Logo Przewdonik Katolicki

Relikwie, magia, wiara Kościoła w zmartwychwstanie ciała

ks. dr Mirosław Tykfer
Fot.

O relikwiach napisano już wiele. Większość tekstów z prasy katolickiej broni zasadności kultu relikwii i w tym celu formułuje stosowne uzasadnienia teologiczne.

Moim celem nie jest włączenie się w tę dyskusję, ale próba odpowiedzi teologa katolickiego na jeden zarzut, który wydaje się trafiać w sedno wszelkich nadużyć związanych z kultem relikwii. Tym zarzutem jest zabobonne traktowanie szczątków zmarłych. Inaczej mówiąc, w stosunku katolików do relikwii zabobonnym ma być to, co zamiast pobudzania rozwoju wiary człowieka ukierunkowuje go na magiczne praktyki pozyskiwania łaski Bożej. Zabobonny, w odniesieniu do relikwii, jest ten, kto w czysto zewnętrznym kontakcie ze szczątkami świętych, np. poprzez dotykanie, upatruje sposobu na wyproszenie Bożej pomocy.

 

Chrześcijański stosunek do śmierci

Żeby sprawę przedstawić jasno, nie pomijając żadnych istotnych punktów podnoszonej krytyki, chciałbym zacząć od krótkiego, pozytywnego wykładu na temat teologicznego znaczenia kultu relikwii, a następnie skonfrontować owo nauczanie ze znanymi mi argumentami, które uznają ten kult za konserwację postaw zabobonnych. Pomijam tym samym historię, która poprzedziła ukształtowaną dziś doktrynę na ten temat, i nie wgłębiam się w te elementy nauczania Kościoła, które wydają się w tym kontekście mało znaczące.

 

Kult relikwii nie oznacza zwykłej troski o szczątki zmarłych, których Kościół ogłosił świętymi. Sama troska o szczątki zmarłych nie jest jeszcze wyrazem wiary w życie pozagrobowe, ale jedynie uznaniem należnej godności, jaka przysługuje nie tylko ludzkiej duszy, ale także ludzkiemu ciału. Można troszczyć się o groby, godnie pochować najbliższych, ale nie czynić tego z pobudek religijnych. Nie chodzi więc tylko o godne potraktowanie ludzkiego ciała, które zostało pozbawione nieśmiertelnej duszy. Co jest więc istotą chrześcijańskiego stosunku do ciała osób zmarłych?

 

Chrześcijanie wierzą w zmartwychwstanie ciał. Św. Paweł zapewnia nas, że Chrystus „przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować” (Flp 3, 21). Ciałem poniżonym każdego człowieka jest to, które nosi w sobie śmiertelność, a więc doczesność i skończoność. To jest ciało, z którym się rodzimy i umieramy. Koniec życia cielesnego, tzn. śmierć ciała, choć ma swój konkretny moment w historii człowieka, jest w pewnym stopniu realnym doświadczeniem już wcześniej, właściwie w całym naszym życiu od momentu poczęcia. Każda ułomność, ból ciała, choroby i słabości są zapowiedzią przyszłej śmierci. Św. Paweł rozumiejąc beznadziejność człowieka, który w ludzkim ciele, tzn. w życiu doczesnym, dopatruje się swojego spełnienia i szczęścia, głosi wiarę Kościoła w Jezusa Chrystusa, Boga i człowieka, umarłego i zmartwychwstałego. Chrystus jako Syn Boży jest jednocześnie pierwszym człowiekiem, który w historii ludzkości nie pozostał w okowach śmierci, ale zmartwychwstał i żyje na wieki. To, co w tym kontekście stanowi godną podkreślenia treść chrześcijańskiej wiary jest fakt, że Chrystus po swoim zmartwychwstaniu daje się widzieć swoim wybranym nie jako czysty duch, ale w formie cielesnej. Choć Jego ciało przenika zamknięte drzwi Wieczernika, tzn. posiada cechy ducha, to jednocześnie jest tym samym ciałem, które umacnia się przez spożywanie posiłku. Stąd wierzymy, że Chrystus zmartwychwstały ma to samo ciało, ale ono już nie jest takie samo. Ukrzyżowany i zmartwychwstały Syn Boży pokazuje uczniom rany, które nie sprawiają już żadnego fizycznego bólu. Dlatego za św. Pawłem żywimy głęboką nadzieję, że przez wiarę i chrzest Chrystus „przekształci [także] nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała”. Ciało człowieka umarłego nie jest więc jedynie jego doczesnymi szczątkami, ale nosi w sobie zadatek przyszłej chwały.

 

Mimo że śmierć jest w jakimś sensie odłączeniem duszy od ciała, ale podobnie jak Chrystus, każdy człowiek również po śmierci zachowuje związek ze swoimi cielesnymi szczątkami. Inaczej mówiąc, nawet umarły człowiek nie jest po prostu duszą, ale duszą, która pragnie ponownego połączenia z odnowionym w chwale swoim własnym poniżonym ciałem. Jak ogłosił Sobór Laterański IV: „wszyscy zmartwychwstaną we własnych ciałach, które mają teraz” (KKK 999). Z wiary w zmartwychwstanie ciał chrześcijanie czerpią przekonanie o godności szczątków człowieka zmarłego. Pogrzeb, grób, znicz, modlitwa… Wszystkie te elementy są wyrazem wiary w cielesno-duchową jedność człowieka tu na ziemi i po jego śmierci.

 

Czym są relikwie

Relikwie (łac. reliquiae – szczątki, resztki) to materialne pozostałości zachowane po śmierci świętych, przede wszystkim kości. O tyle, o ile stosunek do tych szczątków wyraża naszą wiarę w zmartwychwstanie ciał, o tyle relikwie są umocnieniem na drodze duchowego rozwoju. Stąd nie tyle czysto zewnętrzny kontakt z relikwiami, nawet ich obnoszenie i otaczanie złoconymi ornamentami, wypraszają nam łaskę zbawienia, ile nasze każdorazowe wyznawanie wiary, które powinno dokonywać się wtedy, gdy z serca całujemy pozostałości świętych i przysposabiamy dla nich szczególne miejsca w świątyniach. W odniesieniu do starożytnego zwyczaju umieszczania relikwii w mensach ołtarzowych już św. Augustyn napisał: „ciało świętego staje się ołtarzem dla Boga”. Chodzi więc nie tyle o samego człowieka i jego ciało, ile o to, co ciało, jako element czysto doczesny, nosi w sobie za sprawą obecności Ducha Bożego, Ducha ożywiciela. Jak nauczał św. Tomasz z Akwinu: „w samych relikwiach nie ma jeszcze mocy zmartwychwstania”.

 

Zastanawiające jest to, że już w starożytności św. Augustyn zanotował, że „w żadnym punkcie wiara chrześcijańska nie spotyka więcej sprzeciwu niż w stosunku do zmartwychwstania ciała”. Zarzut dotyczący zabobonnego traktowania szczątków zmarłych przez chrześcijan polega więc przede wszystkim na podważaniu wiary w zmartwychwstanie ciała i w „pewnym stopniu” zachowaną jedność duchowo-cielesną człowieka także po jego śmierci. Krytyka, którą podnoszą ateistycznie nastawieni racjonaliści, jest zupełnie zrozumiała. Tam, gdzie nie ma wiary w Boga lub, mówiąc w ogólności, w życie pozagrobowe, tam konsekwentnie nie ma także przekonania o specjalnym statusie zwłok człowieka zmarłego. Okazuje się jednak, że dużo częściej przeciwko relikwiom występują ci, którzy czynią to niejako z wnętrza chrześcijańskiej wiary. Stało się tak szczególnie w okresie reformacji, która w ogóle podważyła zasadność teologiczną kultu świętych i ich relikwii. Mogą mieć oczywiście rację ci, którzy zauważają tu pewne niebezpieczeństwo, szczególnie wtedy, gdy kult relikwii, nawet w praktykach religijnych Kościoła katolickiego, staje się zabobonnym pozyskiwaniem przychylności Boga. Taka postawa nacechowana jest raczej pogańskimi wierzeniami aniżeli chrześcijańską wiarą w zmartwychwstanie. W tym kontekście znamiennym jest fakt, że o relikwiach nie wspomina w ogóle Katechizm Kościoła Katolickiego. Przestrogą są także słowa mistrza Eckharta: „Ludzie, czego szukacie w martwej kości? Czemu nie poszukujecie żywej świętości, która dać może życie wieczne?”. Już na Soborze Trydenckim ustalono jednak bardzo wyraźne zasady dotyczące kultu relikwii, kładąc szczególny nacisk na ich autentyczność i pod karą ekskomuniki zakazując produkowania i sprzedawania fałszywych relikwii. Mimo więc faktycznego niebezpieczeństwa utracenia czystości doktrynalnej, która może rozwijać się ze względu złe rozumienie kultu relikwii, Sobór Watykański II w Konstytucji o liturgii świętej potwierdził tradycję Kościoła, w której oddaje się cześć świętym, a także otacza szacunkiem autentyczne ich relikwie. W ten sposób bowiem zachowana jest tradycja, która podtrzymuje wiarę w zmartwychwstanie i przemienienie poniżonego ciała ludzkiego na wzór uwielbionego ciała Chrystusa.

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki