Logo Przewdonik Katolicki

Adoremus znaczy adorujmy!

Justyna Sowa
Fot.

Oficjalnie wszystko zaczęło się w dniu beatyfikacji Jana Pawła II. Nieoficjalnie dużo wcześniej w sercach garstki osób, przyszłych członków ruchu Adoremus, którzy od dawna nie wyobrażają sobie życia bez adoracji.

– Należałam do Szkoły Modlitwy Jana Pawła II „Totus Tuus” w Krakowie. Tam uczyłam się wzorować swoje spotkania z Bogiem na tym, jak modlił się polski papież. Tam także dowiedziałam się, że dla Ojca Świętego adoracja była modlitwą kluczową. Nie opuszczał jej nigdy. Zainspirowana więc przykładem Jana Pawła II sama zaczęłam częściej adorować Pana Jezusa i zobaczyłam, jak wiele rzeczy w moim życiu zmienia się na lepsze – o swoich początkach z modlitwą adoracyjną opowiada Krystyna Karkowska, członkini ruchu Adoremus.

O niezwykle ważnej roli adoracji w życiu Jana Pawła II pisał także metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz w liście, w którym udzielił swego pasterskiego błogosławieństwa nowej inicjatywie w Kościele, jaką był ruch Adoremus: – Jan Paweł II rozpoczynał swój dzień w kaplicy, przed tabernakulum, gdzie dłuższy czas trwał na modlitwie. Przychodził tam także w innych porach dnia (…). Spędził niejedną noc na modlitwie w kaplicy, szczególnie wtedy, gdy piętrzyły się problemy w Kościele i świecie – czytamy.

Prosiliśmy o łaskę adoracji

Nie bez powodu rozpoczynam od nawiązania do osoby papieża Polaka i jego szkoły modlitwy. Dwa lata temu bowiem to właśnie nadchodząca beatyfikacja Jana Pawła II stała się inspiracją do rozważań na temat ruchu adoracyjnego, których owocem stało się powołanie Adoremus. – To był nie tyle pomysł, ile natchnienie – mówi ks. Stanisław Szczepaniec, duszpasterz ruchu. – Adoremus wyrósł z doświadczenia Szkoły Modlitwy Jana Pawła II. W rozmowach z jej uczestnikami pojawiło się pytanie, o jaki duchowy owoc dla Kościoła mamy prosić Boga w okresie przygotowań do beatyfikacji papieża Polaka. Prosiliśmy o łaskę adoracji. I w odpowiedzi powstał ruch Adoremus, wspólnota o charakterze formacyjno-modlitewnym – tłumaczy kapłan.

W dniu beatyfikacji Jana Pawła II pierwsi członkowie dokonali aktu włączenia się w to dzieło i otrzymali błogosławieństwo. Od tamtej pory szeregi adorujących w Polsce nieustannie się poszerzają, sięgając już znacznie poza granice archidiecezji krakowskiej. Dzieje się tak, ponieważ każdy, kto praktykuje modlitwę adoracyjną lub chce to robić, może stać się członkiem Adoremus. Ale uwaga. – Ważne jest, by myśleć najpierw o adoracji, potem o ruchu. Nie odwrotnie. Ruch jest jedynie pomocą do głębszego przeżywania tej modlitwy i lepszego organizowania godzin adoracji w parafiach – tłumaczy ks. Szczepaniec.

Najtrudniej zacząć

Ci jednak, którzy podjęli się tego zadania i wiernie trwają przed Najświętszym Sakramentem na regularnej modlitwie, widzą jej ogromne owoce i mówią o tym wprost. Tak jak pani Krystyna. – Adoracja zmienia perspektywę życia do tego stopnia, że dziś już nie wyobrażam sobie pogodzenia wszystkich obowiązków bez tej modlitwy. Nie wyobrażam sobie znalezienia czasu na pracę i dom i wiele innych ważnych dla mnie zadań, bez przynajmniej godziny w tygodniu spędzanej przed Najświętszym Sakramentem. Naprawdę – mówi. A ja pytam z niedowierzaniem jak to w ogóle możliwe w dzisiejszym świecie, skoro chyba najczęściej wypowiadanym i najczęściej słyszanym stwierdzeniem jest właśnie „nie mam czasu”? – Najtrudniej jest zacząć – tłumaczy rozmówczyni z uśmiechem. – Ja zaczęłam od postanowienia, że w każdy czwartek, choćby się paliło i waliło, idę na adorację. I tak robiłam. A potem przyszedł czas, kiedy uświadomiłam sobie, że wstępuję przed Najświętszy Sakrament nie z poczucia obowiązku, ale dlatego, iż zrozumiałam, że zwyczajnie za tym spotkaniem tęsknię. Że wtedy inaczej biegnie czas. Moje patrzenie na życie, sprawy, problemy nabiera innej perspektywy. Dlatego według mnie stwierdzenie „nie mam czasu” to zwykły ludzki wykręt. Bo na to, na czym naprawdę nam zależy, zawsze znajdziemy czas.

Uczyć dzieci tej modlitwy

Ruch Adoremus posiada własną, prężną stronę internetową. To tam umieszczane są informacje na temat jego działalności, możliwości włączenia się w jego szeregi oraz liczne pomoce w adoracji: teksty rozważań, filmy, cytaty. Materiały te przeznaczone zostały dla dorosłych i młodzieży, a także dla dzieci. Ich przygotowaniem zajmuje się pani Karkowska. – Jestem przekonana, że aby „nie zmarnować” kolejnych pokoleń ludzi młodych, trzeba nauczyć ich adorowania Chrystusa. Musimy nauczyć ich osobowej relacji z Jezusem. I najlepiej, żeby robili to rodzice. Własnym przykładem oczywiście. Ale w życiu dziecka bardzo ważni są też katecheci, nauczyciele. Nikt nie powinien z tego zadania próbować się zwalniać. Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli dziecku wpoi się zasady i przekaże dobre wzorce, to nawet kiedy przeżywa okres buntu i rozluźnienia relacji z Bogiem, wszystko, czym przesiąkło w dzieciństwie, staje się kotwicą, która prędzej czy później przyciągnie go z powrotem.

„Zmarnowany czas”

Modlitwa adoracyjna nie jest jednak prosta. Wymaga skupienia, wyciszenia i oderwania od spraw dnia codziennego, a to czasem wydaje się wręcz niemożliwe. Co wtedy? – Nierzadko wchodzę na adorację z dosłownie kwadratową głową od problemów – potwierdza pani Krystyna. – Nieraz większość czasu spędzam na walce o skupienie, a czasem nawet już nie walczę, bo jestem tak zmęczona. I zdarzało się, że po takich adoracjach wychodziłam z poczuciem, że zmarnowałam ten czas, bo nie potrafiłam modlić się tak, jak chciałam. Tymczasem po powrocie do domu nagle zauważałam, że nawet takie trwanie w Bożej przestrzeni rodzi owoce. To, czego się bałam, już nie wydawało mi się takie straszne, sprawy same porządkowały się w mojej głowie, byłam spokojniejsza. Wiem, że to zasługa Pana. Trwając przed Nim, po prostu przesiąkałam inną perspektywą. Boską – tłumaczy.

Otwórzmy kościoły

Ruch Adoremus nie ma charakteru ścisłej wspólnoty. Można być jego członkiem, podejmując indywidualną decyzję regularnej adoracji. Można także być członkiem tej wspólnoty w swojej parafii. Bo nadrzędny cel powołania Adoremus to dążenie, by kościoły zostały otwarte. Żeby wierni mogli wstępować do Jezusa wystawionego w Najświętszym Sakramencie i się z Nim spotykać. I to nie tylko ci, którzy mieszkają w większych miastach.

Na zakończenie pytam panią Krystynę, jak zachęciłaby współczesnego, zapracowanego katolika, by zaczął przychodzić przed Najświętszy Sakrament? – Odpowiem tylko jednym słowem: spróbujcie. Spróbujcie przez miesiąc raz w tygodniu nawet na 15 minut zjawiać się na adoracji. I zobaczycie, co się będzie działo. Każdy, kto zaczął i przetrwał początek, już nie umie tych spotkań porzucić, bo tak za nimi tęskni.

 


Członkiem ruchu Adoremus może zostać każdy, kto podejmie dwa zobowiązania niezależnie od miejsca zamieszkania, wieku i stanu zdrowia:

1.      Troska o rozwój swojej modlitwy – np. przez odpowiednią lekturę, audycje radiowe i telewizyjne, udział w ruchach religijnych, korzystanie z materiałów Centrum Nie lękajcie się! przygotowanych dla członków ruchu.

2.      Adoracja Jezusa przynajmniej 15 min. w tygodniu – można tę adorację przeżywać w dowolnym czasie i miejscu, przed wystawionym Najświętszym Sakramentem lub przed tabernakulum. Ci, którzy nie mogą przyjść do kościoła, zwłaszcza chorzy, mogą adorować krzyż.

www.adoremus.pl

 


ks. dr Stanisław Szczepaniec, moderator ruchu Adoremus:

– W znaku chleba jest obecny sam Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek. Adorując Go, wyznajemy wiarę w Niego, a dzięki Jego łasce mądrzej i lepiej rozwiązujemy codzienne problemy. Przychodzi mi na myśl obraz modlącego się Mojżesza. Dopóki trzymał ręce w górze – Izraelici zwyciężali. I tak jest z tą modlitwą. Dzięki niej możemy zwyciężać w życiu. Trzeba jednak szczerze uwierzyć w jej moc.

Osobiście jestem w tej komfortowej sytuacji, że mieszkam w centrum Krakowa, gdzie znajduje się wiele kościołów, w których w ciągu dnia wystawiony jest Najświętszy Sakrament. To prawdziwy luksus. Najczęściej tam adoruję Pana. A w każdy czwartek, w godzinie świętej, poświęcam na nią więcej czasu.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki