Logo Przewdonik Katolicki

Bohaterstwo pro life

Tomasz P. Terlikowski
Fot.

Czasy, gdy trzeba było walczyć o wolność sumienia wcale się nie skończyły. O swoje prawa nadal muszą bowiem walczyć położne czy farmaceuci, których zmusza się do uczestnictwa w zabijaniu.

Często, i niestety zupełnie bezrefleksyjnie, powtarza się opinię, że w naszych czasach, i w naszej przestrzeni kulturowej wolność sumienia i wyznania jest zagwarantowana, że nikt nie jest zmuszany do działań z nimi sprzecznych. Niestety wcale nie jest to prawdą, a doskonałym przypomnieniem, że mamy w Polsce zawody, które taką wolnością się nie cieszą, i których przedstawicieli zmusza się do działań głęboko niemoralnych, jest protest rzeszowskich położnych, które zdecydowały się sprzeciwić przymuszaniu ich do uczestnictwa w aborcji. Tam grupa położnych zdecydowała się jasno powiedzieć, że nie będzie asystować przy zabijaniu, bowiem ich powołaniem jest służba życiu, a nie śmierci. A ich działania zostały wsparte przez polityków i obrońców życia z całej Polski.

 

Służba życiu, a nie śmierci

Niezwykle mocno o przyczynach, dla których kobiety zdecydowały się na protest, mówiła w „Naszym Dzienniku” Agata Rejman, położna ze Specjalistycznego Szpitala Pro-Familia w Rzeszowie, jedna z liderek protestu. – Przede wszystkim skłonił mnie do tego mój stan psychiczny po trzech takich procedurach, w których uczestniczyłam. Skłoniło mnie do tego również moje załamanie nerwowe, świadomość, że aborcja to nie jest zwykły zabieg, ale zabijanie dzieci. I trudno nie dostrzec głębokiej mądrości w słowach tej pani i jej koleżanek. One walczą nie tylko o to, by samemu nie być zmuszonym do zabijania, ale też o to, by nasze społeczeństwo uświadomiło sobie, że zgoda na zabijanie niepełnosprawnych, chorych jest w istocie uderzeniem w absolutny fundament wspólnoty. W ten sposób państwo z obrońcy obywatela staje się jego katem, a społeczeństwo ze wspólnoty losu przekształca się w „klub wybranych”. Prawo do aborcji, a w niektórych krajach także do eutanazji niemowląt, motywowane właśnie utylitarnie i pragmatycznie (by nie skazywać dzieci na cierpienie, a ich rodziców na znoszenie go) oznacza bowiem, jak to pokazuje niemiecki prawnik Eduard Picker we wstrząsającej książce Godność człowieka a życie ludzkie, zniszczenie jakiejkolwiek wspólnoty i zastąpienie jej ekskluzywnym klubem, do którego trzeba zostać przyjętym i z którego można zostać wykluczonym.

 

Aborcyjny zamordyzm

Niestety, te argumenty nie przekonują ani dyrekcji szpitala, ani nawet części elit opiniotwórczych. Dyrektor medyczny szpitala przekonuje, że jego placówka nie robi nic złego, a działania są moralne. – Powiem wprost, może brutalnie: jeśli dziecko nie ma głowy albo ma taką wadę, że nie przeżyje poza brzuchem matki, i takie coś się stwierdza w USG, to na tej podstawie matka może zdecydować o zabiegu. Nikt na nią nie wywiera nacisku i wszystko jest zgodne z prawem – powiedział lek. med. Janusz Kidacki, dyrektor ds. medycznych. Problem polega na tym, że z faktu, że coś jest zgodne z prawem, nie wynika, że jest moralne. Klauzula sumienia ma zaś bronić tych, dla których niektóre zapisy prawne są nie do zaakceptowania moralnie.

Niestety, w Polsce klauzula jest systematycznie ograniczana. A Komitet Bioetyczny PAN wręcz namawia do dalszego jej ograniczenia. Stanowisko komisji trzeba przeczytać w całości, bo w nim każdy niemal podpunkt pokazuje, że tak sławiona wolność sumienia ma się przekształcić w aborcyjny zamordyzm. Autorzy dokumentu nie ukrywają nawet, że ich zdaniem, jeśli młody człowiek nie chce dokonywać aborcji (czyli nie chce zabijać dzieci nienarodzonych), to nie powinien w ogóle wchodzić na pewne ścieżki specjalizacyjne lub zostawać położną. A to, nie ma co ukrywać tego pod politycznie-poprawną nowomową, oznacza, że – zdaniem przedstawicieli Komitetu – świadomy, wierzący i praktykujący katolik powinien zostać wykluczony z ginekologii i położnictwa, a ta ostatnia powinna być zarezerwowana dla niewierzących. Oczywiście „eksperci” nie piszą tego wprost, a jedynie sugerują, że student powinien zostać poinformowany, że czasem będzie musiał zabić, nawet jeśli nie pozwala mu na to sumienie i jeśli się na to nie decyduje, to powinien zrezygnować z zawodu.

 

Brońmy położnych

Dokładnie taki sam aborcyjny zamordyzm leży u podstaw myślenia dyrektora placówki z Rzeszowa, który podkreśla, że położna nie ma prawa powołać się na klauzulę sumienia, bowiem ona nie uczestniczy w zabiciu dziecka, a jedynie przy nim asystuje. – Co do położnej, to ona nie uczestniczy w tzw. indukcji poronienia, więc w jej przypadku klauzula sumienia nie ma zastosowania. Robi to lekarz i tylko on może odmówić. Koniec kropka – przekonuje dyrektor medyczny. Problem polega tylko na tym, że uczestnictwo w aborcji jest dokonywaniem aborcji. I nie ma różnicy czy uczestniczy się jako zabójca (a tym zajmuje się przeprowadzający aborcję), czy jako wspólnik i pomagier. I jedno, i drugie jest tak samo złe, i w jednym, i w drugim przypadku personel medyczny musi mieć prawo odmówić. Każde inne działanie oznacza w istocie zakwestionowanie wolności sumienia i wyznania, a także wyrzucenie z zawodu położnej ludzi autentycznie, a nie tylko deklaratywnie wierzących. I właśnie o to, by polskie zapisy były inne, walczą kobiety z Rzeszowa. A politycy, jeśli rzeczywiście chcą uchodzić za obrońców życia, jeśli chcą realnie, a nie tylko deklaratywnie mienić się prolajferami, winni są im pomoc. I to nie tylko słowną, ale przede wszystkim prawną. Zacząć trzeba od poszerzenia obowiązywania klauzuli sumienia na wszystkie zawody medyczne, w tym farmaceutów. A później zabierzmy się za udowodnienie, że Polska jest państwem, które przyjmuje każdego człowieka z otwartymi rękoma i w której rzeczywiście nie ma dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność. Jak to zrobić? Zakazać aborcji eugenicznej. A potem każdej. Kolejne próby wprowadzenia tego zakazu są istotnym sprawdzianem dla naszych polityków.

 


Agata Rejman, położna ze Specjalistycznego Szpitala Pro-Familia w Rzeszowie, jedna z liderek protestu.

 

– Do protestu skłonił mnie przede wszystkim mój stan psychiczny po trzech takich procedurach, w których uczestniczyłam. Skłoniło mnie do tego również moje załamanie nerwowe, świadomość, że aborcja to nie jest zwykły zabieg, ale zabijanie dzieci. To bulwersujące, że w cywilizowanym kraju, gdzie tyle mówi się o krzywdzie ludzkiej, rozczulając się nad losem człowieka, bagatelizuje się problem życia, że jest takie okrutne prawo, które pozwala na zabijanie dzieci w łonach matek. . Chciałabym, żeby polskie społeczeństwo wreszcie zrozumiało, że zabijanie nienarodzonych dzieci to nie jest wyciśnięcie pryszcza. Naprawdę nie! Zabijanie to zabijanie. Tak robił Hitler, ale wówczas świat sprzeciwiał się i walczył z tym złem. Nie wiem, dlaczego dzisiaj mamy przechodzić obojętnie nad mordem nienarodzonych dzieci. Chciałabym, żeby polskie państwo zadbało o matki, które urodzą chore dzieci, żeby nie zostawiało ich samych. Potrzebne są ośrodki pomocy i wsparcie finansowe. Chciałabym, żeby państwo polskie nie zapominało o tych wszystkich matkach, które borykają się z codziennością, żeby było dla nich wsparciem, a nie katem.

 

Źródło: www.naszdziennik.pl

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki