozmówca. Pan Dariusz dodaje, że gdy znajdzie się pomysł, to trzeba go powoli, sukcesywnie rozwijać. – Ja już jestem rzemieślnikiem, który wie, jak wykonać konkretne elementy konstrukcji, zdobienia. I wtedy nie ma już problemu z techniką, bo tę nabywa się z czasem. W pewnym momencie wiadomo już, jak zrobić wieże, filary, figurki. Jak przygotować konstrukcję, którą potem ubiera się w staniole, koraliki. Wtedy niemal jedyną „trudnością” pozostaje kwestia pomysłu – opowiada szopkarz. A skąd je czerpać przez tyle lat? – Kraków jest pięknym miastem. Zawsze powtarzam, że tak jak w piosenkach o miłości nigdy nie braknie tematu, tak jest w przypadku szopek. Nigdy nie braknie wizji i fantazji w przetwarzaniu architektury Krakowa.

 

Niematerialne dziedzictwo

W Urzędzie Miejskim Krakowa złożono wniosek o uznanie szopki krakowskiej za część światowego niematerialnego dziedzictwa miasta. Dariusz Czyż został wybrany na przewodniczącego szopkarzy krakowskich. – Inicjatywa wypłynęła ze strony muzeum, czyli organizatora konkursu. Sprawa jest w toku, na razie nic nie wiemy. Ale jeśli zapadnie korzystna decyzja, to będzie się wiązała m.in. z dopłatami do szkoleń, pokazów, materiałów. Dla wszystkich – tłumaczy tegoroczny zwycięzca.

 

Nic wspólnego ze stajenką

Zgodnie z tradycją twórcą szopek bożonarodzeniowych jest św. Franciszek z Asyżu. Legenda mówi, że aby unaocznić wydarzenia betlejemskiej nocy ułożył małe dziecko na sianie i odczytał fragment Ewangelii dotyczący narodzenia. Tak się zaczęło i trwa do dziś. Wśród bogatej tradycji szopkarskiej swoje szczególne miejsce mają szopki z Krakowa. Od 1937 r. (z przerwą podczas II wojny światowej) jest w tym mieście organizowany konkurs szopek krakowskich, a więc takich, które nie mają nic wspólnego z ubogą stajenką. Można wręcz powiedzieć, że są jej absolutnym zaprzeczeniem. Szopka z Krakowa to nie stara, chyląca się stajnia, ale bogaty pałac, który wyglądem bezpośrednio nawiązuje do architektury miasta. Kiedy się więc przyjrzymy, rozpoznamy krakowskie Sukiennice, Wawel czy wieże kościoła Mariackiego. Dostojne, kolorowe, połyskujące i bogate. A pod nimi, zazwyczaj w małej wnęce, leży Jezusek w żłóbeczku, tak jak w Piśmie Świętym. – Kiedy tak patrzę na te szopki, to myślę sobie, że one pokazują w jakich warunkach Jezus powinien był się urodzić… – mówiła jedna z pań, przyglądając się szopkom. Trudno się z nią nie zgodzić.

 

Każdy chce zobaczyć

Jeszcze kilkanaście lat temu do zdobienia szopek krakowskich wykorzystywano papierki po cukierkach czy czekoladach, które zbierano i starannie prostowano. Dziś już takiej konieczności nie ma. Wszystkie potrzebne materiały można kupić, choć jak przyznają twórcy, nie są one tanie. Szopki powstają w różnych wielkościach, dlatego też podczas konkursu oceniane są w kilku kategoriach. Od miniaturowych (najmniejsza tegoroczna szopka miała ok. cztery centymetry wysokości i umieszczona była w łupinie orzecha) po ogromne, nawet dwumetrowe. Każda z nich wymaga innych umiejętności, innych narzędzi. Twórcy tych najmniejszych podkreślają, że bez pęsety, maleńkiego nożyka czy nawet szpilki nie sposób ich wykonać. 5 grudnia na krakowskim Rynku zgromadziło się wiele osób, które chciały wziąć udział w 71. konkursie. Piękne szopki zostały ustawione na stopniach pomnika Adama Mickiewicza, a ludzie przepychali się i stawali na palcach, by móc w tłumie wypatrzyć choć fragment którejś z nich. Każdy, komu udało dostać się do pierwszego rzędu, mógł obejrzeć małe arcydzieła z bliska i zrobić sobie zdjęcie nie tylko z szopką, ale i jej właścicielem. Artyści chętnie odpowiadali także na pytania zainteresowanych. Czasem tylko musieli wzmóc czujność, gdy w pobliżu pojawiała się wycieczka szkolna i podekscytowane dzieci ze wszystkich stron napierały na szopki. A takich wycieczek było wiele. W niejednej małopolskiej szkole wyjazdy do Krakowa organizowane są właśnie w tym dniu, by dzieci mogły osobiście obejrzeć przepiękne bożonarodzeniowe szopki.

 

Tradycja trwa

O godzinie dwunastej, zaraz po hejnale, szopkarze ustawili się w barwnym korowodzie, niosąc swe dzieła na specjalnie przygotowaną scenę, gdzie odbywało się krótkie przedstawienie każdego z uczestników, po czym szopki zostały przekazane pod czujne oko jury.

Dzięki prezentacji można było dostrzec, że wśród twórców szopek coraz częściej pojawiają się młodzi i najmłodsi. Coraz więcej przedszkoli zgłasza swe prace do konkursu. Bo dla dzieci to prawdziwa frajda: wspólnie zrobić szopkę i móc ją potem zaprezentować na forum. A dzięki temu krakowska tradycja wciąż żyje i, jak twierdzą organizatorzy, nie ma obawy, że zaniknie. Od lat bowiem także liczba zgłaszanych prac jest podobna, a więc nie maleje.

Warto wiedzieć także, że tradycja tworzenia szopek w Krakowie pochodzi z XIX w. Rzemieślnicy, którzy w okresie zimowym nie mieli zajęcia, zaczęli konstruować szopki i chodzić z nimi po domach. Były ich dwa rodzaje. Albo małe, z nieruchomymi figurkami, albo ogromne – nawet do trzech metrów wysokości – z ruszającymi się lalkami, za pomocą których odgrywano bożonarodzeniowe jasełka. Tradycja ta szybko się przyjęła i prężnie rozwijała, niestety wybuch pierwszej wojny światowej doprowadził do jej zaniku. Szopki wróciły po wojnie, ale odrodzenie lalkowych przedstawień nigdy nie nastąpiło.

 


 

Pokonkursowa Wystawa Szopek Krakowskich będzie czynna od 9 grudnia do 23 lutego 2014 r. w pałacu Krzysztofory przy Rynku Głównym 35.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki