Logo Przewdonik Katolicki

Wychowanie chrześcijańskie w XXI wieku

Bogna Białecka
fot. robyelo357/fotolia

Jak wychowywać dzieci w dzisiejszych czasach, w dobie relatywizmu? Na czym polega wychowanie chrześcijańskie i jakie są jego zalety? Czy decydując się na taki system wychowania, nie zamykamy dzieci na różnorodność świata?

Przeglądając oferty różnych poradni psychologicznych i centrów szkoleniowych, widzę wiele doskonale brzmiących propozycji warsztatów i wykładów, np. Jak rozwijać przedsiębiorczość swojego dziecka? albo Rozmowa bez przemocy, jak wykorzystać empatię w wychowaniu. Roi się więc od rewelacyjnych pomysłów wychowawczych. Czy w sytuacji, gdy mamy tak wspaniale rozwinięte narzędzia współczesnej pedagogiki, mówienie o wychowaniu „chrześcijańskim” czy wręcz „katolickim” nie jest jakąś nadgorliwością, dziwactwem, próbą poprawiania dobrego?
 
Specyfika wychowania chrześcijańskiego
Wydaje się, że wystarczy w wychowaniu kierować się pewnymi uniwersalnymi wartościami i zasadami. Miłość, empatia, szacunek. Przecież to wszystko można odnaleźć w propozycjach współczesnej pedagogiki. Ale czy coś takiego jak uniwersalne wartości w ogóle istnieje? Przecież wartości zawsze są konkretne, realizowane w danej sytuacji życiowej. Będą się różnić znaczeniem w zależności od wyznawanego światopoglądu.
Weźmy na przykład uczciwość. Osoba o światopoglądzie materialistycznym będzie zakładać, że nie ma żadnych obiektywnych, zewnętrznych kryteriów mówiących nam o tym, co jest uczciwe, a co nie. W związku z czym „bycie uczciwym” oznacza przede wszystkim uczciwość wobec samego siebie. Światopogląd materialistyczny zakłada też, że nie istnieje coś takiego jak wolna wola, a życie w zgodzie z samym sobą oznacza przede wszystkim życie w zgodzie ze swymi uczuciami. A zatem podporządkowanie się zewnętrznym zasadom (czyli skorzystanie z wolnej woli) w sytuacji, gdy stoją one w sprzeczności z tym, co odczuwamy jako uczciwe – jest niewłaściwe. Przekładając to na bardzo konkretną sytuację: zachowanie uczciwości wobec samego siebie oznacza, że należy się rozwieść z osobą, wobec której wygasły nasze uczucia, zwłaszcza jeśli pojawił się ktoś nowy, kto budzi w nas uczucie zakochania. Widzimy, że tego sposobu ujmowania „uczciwości” nie da się pogodzić z chrześcijańską wizją małżeństwa.
I właśnie na tym polega problem – pewne wartości i postawy, które wydają się nam uniwersalne – mogą być w konkretnych sytuacjach stosowane w sposób zupełnie odmienny od katolickiego.
Dlatego wychowanie chrześcijańskie musi bazować na wartościach chrześcijańskich, definiowanych zgodnie z nauką Kościoła. Opierajmy się na wartościach takich, jak: wiara, nadzieja i miłość; roztropność, sprawiedliwość, męstwo, umiarkowanie; szacunek, uczciwość, odpowiedzialność, odwaga, samokontrola; dobro, prawda, piękno.

W procesie wychowania warto zadbać o to, by osoby mające wpływ na nasze dzieci podzielały nasz system wartości. Weźmy po uwagę fakt, że dzieci spędzają w szkole czy przedszkolu równie dużo, jeśli nie więcej czasu, jak z rodzicami w domu. Fakt ten wpływa na kształtowanie się światopoglądu, postaw dzieci. Program wychowawczy realizowany w szkole w ramach np. godzin wychowawczych może obejmować zagadnienia, z którymi jako rodzice się nie zgadzamy. Oznacza to, że gdy tylko jest to możliwe, warto posłać dziecko do szkoły czy przedszkola katolickiego. Jeśli natomiast nie ma takiej możliwości (np. brak konkretnej placówki w naszej miejscowości), warto być w składzie rady rodziców czy rady szkoły. W internecie są dostępne informacje o zakresie kompetencji i uprawnień rodziców w szkole. Mamy wpływ na program wychowawczy. Warto zerwać z przekonaniem, że rada rodziców jest tylko po to, by wyciągać od rodziców składki na potrzeby szkolne.
 


Zalety chrześcijańskiego systemu wartości
Co zyskujemy, opierając się na katolickim systemie wartości? Ponieważ jest zakorzeniony w dekalogu pochodzącym od Boga, ma gwarancję bycia najlepszym dla człowieka ze wszelkich możliwych systemów wartości. Jest wewnętrznie spójny.
Jasne definicje, jasne kryteria potrzebne są nam szczególnie w wieku relatywizmu, gdy nachalnie proponuje się nam sztuczne wartości, takie jak bogactwo, przyjemność czy sława.
Co dla mnie, jako psychologa, jest ciekawe to fakt, że solidnie przeprowadzone badania z zakresu nauk społecznych nieodmiennie pokazują, że Kościół ma do zaproponowania najzdrowszą receptę na życie. Zdrowe jest na przykład odkładanie współżycia seksualnego do momentu ślubu i utrzymywanie monogamii. Ale nie tylko – bardzo dobra dla człowieka na poziomie zdrowia psychicznego okazuje się regularna spowiedź i modlitwa. Umiejętność samokontroli, nie poddawania się impulsom, stosowania ascezy w życiu – są z kolei zdrowe zarówno dla psychiki, jak i dla ciała. Badania nad uwarunkowaniami szczęścia pokazują, że wynika ono z poczucia sensu życia. Rodzina, monogamiczny związek pobłogosławiony dziećmi jest z kolei najczęstszym i najbardziej satysfakcjonującym źródłem poczucia sensu życia. Gdy uczymy dziecko wytrwałości, samokontroli, pracowitości – hartujemy jego siłę charakteru, dajemy narzędzie, dzięki któremu będzie potrafiło poradzić sobie w każdych warunkach. Nie tylko to! Pomagamy mu zabezpieczyć się przed nałogami i uzależnieniami! Poza tym, uczymy szacunku i ufności wobec prawdziwych autorytetów, zabezpieczając przed popadnięciem w niewolę sprytnej manipulacji. Na koniec dajemy coś, czego nie da żaden inny system wychowania – możemy sprawić, by dziecko potrafiło zachować pogodę ducha i poczucie sensu życia w sytuacji cierpienia. Gdy pokazujemy na przykład, że swe cierpienie można ofiarować Bogu w intencji bliskich – żyjących czy zmarłych – nadaje to sens cierpieniu i siłę do wytrwania zamiast popadania w rozpacz.
  



Zmiany w systemie edukacji powodują, że coraz więcej ludzi decyduje się na nauczanie domowe – szczególnie w zakresie klas początkowych. Stawia się im najczęściej zarzut „chowania dziecka pod kloszem”, jest to zresztą też zarzut części „oświeconych” specjalistów wobec wychowania chrześcijańskiego jako takiego. Pewna celebrytka głosiła, że choć w tradycyjnych rodzinach dzieci może i są kochane, ale zostaje im zabrane to, co istotne – otwartość na różnorodność. Warto zdać sobie sprawę z tego, że każdy rodzic jest w stanie nauczyć dziecko tego, co należy do zakresu nauczania początkowego.
Istnieje wiele grup wsparcia edukacji domowej – i czasem jest to jedyne sensowne rozwiązanie. Należy wtedy jednak zadbać o to, by dziecko miało dobry kontakt z rówieśnikami – przez przynależność do drużyny harcerskiej, sport, kółka zainteresowań. W przypadku edukacji domowej trzeba też kłaść nacisk na uczenie się przez dziecko samodzielności.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki