Logo Przewdonik Katolicki

Zaufać sumieniu papieża

Krzysztof Bronk
Fot.

13 lutego aula Pawła VI zapełniła się na długo przed rozpoczęciem audiencji. Oczekując na Benedykta XVI, spoglądaliśmy na słynną płaskorzeźbę zmartwychwstałego Chrystusa i stojący przed nią pusty fotel papieża. Widok nie do zniesienia.

 Dwa dni wcześniej Benedykt XVI zapowiedział na 28 lutego swoją rezygnację. Była to więc przedostatnia audiencja. Ludzie płakali jak na pogrzebie. Papież co prawda nie umiera, ale odchodzi na dobre. Już go nie usłyszymy, nie będzie sprawował dla nas Eucharystii. Być może napisze jeszcze jakiś teologiczny esej czy książkę, ale z życia publicznego wycofa się na zawsze. Prawnicy spierają się jeszcze, jaki będzie status byłego papieża. Jak będziemy go nazywać, Joseph Ratzinger czy Benedykt XVI, jaki będzie przysługiwał mu tytuł, strój... To wszystko już niebawem zostanie rozstrzygnięte. Watykan bowiem, choć nie był przygotowany na abdykację – nie wiedzieli o niej nawet najwyżsi rangą kurialni kardynałowie – to jednak potrafi sobie poradzić z takimi dylematami. Specjaliści od prawa kanonicznego, w konsultacji z samym papieżem, wypracują satysfakcjonujące rozwiązanie. Ważniejsze jest jednak to, że znając charakter Benedykta XVI, możemy być pewni, że spełni, co zapowiedział, wycofa się w świat modlitwy. Watykański klasztor klauzurowy, który obrał na swą rezydencję, stanie się jego dobrowolnym więzieniem, by nie powiedzieć grobem. A zatem smutek i konsternacja. Ale nie tylko. Również podziw, by nie rzec entuzjazm. Wielu ludzi czekało na tę chwilę niemal całych osiem lat. Przeczekali ten trudny dla nich pontyfikat. Z nieukrywaną radością przyjmują dymisję przeciwnika, z którym często nie dawali sobie rady. Stąd płynące do Watykanu niemal z całego świata wyrazy uznania.
 
Czy na pewno musi odejść?
           
W Środę Popielcową byłem na ostatniej Mszy Benedykta XVI. Jak zwykle wspaniałe kazanie. Po mistrzowsku napisane i po mistrzowsku wygłoszone. Z mocą proroka. I jak tu w takiej sytuacji zrozumieć wyznanie papieża, że jest już niezdolny kontynuować Piotrową posługę? Przecież przed chwilą sam dał dowód tego, że jego słowo nadal umacnia nas w wierze, oświeca Słowem Bożym, oczyszcza z błędnych wyobrażeń i w dobie kryzysu pozwala nam stawić czoło światu. Posługa Piotrowa nie ogranicza się jednak tylko do nauczania wiary. Kościołowi papież musi też przewodzić w inny sposób. Mianując nowych biskupów, interweniując w rozwiązywaniu różnorodnych kryzysów. W pełnieniu tych funkcji służy mu pomocą wielki aparat Kurii Rzymskiej. Oczywiście, można snuć różne dywagacje. Gdyby watykańskie urzędy funkcjonowały lepiej, gdyby współpracownicy papieża lepiej wyręczali go w jego obowiązkach, być może Benedykt XVI mógłby dłużej pozostać na urzędzie, koncentrując się wyłącznie na nauczaniu wiary. Myślę, że dla nas wszystkich decyzja Ojca Świętego powinna być okazją do rachunku sumienia i pytania, na ile wspieraliśmy papieża pracą i modlitwą, na ile zdawaliśmy sobie sprawę, że on naszego wsparcia potrzebuje.
 
Dla dobra Kościoła i z miłości do młodych
W tym kontekście warto zwrócić uwagę na jeden mały szczegół, który wyszedł na światło dzienne dzięki drobnej niedyskrecji starszego brata papieża ks. Georga Ratzingera. W jednym z wywiadów ujawnił on, że lekarze zakazali Benedyktowi XVI transatlantyckich podróży samolotem. Innymi słowy zakazali mu wyjazdu do Rio de Janeiro na zaplanowany na lipiec Światowy Dzień Młodzieży. To ultimatum ostatecznie wpłynęło na decyzję Benedykta XVI, który chciał, aby na spotkaniu młodzieży w Rio był obecny papież. Można więc powiedzieć, że papież rezygnuje z urzędu nie tylko dla jakiegoś bliżej nieokreślonego dobra Kościoła, ale konkretnie, z miłości do młodych, aby na swoim spotkaniu w Rio mieli papieża.
 
Uczyć się od papieża
 
Sam Benedykt XVI podchodzi do swej abdykacji z najwyższą powagą. Wie, że decyzja, którą podjął jest poważna i chce, abyśmy również i my zrozumieli znaczenie aktualnej sytuacji. Z drugiej jednak strony Benedykt XVI emanuje spokojem, pogodą ducha i pełnym zaufaniem do Pana Boga. Ta postawa stopniowo udziela się również wiernym, pomaga im zaufać sumieniu papieża, który w wolności przed Bogiem podjął decyzję o odejściu. Swoim postępowaniem Benedykt XVI jeszcze raz i być może po raz ostatni pokazuje nam główną treść swojego pontyfikatu, konsekwentny teocentryzm, świadomość, że to Bóg jest najważniejszy, również w podejściu do Kościoła.  „Wsparciem i światłem – powiedział na środowej audiencji papież – jest dla mnie świadomość, że Kościół należy do Chrystusa, który nigdy nie przestanie nim kierować i o niego się troszczyć” . W istocie, od 28 lutego fotel namiestnika Chrystusa w auli Pawła VI przez kilka tygodni pozostanie naprawdę pusty. Zawsze pozostanie tam jednak zmartwychwstały Pan.
Benedykt XVI przygotowuje nas zatem na odejście. W podbramkowej sytuacji postawił jedynie samych kardynałów na poniedziałkowym konsystorzu, kiedy ogłosił zamiar rezygnacji. Z wyjątkiem sekretarza stanu kard. Tarcisia Bertone, purpuraci naprawdę nic nie wiedzieli. Ci, którzy gorzej znali łacinę, jak na przykład afrykański kard. Turkson, nie byli nawet pewni, czy dobrze rozszyfrowali papieskie słowa. Dopiero kiedy dziekan Kolegium Kardynalskiego kard. Angelo Sodano zareagował na przemówienie Benedykta XVI, mogli być pewni, że się nie pomylili, że papież rzeczywiście odchodzi.
Motywy swej rezygnacji Benedykt XVI wyłożył na wspomnianej już audiencji ogólnej, na jej rozpoczęcie. Potem w katechezie, nawiązującej do kuszenia Jezusa na pustyni pokazał, że życie chrześcijanina jest ciągłym podejmowaniem decyzji, opowiadaniem się za Bogiem i odrzucaniem proponowanych przez szatana alternatywnych dróg życia. Nietrudno było zrozumieć, że opowiadając o kuszeniu Jezusa, papież zwierza się również ze swoich duchowych zmagań, z tych „niełatwych” dla niego dni, jak sam przyznał, i z tej decyzji, podjętej przed Bogiem.
 
Testament
W wygłoszonej tego samego dnia, czyli w Środę Popielcową, homilii Benedykt XVI mówił o potrzebie powrotu do Boga. W tym niezwykłym kontekście końca pontyfikatu „powrót do Boga” kojarzy się oczywiście z powrotem do domu Ojca, którym Jan Paweł II zakończył swój pontyfikat. Benedykt XVI myślał tu jednak o nawróceniu, zaparciu się siebie. Jakby chciał nam wskazać, że w tym kluczu powinniśmy rozumieć jego decyzję, i że tego oczekuje również od Kościoła, którego oblicze – jak zauważył – bywa niekiedy zeszpecone. „Mam tu na myśli – powiedział – zwłaszcza grzechy przeciw jedności Kościoła, podziały w ciele Kościoła. Przeżywanie Wielkiego Postu w bardziej intensywnej i widzialnej jedności komunii kościelnej, przezwyciężając indywidualizm i rywalizację, jest pokornym i cennym znakiem dla tych, którzy są daleko od wiary lub dla ludzi obojętnych”.
W czwartek Ojciec Święty pożegnał się z kapłanami swej diecezji. Podziękował im za modlitwę i wsparcie oraz przekazał im swoisty testament. Przez 50 minut opowiadał im bowiem o soborze, o jego głównych tematach i wciąż niezrealizowanym dziele odnowy. Papież przypomniał, że w ostatnich dziesięcioleciach głównym interpretatorem i propagatorem soboru były media, które często rozumiały go opacznie. Dziś trzeba powrócić do prawdziwego soboru ojców i przeprowadzić reformę, której pragnęli. Głównym „testamentem” papieża dla Kościoła będzie najprawdopodobniej ostatnie przemówienie pontyfikatu, do kardynałów, zaplanowane na 28 lutego. Zaraz po nim Benedykt XVI odleci do Castel Gandolfo i tym samym zakończy się jego Piotrowa posługa. W międzyczasie będą jeszcze rozważania na Anioł Pański i jedna audiencja ogólna. Papież dotrzyma wszystkich planów dotyczących ustalonych wcześniej audiencji prywatnych. Nie przewiduje jednak audiencji dla kolejnych przybywających do Rzymu kardynałów, aby w żaden sposób nie wpływać na przebieg przyszłego konklawe, które zgodnie z prawem musi się rozpocząć najwcześniej 15, a najpóźniej 20 marca. Wcześniej, zaraz po zakończeniu pontyfikatu, wszyscy kardynałowie, również ci ponad 80-letni, czyli nieposiadający prawa głosu, będą się spotykać na tzw. kongregacjach generalnych, by zapoznać się ze stanem Kościoła i zastanowić się nad wyborem przyszłego następcy Piotra. Swoistym wstępem do tych konsultacji są też trwające od niedzieli doroczne rekolekcje wielkopostne dla papieża, zwierzchników Kurii Rzymskiej i przebywających w Rzymie kardynałów. Głoszenie nauk Benedykt XVI powierzył kard. Gianfranco Ravasiemu, przewodniczącemu Papieskiej Rady ds. Kultury.
 
Największy problem – biblioteka
 
W apartamentach papieskich trwa tymczasem wielka przeprowadzka. 28 lutego drzwi do papieskich pokojów w Pałacu Apostolskim zostaną zapieczętowane. W tym czasie abp Georg Gänswein będzie musiał zadbać o kolejne przenosiny papieskiego księgozbioru. Kiedy przed trzema laty swą posługę w Watykanie kończył kard. Walter Kasper, zdecydował się na pozostanie w Rzymie, w swym dotychczasowym apartamencie. Nie chciał bowiem po raz drugi organizować przerzutu swej prywatnej biblioteki przez Alpy. Niewykluczone, że podobnymi względami kierował się Benedykt XVI, kiedy na miejsce nowej rezydencji obrał klasztor w Ogrodach Watykańskich, zaledwie kilkaset metrów od Pałacu Apostolskiego.
           

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki