Logo Przewdonik Katolicki

Im więcej dajesz, tym więcej otrzymujesz

Dariusz Racinowski
Fot.

Rozmowa z Bartoszem Mikołajczykiemz Babiaka, dawcą szpiku kostnego, nauczycielem Zespołu Szkół w Brdowie, prezesem Młodzieżowego Klubu Sportowego Brdów.

Rozmowa z Bartoszem Mikołajczykiem  z Babiaka, dawcą szpiku kostnego, nauczycielem Zespołu Szkół w Brdowie, prezesem Młodzieżowego Klubu Sportowego „Brdów”. 

Jak trafiłeś do bazy danych potencjalnych dawców szpiku lub komórek macierzystych?

– Kiedyś usłyszałem o tym w telewizji. Pytałem, ale w naszym środowisku nie było takiej okazji. W grudniu 2012 r., będąc z uczniami na zawodach wioślarskich w Gdańsku,  zarejestrowałem się w Fundacji DKMS. Wypełniłem ankietę, specjalną pałeczką pobrałem ślinę; poddano ją badaniu genetycznemu. Po jakimś czasie zarejestrowano mnie w bazie danych, otrzymałem kartę potencjonalnego dawcy.

 

Kiedy się dowiedziałeś, że możesz nim zostać?

– W lutym 2014 r. zatelefonował do mnie przedstawiciel fundacji. Zapytał, czy podtrzymuję gotowość ewentualnego oddania szpiku. Poinformował, że jest biorca i być może mój szpik będzie potrzebny. Zgodziłem się. W wyznaczonym terminie przyjechał kurier z probówkami, pobrano mi krew. Kurier zabrał próbki do Warszawy na badania. Badania miały określić poziom zgodności genetycznej mojej i biorcy. Tuż przed zakończeniem roku szkolnego otrzymałem informację, że badania potwierdziły zgodność. Kolejny etap to bardzo szczegółowe badania krwi w Klinice Transplantacji Szpiku i Onkohematologii w Gliwicach. Badania odbyły się na początku lipca. Pobrano mi ponad 20 fiolek krwi, które zostały zbadane. Po trzech godzinach wyniki były gotowe. Ostatni etap to badanie i rozmowa z prof. dr. hab. nauk medycznych Jerzym Hołowieckim. To on wprowadzał i rozwijał metodę transplantacji szpiku w Polsce. Profesor zakwalifikował mnie do pobrania komórek macierzystych. Umówiliśmy się na termin pobrania.

 

Dlaczego w Gliwicach?

– Gliwice są jednym z kilku ośrodków w Polsce, w których pobiera się komórki macierzyste lub szpik i dokonuje się przeszczepów. Fundacja DKMS wyznaczyła takie miejsce, z którego będzie chyba najbliżej do biorcy. Ośrodek w Gliwicach wysyłał już szpik do przeszczepu aż do Australii, a przyjmował z Brazylii.

 

Jak przebiegało pobieranie komórek macierzystych?

– Pięć dni przed pobraniem zacząłem, dwa razy dziennie przyjmować zastrzyki pod skórę z substancją stymulującą przyrost komórek macierzystych we krwi. Początkowo robiła je pielęgniarka, później ja sam. W dniu pobrania byliśmy w gliwickiej klinice o godz. 7.00.  Pobrano mi jeszcze krew na badania. Położyłem się na specjalnym fotelu. Do żyły jednej ręki podłączono mi wenflon z rurką wychodzącą, do drugiej wenflon z rurką powrotną. Moja krew była przepompowywana przez specjalne urządzenie dokonujące separacji (oddzielenia) komórek macierzystych zawartych w mojej  krwi. Urządzenie przepompowywało ją dwukrotnie. Trwało to od rana do południa. Nie czułem najmniejszego bólu. Dziś medycyna intensywnie się rozwija. 80 proc. potrzebnego materiału pobiera  się właśnie w ten sposób. Gdyby okazało się, że komórek jest  mało, wówczas zabieg powtórzono by następnego dnia. A jeśliby i to nie wystarczyło, wówczas pobrano by mi szpik z talerza biodrowego. Jest to zabieg pod całkowitym znieczuleniem. W zdecydowanej większości wystarczy pobranie komórek macierzystych z krwi obwodowej.

Po pobraniu komórek byłeś bardzo zmęczony? Czy były jakieś skutki uboczne?

– Byłem zmęczony, gdyż przez cztery godziny leżałem bezproduktywnie (śmiech). Pobranie było bezbolesne, a obsługa medyczna bardzo miła i przyjazna. Poza tym byłem nieco zdenerwowany; jak wiesz, musieliśmy czekać dwie godziny na potwierdzenie, czy wystarczy komórek macierzystych, czy też cykl będzie powtórzony nazajutrz. Na szczęście okazało się, że komórek było więcej niż potrzeba.

 

Czy wiesz, komu oddałeś swój szpik?

– Wiem, że mój szpik otrzymał 65-letni mężczyzna z Węgier.

 

Sprawy finansowe. Czy poniosłeś jakieś koszty?

– Żadnych. Koszty wszystkich badań, dwóch przyjazdów do Gliwic, pobytów w hotelu, wyżywienia dawcy i osoby mu towarzyszącej ponosi Fundacja DKMS. Pod żadnym względem dawca nic nie traci, a może komuś podarować dalsze życie.

 

Co będzie dalej?

– Rozmawialiśmy na ten temat. Też jesteś zarejestrowany w bazie danych, dziękuję, że mi towarzyszyłeś i wspierałeś. Teraz musimy zorganizować cykl pogadanek dla starszych uczniów – może też dla dorosłych – na temat idei dawstwa szpiku. Uważam, że propagowanie tej idei jest naszym chrześcijańskim obowiązkiem. Musimy przekonywać ludzi, aby byli pewni, że chcą być dawcami. Aby każdy miał świadomość, że wycofując się w trakcie procedury, odbiera komuś szansę na nowe życie.

fot. D. Racinowski

 


Białaczka (leukemia) to choroba nowotworowa krwi. W szpiku kostnym zaczynają się mnożyć zmienione nowotworowo krwinki. Są na tyle agresywne, że zaczynają wypierać zdrowe i atakują rozmaite organy: węzły chłonne, wątrobę, śledzionę, nerki. W Polsce co godzinę jakiś pacjent dowiaduje się, że ma białaczkę. Często jedynym ratunkiem jest przeszczep szpiku lub komórek macierzystych od dawcy niespokrewnionego. Niestety trudno jest znaleźć zgodnego genetycznie dawcę. Szanse rosną, jeśli w banku danych jest zarejestrowanych coraz więcej potencjalnych dawców.

Uwadze zainteresowanych czytelników polecamy bogatą w informacje stronę internetową https://www.dkms.pl.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki