Logo Przewdonik Katolicki

Duszpasterstwo powołań to sztuka "łowienia" kandydatów na księży

Błażej Tobolski
Fot.

Rozmowa o potrzebie tworzenia kultury powołaniowej i towarzyszenia młodym w dojrzewaniu do podejmowania życiowych wyborów, z ks. dr. hab. Markiem Tatarem, nowo mianowanym krajowym duszpasterzem powołań.

Został Ksiądz mianowany krajowym duszpasterzem powołań zaledwie przed miesiącem. Otrzymanie takiej odpowiedzialnej funkcji to zaskoczenie?

– Muszę przyznać, że Pan Bóg wciąż mnie zaskakuje i na pewno jeszcze nieraz zaskoczy. Obchodzę w tym roku 25-lecie święceń kapłańskich, a moje kapłaństwo nie tylko cały czas mnie fascynuje, ale też do końca nie zdążyłem się nim jeszcze nacieszyć. Były w nim różne etapy. Kilkanaście lat jako ksiądz wspinałem się w najwyższych górach świata na różnych kontynentach. Zupełnie nie spodziewałem się też, że będę pracował na uniwersytecie. Teraz, otrzymując taki trudny dar i zadanie, jakim jest duszpasterstwo powołań w Polsce, wiem, że dostaję też wystarczająco dużo łaski z nieba. Naiwne byłoby jednak myślenie, że krajowy duszpasterz lub diecezjalni czy zakonni referenci do spraw powołań zapełnią seminaria i nowicjaty. Na pewno nie chodzi w tym duszpasterstwie o tworzenie jakiejś reklamy czy marketingu powołaniowego. Nie zamierzam dać się wciągnąć w ten komercyjny sposób promowania powołań, bo nie zależy mi na „łowieniu” kandydatów na księży czy siostry zakonne. Informacja czy nawet jakaś forma reklamy może być jedynie impulsem dla człowieka. Jednak przede wszystkim powołanie musi wcześniej dojrzeć w jego sercu.

 

A w jaki sposób, Księdza zdaniem, można dzisiaj skutecznie dotrzeć do serc młodych?

– Spójrzmy chociażby, jak robił to Jan Paweł II, wkrótce święty. Kiedy był już człowiekiem w podeszłym wieku, schorowanym, wciąż fascynował młodych ludzi, z którymi się spotykał. Fascynował swoją postawą, autentycznością i świadectwem. W tym, co mówił był wymagający, nie „kupował” młodych ludzi atrakcyjnymi hasłami czy komplementami, a mimo to młodzi go słuchali. I ja go słuchałem jako młody człowiek. Dla mnie osobiście bardzo ważna była jego druga pielgrzymka do Polski w 1983 r., bo chociaż o pójściu do seminarium zadecydowałem znacznie wcześniej, to była ona takim potwierdzeniem mojego wyboru. Fascynował mnie i wciąż fascynuje bardzo głęboki, osobisty związek papieża z Chrystusem, spotykanie Go w każdym właściwie momencie, w każdym doświadczeniu. Miałem możliwość i łaskę koncelebrowania Mszy św. z Ojcem Świętym i mogłem z bliska przyglądać się, jak przeżywa Eucharystię. To było niesamowite doświadczenie. Pociąga mnie również fascynacja papieża głoszeniem Ewangelii i sposobem jej wyrażania, taka ogromna autentyczność w jego postawie i w tym, co mówił. Według mnie był on mistykiem XXI w., który swoim życiem mówił nam po prostu: „Ja tak żyję. Jeśli chcecie żyć podobnie, w ten sposób przeżywać swoje chrześcijaństwo, to wy musicie podjąć tę decyzję”.

 

Potrzebujemy więc kapłanów, którzy po prostu będą autentycznymi świadkami swojego powołania, czyż nie?

– Tak, potrzeba nam też kapłanów, którzy będą mądrymi duszpasterzami, zdolnymi przygotować młodego człowieka do tego, by mógł on dobrze odczytać i przeżyć swoje powołanie. I to niezależnie, czy będzie to powołanie do kapłaństwa, życia konsekrowanego, czy do małżeństwa. Ważne jest tu m.in. przygotowanie do samodzielności i związanej z nią odpowiedzialności, do której trzeba wychowywać i formować. Tym bardziej że dzisiejsza kultura stara się narzucać nam pewne schematy zachowań i wyborów. Z jednej strony promuje wolność człowieka, a z drugiej zniewala go tym, co musi wybrać, nie pozwalając mu dojrzeć do samodzielności. I wówczas taki np. młody mąż czy żona bez pomocy rodziców nie jest w stanie podjąć żadnej ważnej decyzji. Podobnie może być z młodymi księżmi i zakonnikami. Potrzebne jest wręcz budowanie pozytywnej kultury powołaniowej.

 

Kultura powołaniowa? Cóż to takiego?

– To piękny i szeroki termin, który dotyczy każdego powołania człowieka już na etapie ponadgimnazjalnym czy studenckim. Chodzi o wychowanie odważnego człowieka, czyli takiego, który nie boi się myśleć w kategoriach prawdy, co jest dzisiaj rzeczą kluczową. Nie chodzi bowiem o projektowanie młodemu człowiekowi życia, narzucanie mu pewnych rozwiązań, ale wychowanie do tego, by mógł w nim dokonywać się, choć nie bez emocji, rodzących się pytań czy nawet rozczarowań, proces dojrzewania do życiowego powołania, nie tylko do kapłaństwa. To dojrzewanie do powołania, to odkrywanie prawdy o sobie, o swojej tożsamości i swoim życiu w świetle woli Bożej, tego, jaki jest Boży plan wobec mnie.

Tworzenie kultury powołaniowej, to także odkłamanie pewnych mitów czy stereotypów, które są stworzone wokół tych trzech wymiarów powołania: kapłańskiego, do życia konsekrowanego i małżeńskiego. Trzeba przy tym wyzwolić się też ze skłonności do ulegania presji statystyk, medialnych doniesień o załamaniu się powołań, a pamiętać o działaniu łaski Bożej, która jest także odpowiedzią na wymagania i wyzwania czasów, w których żyjemy. To patrzenie z wiarą na młodych ludzi, którzy czasami może się gubią czy błądzą, ale którzy tym bardziej potrzebują, by w sposób dojrzały i mądry towarzyszyć im w ich wzrastaniu. Nie można bowiem rozwiązywać za młodego człowieka problemów czy podejmować za niego decyzji, ale być przy nim i służyć radą tak, aby mógł on spokojnie dojrzeć do trafnego wyboru, bez narzucania mu tego powołania. To szczególnie ważne w atmosferze panującego dziś wokół chaosu medialnego, cywilizacyjnego czy marketingowego.

 

Żeby być takim towarzyszem młodego człowieka, wspierać go i pomagać mu, a nie szkodzić, samemu trzeba być dojrzałym wychowawcą czy duszpasterzem...

– Z pewnością. Aby być towarzyszem w rozeznawaniu powołania, trzeba mieć dobrze ukształtowaną osobowość, duchowość, silną osobistą więź z Chrystusem i podejmować realizację powołania zgodnie z wolą Bożą. Trzeba przy tym nieustannie pamiętać, że każde powołanie jest efektem łaski, jest darem Boga, na który człowiek może się otworzyć. Ta łaska bazuje jednak zawsze na człowieczeństwie. Stąd też, aby odpowiedzieć na tę łaskę, potrzeba nam pewnej dojrzałości, tak fizycznej, jak i psychicznej czy intelektualnej, a zwłaszcza duchowej. Ostateczna odpowiedź na łaskę powołania dokonuje się bowiem w przestrzeni duchowej, a tu absolutnie konieczne jest osobiste doświadczenie spotkania z Chrystusem w coraz bardziej dojrzałej, głębokiej modlitwie. Wszystkie inne czynniki mające wpływ na wybór drogi życiowej, jak dom rodzinny, parafia, duszpasterstwo, choć są bardzo ważne, pełnią jedynie rolę środowiska.

 

Jednak nie należy chyba pomijać roli tego środowiska w kształtowaniu się powołań? Wszak mówi się, że święci kapłani wywodzą się ze świętych rodzin.

– Dla mnie, jak i zapewne dla wielu innych kapłanów, świadectwo wiary i atmosfera panująca w domu rodzinnym były niezwykle ważne w procesie dojrzewania i wyboru mojego powołania. Mimo to rodzice czy księża w mojej rodzinnej parafii mogli mnie tylko podprowadzić do Jezusa. Spotkać się z Nim i dojrzeć do podjęcia decyzji o wyborze powołania musiałem już sam.

Chciałbym też podkreślić, że bardzo nam dziś potrzeba zaplecza modlitewnego właśnie w rodzinach, w parafiach, a także w różnego typu grupach duszpasterskich i formacyjnych, zwłaszcza dla młodzieży. Wiele powołań i do małżeństwa, i do kapłaństwa dojrzewa bowiem właśnie w ruchach katolickich. One są, po rodzinie, środowiskiem ożywionego kontaktu z Jezusem, poszukiwania odpowiedzi na życiowe pytania i odkrywania swojej tożsamości. Tym bardziej są one istotne, że mamy dziś do czynienia z bardzo poważnym atakiem na świętość małżeństwa i rodziny, a więc także próbą odcięcia tych korzeni, wśród których do tej pory dokonywało się dorastanie młodych pod względem osobowościowym, intelektualnym i religijnym.

 


Ks. dr hab. Marek Tatar – od 15 marca  krajowy duszpasterz powołań, adiunkt w Katedrze Teologii Duchowości na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i wykładowca Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Wcześnie wykładał m.in. w Prymasowskim Instytucie Życia Wewnętrznego w Warszawie oraz w jego filii we Lwowie i Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym we Lwowie. Stypendysta w Heythrop College oraz na Uniwersytecie w Oxfordzie.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki