Logo Przewdonik Katolicki

On zadziwia cały świat

Marcin Przeciszewski
Fot.

Rozmowa o papieżu Franciszku, jego niezwykłej osobowości, pontyfikacie i dniu codziennym z Magdaleną Wolińską-Riedi, współautorką pierwszego polskiego filmu o obecnym papieżu, żoną gwardzisty szwajcarskiego.

KAI: Jak powstał film o papieżu Franciszku? 

Magdalena Wolińska-Riedi: – Inspiracją do powstania filmu był oczywiście sam papież Franciszek, który podbił serca wszystkich już od pierwszych swych słów wypowiedzianych z balkonu bazyliki watykańskiej: „Buona sera” – „Dobry wieczór”. Choć byłam bardzo poruszona rezygnacją Benedykta XVI, to nowego papieża przyjęłam z radością. Nadal okazują ją przez cały czas także rzesze wiernych w środy, kiedy odbywają się audiencje generalne, czy w niedziele podczas modlitwy Anioł Pański. W tych dniach po prostu nie da się przejść przez plac św. Piotra i ulice wokół Watykanu. Swoim niekonwencjonalnym zachowaniem, swoją mocną osobowością, otwartością i swoistym charyzmatem od pierwszych dni pontyfikatu Franciszek zadziwia cały świat. Krzysztof Tadej postanowił nakręcić film o papieżu Argentyńczyku. Pomyślałam, że warto go również wydać na DVD. Film ma siedem wersji językowych i jest już dostępny na rynku watykańskim i w Rzymie. W tej chwili wchodzi do księgarń na terenie naszego kraju. Powinni nim być szczególnie zainteresowani Polacy, gdyż o Franciszku mówią w nim nasi rodacy. (...)

 

Jak wyglądają wasze spotkania z papieżem?

– Papież Franciszek sprawia wrażenie pełnego pasji i werwy pracownika winnicy Pańskiej. Jest bardzo bezpośredni i otwarty, podchodzi do człowieka, przyjaźnie poklepuje po ramieniu, obejmuje i całuje. Ma typową naturę człowieka z Ameryki Łacińskiej, który w ten sposób wyraża szacunek i sympatię dla bliźniego. 

Jego spontaniczność to na pewno duży problem dla Pani męża – jednego z oficerów papieskiej gwardii...
– Oczywiście, spontaniczne zachowania papieża są dużym problemem i wyzwaniem dla członków Gwardii Szwajcarskiej. Oni są w jego bezpośredniej bliskości. Szpalerem okalają papamobile podczas środowej audiencji generalnej, towarzyszą papieżowi podczas procesyjnego wejścia do bazyliki św. Piotra. To są gwardziści z najdłuższym, kilkunastoletnim stażem, którzy pełnią służbę w ubraniu cywilnym. Z przerażeniem niekiedy patrzą, a potem z wypiekami na twarzy opowiadają rodzinie, jak małe dzieci są podawane papieżowi do ucałowania z dalszych rzędów sektorów podczas audiencji. Często jest to pozbawione wszelkiej kontroli. Ponadto Franciszek często wyjeżdża poza granice Watykanu, czyli przekracza rewir kolumnady otaczającej plac św. Piotra. Poza nią gwardziści nie mają prawa wyjść, gdyż dalej, za watykańską granicą, kontrolę nad papieżem przejmuje już inspektorat włoskiej policji. W pierwszych dniach pontyfikatu nikt nie był na to przygotowany, teraz wszyscy już się przyzwyczaili. 

Widać, że Franciszek w znacznym stopniu zrewolucjonizował życie codzienne Watykanu.
– Za Benedykta XVI życie w Watykanie było spokojne i przewidywalne. Papież, mieszkając w Pałacu Apostolskim, był w znacznym stopniu odcięty od świata. Jako człowiek, Benedykt jest raczej introwertykiem, zamkniętą w sobie osobą, która zaakceptowała i w pewnym sensie podporządkowywała się watykańskim przepisom i etykiecie. Na przykład gdy odmawiał Różaniec w Ogrodach Watykańskich, to chroniło go zawsze kilku żandarmów. Franciszek, choć prawie nie wychodzi na spacery, to znacząco wpłynął na watykańską codzienność, choćby przez to, że zamieszkał w Domu św. Marty. Ponadto całkowicie oddaje się pracy. 

Papież Franciszek pracoholik?
– Franciszek wstaje tuż po godzinie 4 rano. Chwilę później zapala światło w swoim pokoju, modli się czy przegląda korespondencję. O godzinie 7.00 odprawia Mszę św. w kaplicy Domu św. Marty, po której spotyka się i rozmawia z osobami, które w niej uczestniczyły. O godz. 8.00 je śniadanie. Już od 9.30, czyli ponad godzinę wcześniej niż Benedykt XVI, w Pałacu Apostolskim na oficjalnych audiencjach przyjmuje głowy państw, ambasadorów czy dygnitarzy. Papież nie ma też szczególnego dnia wolnego. Choć podobnie jak Jan Paweł II i papież Ratzinger, dla których wtorki były dniami wolnymi, nie organizuje wtedy oficjalnych audiencji, tzw. anticamera. Nie jeździ też na wypoczynek do letniej rezydencji papieży w Castel Gandolfo. Nie spędził tam ani minionego lata, ani kilku wolnych dni po świętach Bożego Narodzenia. Ponadto Franciszek kładzie się spać wcześniej niż jego poprzednicy – myślę, że ok. godz. 22.00. Jak może, stara się też być człowiekiem niezależnym. Na przykład jego sekretarze mieszkają w innej części Domu św. Marty. Poza ustalonymi zajęciami, raczej nie mówi im dokładnie dokąd idzie i co robi. Przypomnijmy, że na konklawe przyjechał bez sekretarza. 

A jak wygląda jego apartament?
– To bardzo delikatne pytanie... niewątpliwie mieszka bardzo skromnie. Niewielki metraż zdecydowanie bardziej przypomina czasy życia w Buenos Aires niż zwyczaje panujące w Watykanie. Zaprasza tam nieraz swoich gości. Bywa, że odprowadza ich do drzwi Domu św. Marty. Trzeba pamiętać, że kard. Bergoglio nie był nigdy człowiekiem Kurii Rzymskiej. Rzadko bywał w Rzymie i przez pierwsze miesiące całe otoczenie było dla niego zupełnie nowe. Zdarza mu się jeździć na obiady czy kolacje do zaprzyjaźnionych osób, mieszkających poza Domem św. Marty.

Posiłki je zazwyczaj w stołówce Domu św. Marty...
– Obiady i kolacje mają często charakter roboczy. W stołówce ma swój stół, przy którym siada kilka najbliższych osób. Koło niego zasiada zazwyczaj dwóch sekretarzy: ks. Alfred Xuereb z Malty, który obok abp. Georga Gänsweina był drugim sekretarzem Benedykta XVI, oraz Argentyńczyk, ks. Fabian Pedacchio. Poza nimi również kamerdyner oraz czasem jakiś gość. Papież lubi także dosiadać się do innych stołów. (...)

Czy Franciszek dostrzega mały udział świeckich w funkcjonowaniu Watykanu?
– Coraz bardziej i dlatego też postanowił zamieszkać w Domu św. Marty, aby mieć kontakt z ludźmi i dostęp do jak najszerszego spektrum informacji, a nie tylko do tych wyselekcjonowanych przez watykańskie urzędy. Pałac Apostolski zawsze był barierą, oddzielającą w dużym stopniu papieży od codziennej rzeczywistości. Samo dostanie się do niego nie było łatwe i stanowiło zawsze duży problem nawet dla duchownego, a co dopiero dla zwyczajnego śmiertelnika. Papież Franciszek każdego dnia otrzymuje różne informacje i zbiera doświadczenia. Już można dostrzec jak to owocuje. W reformowaniu Watykanu wspiera go mocno powołana przez niego ośmioosobowa Rada Kardynałów. 

Chyba już wielkim sukcesem Franciszka jest obalenie murów między papiestwem a światem...
– Zdecydowanie. Zobaczmy choćby, ilu ludzi przybywa na Msze św., audiencje, uroczystości i modlitwy. Mówią o tym statystyki. W minionym roku w Watykanie z papieżem spotkało się ponad 6,5 mln ludzi. Tzw. efekt Franciszka cały czas działa. Widzimy to też choćby w rzymskich kościołach, jak wiele osób stoi w kolejce do konfesjonałów. Oczywiście cały czas pozostają trudne tematy, z którymi Kościół się boryka od lat. Franciszek jest jednak, mówiąc językiem świeckim, konserwatystą i nie ustąpi w kwestiach Tradycji, a tym bardziej w kwestiach doktrynalnych Kościoła. Gesty, którymi się zachwyca świat, pozostają gestami, podczas gdy nauczanie Kościoła jest wciąż najważniejszym i niepodważalnym punktem odniesienia. (...)

 

Czym będzie ten pontyfikat dla katolików w Polsce?
Na pewno nie będziemy w centrum uwagi, jak to było za pontyfikatu Jana Pawła II. Pontyfikat Franciszka będzie dla katolików w Polsce swoistym oczyszczeniem i powodem do głębokiej refleksji. Ufam, że i w samym Watykanie dojdzie do pewnego przewartościowania. Mnie, kobiecie, trochę przeszkadza przepych, jaki dostrzegam na terenie Watykanu. Jestem idealistką. Zawsze pragnęłam Kościoła ubogiego i dziś przyszedł papież, który wpisał to sobie w hasło swojego pontyfikatu. Kościół potrzebował takiego Namiestnika Chrystusa. Oby Franciszek miał jak najwięcej sił i zdrowia. 

 


Magdalena Wolińska-Riedi ukończyła italianistykę na Uniwersytecie Warszawskim, historię Kościoła na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, a ostatnio Akademię Dyplomatyczną PISM w Warszawie. Obecnie przygotowuje rozprawę doktorską z historii Kościoła na Gregorianie w Rzymie. Prywatnie od ponad dziesięciu lat mieszka w Watykanie. Jest żoną członka Gwardii Szwajcarskiej oraz mamą Melanii i Marii Magdaleny, producentką filmu dokumentalnego Papież Franciszek. Człowiek, który zmienia świat w reżyserii Krzysztofa Tadeja.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki