Logo Przewdonik Katolicki

Opętany czy epileptyk

kard. Gianfranco Ravasi
Fot.

Ma ducha niemego. Ten, gdziekolwiek go chwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje(Mk 9, 18).

 "Ma ducha niemego. Ten, gdziekolwiek go chwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje "(Mk 9, 18).

Stoimy u stóp Góry Przemienienia. Jezus objawił właśnie trzem apostołom – Piotrowi, Jakubowi i Janowi – tajemnicę swojego Synostwa Bożego ukrytego pod powłoką człowieczeństwa. Na rozciągającej się poniżej równinie stajemy się świadkami wydarzenia, które uważane jest za przypadek opętania diabelskiego w myśl powszechnej wówczas (ale nie tylko) koncepcji interpretowania patologicznego stanu psychofizycznego w odniesieniu do jego szatańskiej genezy (Mk 9, 14–21). Tak samo było w rozważanym już przez nas przypadku umysłowo chorego, „opętanego” z kraju Gerazeńczyków (5, 1–20).

To, że chodzi o epilepsję, wynika już z samego opisu ojca młodzieńca, który przytoczyliśmy we fragmencie z Ewangelii św. Marka. Ponadto, przyprowadzony przed oblicze Jezusa chłopiec „upadł na ziemię i tarzał się z pianą na ustach” (9, 20), a jego ojciec wspomniał, że przydarzało mu się to „od dzieciństwa” i to w takim stopniu, że wpadał „nawet w ogień i w wodę” w aktach samookaleczania (9, 21, 22). Mamy więc do czynienia z typowymi symptomami epilepsji, w ówczesnej kulturze popularnie kojarzonej z „duchem niemym”.

W rzeczywistości Jezus staje tu wobec sił szatańskich w ścisłym znaczeniu, jak widzieliśmy w analizie wcześniejszego tekstu Markowego (1, 21–26) opowiadającego o tym, co działo się w synagodze w Kafarnaum. W innych sytuacjach ma do czynienia z pewnymi ludzkimi ograniczeniami, chorobami fizycznymi czy psychicznymi. Przyczyną tych cierpień jest nasza niedoskonałość i kondycja bytu stworzonego. Nasza ludzka niepełność zawiera nietrwałość, ból i śmierć. Ten negatywny wymiar w mentalności starożytnych zawsze sprowadzany był albo do grzechu człowieka albo do interwencji szatana.

Chrystus, ukazany jako wybawca z diabelskich opętań, walczący z „duchem nieczystym”, niszczącym stworzenie przez nakłanianie go do zła, zwraca się przeciw cierpieniom fizycznym i psychicznym, w których Bóg zdaje się być nieobecny, ale w których w rzeczywistości może On objawić swoją zbawczą obecność obejmującą zarazem ciało i ducha. Bardzo ciekawe są czasowniki, jakimi posłużył się autor w zakończeniu opowiadania: „Chłopiec zaś pozostawał jak martwy, tak że wielu mówiło: «On umarł (apethanen)». Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł (egheiren), a on wstał (aneste)”. 

Te trzy greckie słowa użyte są w Nowym Testamencie dla określenia śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, źródła wszelkiej wolności od śmierci i zła. Zbawienie, które On ofiaruje, jest pełne: dotyka naszej kruchej egzystencji stworzenia, ale również grzechu i pokus, którymi szatan i zło oddziałują na naszą wolność, by skłonić nas do występku. Z pewnością musimy unikać z jednej strony nadmiaru „satanizmu”, czyniąc z niego niemal centrum wiary chrześcijańskiej, w którym stoi przecież Bóg i Chrystus. Musimy odciąć się od magicznego kręgu szatańskiej „chorowitości”, uznając prymat Boga i w wielu przypadłościach powierzając zadanie uzdrawiania także takim dziedzinom jak medycyna czy psychologia. Z drugiej zaś strony nie wolno zapominać pouczenia św. Piotra: „Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając kogo by pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu” (1 P 5, 8–9).

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki