Logo Przewdonik Katolicki

Święci malowani. Żona Kleofasa

Monika Białkowska
Fot.

Żona Kleofasa tyle o niej wiadomo. Czy to nie za mało, by nazywać ją świętą?

Żona Kleofasa – tyle o niej wiadomo. Czy to nie za mało, by nazywać ją świętą?

Maria należała do rodziny Maryi i Józefa, choć nie wiadomo dokładnie nawet tego, z kim była spokrewniona. Przypuszcza się, że mogła być rodzoną siostrą św. Józefa lub któregoś z jego braci.

 

Siostra i ciotka

Najbardziej wiarygodne mogą być źródła najbliższe czasowo tradycji apostolskiej: św. Hegezyp z końca II w. twierdził, że jej mąż Kleofas (czasem zwany również Alfeuszem) był bratem Józefa. Rodzina utrzymywała bliskie relacje również w młodszym pokoleniu: Jakub Młodszy i Juda Tadeusz należeli do grona apostołów, najbliższych uczniów Jezusa. A kiedy sam Jezus rozpoczął publiczną działalność, poszli za Nim nie tylko kuzyni (w językach semickich nazywani „braćmi”), ale również ich matka i jego ciotka, Maria Kleofasowa. Kiedy mężczyźni nauczali, ona wraz z innymi kobietami troszczyła się o to, by mieli co jeść, by ich szaty były wyprane, by na noc mieli dach nad głową. Później Ewangelie wspominają o niej, gdy stała pod krzyżem Jezusa i gdy jako pierwsza odkryła pusty grób i rozmawiała z aniołem.

Całą resztę jej życia okrywa cisza… Domyślać się tylko można, że to cisza pełna pokornej pracy i życia, które jest służbą innym: mężowi, synom, wreszcie samemu Chrystusowi. Może nie było to zatem życie spektakularne, ale bez wątpienia było święte.

 

Ukryta

Czy takie ciche, ukryte życie cieszyło się popularnością wśród malarzy? Prawdę mówiąc – niespecjalnie. Maria, żona Kleofasa, pojawia się oczywiście na licznych obrazach przedstawiających scenę ukrzyżowania Jezusa, ale sama, zupełnie jak w życiu, nigdzie nie jest postacią pierwszoplanową. Być może wizerunkiem, na którym ukazana jest najbardziej wprost, jest stosunkowo niewielki XV-wieczny obraz, malowany temperą na desce, znajdujący się niegdyś w parafialnym kościele w Niegowici (obecnie w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie) i przedstawiający nie całe Ukrzyżowanie, ale trzy Marie u grobu Chrystusa.

Obraz uznawany jest za cenny przykład gotyckiego malarstwa tablicowego w Małopolsce. Co ciekawe, deska obrazowa zamalowana jest dwustronnie – oprócz trzech Marii na awersie, na jej rewersie zobaczyć można młodsze, pochodzące z końca XVI wieku, fragmenty sceny Ecce Homo. Tytułowe Trzy Marie to Maryja, Maria Kleofasowa i Maria Magdalena. Wszystkie ukazane są w podobnych pozach i strojach z białymi welonami oraz aureolami wokół głowy. Wszystkie trzy trzymają również w dłoniach naczynia na olejki do namaszczenia ciała Jezusa. Przypuszczać można, że stojąca pośrodku, najstarsza z kobiet, ubrana na czerwono, to Maryja, matka Jezusa. Którą z pozostałych dwóch jest Maria Kleofasowa? Znów musimy przyznać, że pozostaje przed nami w ukryciu.

 

Mistrz

Trzy Marie zapełniają niemal całą powierzchnię obrazu, który pierwotnie wyglądał inaczej. Na pewno był większy: zanim w 1916 r. obraz został zakupiony przez Muzeum Narodowe, proboszcz w Niegowici nakazał przycięcie jego spróchniałych krawędzi. Prawdopodobnie wizerunek Marii był częścią sceny ukazania się anioła nad grobem Jezusa, umieszczonej w ołtarzu – na obrazie widać jeszcze kawałek żółtej tkaniny i stopę, która musiała należeć do strażnika. Pozostaje jeszcze kwestia autorstwa, również owiana tajemnicą. Trzy Marie namalował bowiem albo Mikołaj Haberschrack, albo nieznany artysta krakowski, nazywany Mistrzem Tryptyku Świętej Trójcy. O nieznanym artyście trudno nam powiedzieć cokolwiek. Mikołaj Haberschrack natomiast, tworzący w Krakowie w drugiej połowie XV w., pochodził z podkrakowskiej Nowej Wsi. W 1454 r. został obywatelem miasta Krakowa, a w 1468 r. otrzymał zlecenie namalowania obrazów do głównego ołtarza do kościoła pw. św. Katarzyny na krakowskim Kazimierzu. Do dziś zachowało się 13 z wykonanych wówczas malowideł, w tym między innymi sceny pokłonu Trzech Króli czy wypędzenia kupców ze świątyni. I oczywiście Trzy Marie u grobu Chrystusa – obraz, w którym Marię Kleofasową spotykamy najbliżej, choć i tu trudno ją rozpoznać.

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki