Logo Przewdonik Katolicki

Chodzące drzewa

kard. Gianfranco Ravasi
Fot.

A gdy ten przejrzał, powiedział: Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa (Mk 8, 24).

"A gdy ten przejrzał, powiedział: „Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa” " (Mk 8, 24).

Cud mający miejsce w Betsaidzie (po aramejsku „dom rybaków”), ojczyźnie apostołów Piotra, Andrzeja i Filipa, miasteczku położonym nad Jeziorem Tyberiadzkim, jest dość zaskakujący, bo ukazuje Jezusa, któremu udaje się uzdrowić niewidomego dopiero w drugiej próbie. Jedynie Marek opisuje to wydarzenie o historycznym i zarazem symbolicznym znaczeniu. Historycznym, bo nie wyobrażaliśmy sobie dotąd Jezusa niezdolnego do dokonania cudu za pierwszym razem, lecz zmuszonego do powtórzenia tego aktu. Symbolicznym zaś z powodu dolegliwości chorego i kontekstu, który nadaje wydarzeniu głębszy sens.

Wyjdźmy od konkretnej sytuacji. Zgodnie z dawnym przekonaniem o terapeutycznej mocy śliny, Jezus zwilża nią oczy ślepca, podobnie jak robi to w analogicznym przypadku w Jerozolimie (J 9, 6). Następnie nakłada na chorego ręce i czeka na rezultat, który jest jednak dość niespodziewany: owszem, niewidomy zaczyna widzieć, ale mówi, że widzi postaci ludzi niewyraźnie, tak jakby były to chodzące drzewa. Chrystus ponawia zatem nałożenie rąk: „(…) znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie” (Mk 8, 25). Zaraz potem nastąpiło częste w Ewangelii wg św. Marka napomnienie, by nie rozgłaszać tego czynu, Chrystus nakazuje nawet uzdrowionemu: „Tylko do wsi nie wstępuj!” (8, 26).

To opowiadanie, dające wyraz człowieczeństwu Chrystusa, które dostrzegamy w stosowaniu tradycyjnych środków leczniczych, a nawet w pewnych trudnościach w działaniu, jest bardzo sugestywne w swej warstwie symbolicznej. Po pierwsze znacząca jest sama choroba: ślepota. Chodziło z całą pewnością o ślepotę fizyczną, wywołaną ropną infekcją oczu, spowodowaną lub zaostrzoną przez ostre światło słoneczne, brak higieny, pył przenoszony przez wiatr. W Ewangeliach przykłady uzdrowienia takich chorych są bardzo liczne (Mt 9, 27–31; 20, 29–34; Mk 10, 46–52; Łk 18, 35–43; J 9, 1–7).

Niemniej bez trudu odgadniemy, że skoro światło jest symbolem Boga (1 J 1, 5) i Chrystusa (J 8, 12), to uwolnienie od ślepoty zyskuje głębszy, mesjański wymiar. Jezus sam w swej programowej mowie w synagodze w Nazarecie nie zawahał się odnieść do siebie fragmentu z proroctwa Izajasza, według którego Jego misja polegała również na tym, by niósł „niewidomym przejrzenie” (Łk 4, 18). Na to zadanie jako na właściwe sobie wskaże też uczniom Jana Chrzciciela, pytającym Go, czy jest Mesjaszem (Mt 11, 5).

Epizod z niewidomym z Betsaidy – z powodu kontekstu, obejmującego także następujące zaraz po nim wyznanie Piotra, w którym proklamuje on Jezusa Chrystusem, ale również wątpliwości tłumu, dla którego Jezus jest Chrzcicielem, Eliaszem albo jednym z proroków – mógłby zawierać także aluzję do trudności z „widzeniem” oczami wiary. Może ono przechodzić przez fazę wstępną, tę właśnie, która niejasno dostrzega w Chrystusie proroka powracającego na scenę Izraela. Jednak na koniec na wierzącego spływa pełne światło, tak jak na Piotra, który według Marka (8, 29) widzi w Nim „Chrystusa”, czyli Mesjasza, a według Mateusza jeszcze więcej: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (16, 16).

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki