Logo Przewdonik Katolicki

Pokazywał nam piękno drogi wiary

Kamila Tobolska
Fot.

Z Ewą K. Czaczkowską, publicystką, szefową portalu Areopag21.pl rozmawia KAMILA TOBOLSKA

Z Ewą K. Czaczkowską, publicystką, szefową portalu Areopag21.pl rozmawia KAMILA TOBOLSKA

 

Przez lata pracy dziennikarskiej śledziła Pani pontyfikat Benedykta XVI. Jak go Pani ocenia?
– Krótki pontyfikat Benedykta XVI był trudny z uwagi na problemy, choćby mocno nagłaśniane skandale seksualne w Kościele. W tej dziedzinie zrobił naprawdę bardzo wiele i dzisiaj nikt już nie może mieć wątpliwości, że na takie niecne praktyki w Kościele nie ma miejsca. Papieżowi nie udało się przywrócić jedności Kościoła, nie zostały zakończone rozmowy z Bractwem Piusa X. Bez wątpienia ważną, perspektywiczną decyzją było otwarcie możliwości przejścia do Kościoła katolickiego anglikanom (ordynariaty polowe) oraz zrównanie w prawie Mszy w rycie trydenckim z Mszą posoborową. Trudno ocenić, na ile skuteczne w dalszej perspektywie okażą się działania w kierunku większej dbałości o liturgię. Osobiście zawsze ujmowało mnie to, w jak prosty sposób Benedykt XVI mówił o kwestiach teologicznych. Jego homilii naprawdę słucha się świetnie i świetnie się je czyta. Papież pokazywał w nich piękno wiary, pokazywał, że wybór Chrystusa to jest wybór szczęścia w życiu doczesnym i przyszłym.
 
Jakiego papieża potrzebuje teraz Kościół?
– Rezygnacja Benedykta XVI jest czytelną wskazówką, że Kościół potrzebuje kogoś młodszego. Świat gwałtownie przyspieszył i Kościół, nie upodabniając się do niego, nie może jednak tego nie zauważać, a papieże muszą mieć siły fizyczne i duchowe, by sprostać tym wyzwaniom. Ważne, aby był to człowiek wielki duchem, będący w bliskiej zażyłości z Bogiem, który będzie czytelnym znakiem dla Kościoła i świata. Ktoś mający konkretną wizję prowadzenia Kościoła za Chrystusem, zorientowany w aktualnych problemach świata i całego Kościoła powszechnego. Powinna to być osoba, która będzie miała także siłę na to, aby zreformować Kurię Watykańską, bo chyba już nikt z zewnętrznych obserwatorów nie ma wątpliwości, że wymaga ona reformy, na co wskazują m.in. haniebne wręcz przecieki z tej instytucji.
 

 A Pani jak  przyjęła  wiadomość o rezygnacji Benedykta XVI?

– Byłam totalnie zaskoczona, jak chyba większość ludzi na świecie. Od razu pomyślałam o tym, że musiała to być bardzo trudna i jednocześnie odważna decyzja. Do tego, żeby przyznać się przed całym światem, iż nie daję już rady wypełniać swoich obowiązków, że jestem już na to za słaby fizycznie, a w związku z tym i duchowo, bo jedno wiąże się z drugim, trzeba naprawdę wielkiej odwagi i pokory. Od początku czułam, że na pewno nie jest to decyzja pochopna, ale przemyślana. Potem dowiedzieliśmy się, że papież myślał o tym już od roku. I nagle w innym świetle stanęły decyzje papieża w ostatnim roku: nominacja osobistego sekretarza na prefekta Domu Papieskiego; remont klasztoru klauzurowego na terenie Watykanu, gdzie niebawem zamieszka papież czy październikowy konsystorz i wielka dbałość Benedykta XVI, aby liczba kardynałów elektorów nie przekroczyła górnej granicy 120.

 

Konklawe odbędzie się w Wielkim Poście...

– Benedykt XVI dobrze to wszystko przemyślał i przygotował. Myślę, że Wielki Post to najlepszy czas na konklawe, które wymaga od kardynałów wyciszenia się i modlitwy, by otworzyć się na wpływ i działanie Ducha Świętego.

 

Jednak wśród komentarzy dotyczących decyzji papieża pojawiły się też krytyczne głosy.

– To prawda, również się z nimi spotkałam. Niektórzy odczuli decyzję Ojca Świętego boleśnie, nazywając ją ucieczką. W moim przekonaniu ucieczką byłoby bierne trwanie na urzędzie papieskim, czyli de facto ucieczka od odpowiedzialności.

Inni obawiają się, że decyzja Benedykta XVI spowoduje, iż kolejni papieże, nawet wbrew własnej woli będą ustępować z powodu wieku, a w konsekwencji nastąpi przedefiniowanie urzędu papieskiego, który stanie się czasowy. Nie wydaje mi się to możliwe. Owszem, jedną z konsekwencji ustąpienia Benedykta XVI może być powrót do dyskusji, która zaistniała w końcowym okresu pontyfikatu bł. Jana Pawła II. Pojawiło się wtedy pytanie, czy nie ograniczyć czasu sprawowania urzędu papieża do 80. roku życia, czyli do momentu, w którym kardynałowie z powodu wieku tracą prawo udziału w konklawe. Ten pomysł nie ma jednak nic wspólnego z kadencyjnością. Rezygnacja z urzędu Benedykta XVI sprawi natomiast, że od tej chwili każdy kolejny papież będzie wiedział, że nie tylko w teorii, bo tak stanowi prawo, ale i w praktyce będzie mógł tak zakończyć swój urząd.

 

Zapewne Benedykt XVI brał pod uwagę, że także w tym kontekście będzie porównywany do Jana Pawła II?

– Niewątpliwie, ale jak sam podkreślał, podjął tę decyzję w pełnej wolności. I długo o niej myślał. Proszę zauważyć, że Benedykt XVI konsekwentnie przyjmował rezygnacje biskupów w 75. roku życia, czyli w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego. Zwracał tym samym uwagę na to, że oprócz doświadczenia i mądrości życiowej, do pełnienia urzędów potrzeba także sił. Za Jana Pawła II byliśmy przyzwyczajeni do tego, że biskupom diecezjalnym przedłużano czas pełnienia posługi o rok, dwa lata lub nawet trzy. Mam jednak przekonanie, że ta praktyka nie była dobra, albowiem biskupi odkładali podjęcie ważnych decyzji, nie chcąc blokować działania swoim następcom.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki