Logo Przewdonik Katolicki

Polubić czy zburzyć?

Natalia Budzyńska
Fot.

Podczas gdy powoli zaczynamy doceniać polską architekturę modernistyczną lat trzydziestych, z tą powojenną wciąż mamy kłopot. Okazuje się, że wystarczy zaniedbane budynki odnowić, żeby mogły pokazać się w pełnej krasie. Tymczasem są burzone, choć wiele z nich to wybitne przykłady w historii polskiej architektury.

Podczas gdy powoli zaczynamy doceniać polską architekturę modernistyczną lat trzydziestych, z tą powojenną wciąż mamy kłopot. Okazuje się, że wystarczy zaniedbane budynki odnowić, żeby mogły pokazać się w pełnej krasie. Tymczasem są burzone, choć wiele z nich to wybitne przykłady w historii polskiej architektury.

 
Wielu czytelników prasy codziennej zapewne zdumiała wiadomość dotycząca warszawskiego pawilonu meblowego Emilia. Okazało się, że ten budynek stojący w centrum stolicy przez pewien czas znajdował się na liście zabytków, po czym został z niej wykreślony w atmosferze skandalu. Skandal dotyczył niejasnych sytuacji finansowych i planowanego przez inwestora zburzenia pawilonu i postawienia tam wieżowca. Dla jednego konserwatora powojenny modernistyczny budynek jest zabytkiem, dla innego nie. Problem polega na tym, że dla przeciętnego mieszkańca budynki wzniesione po wojnie są po prostu brzydkie. W ciągu ostatniego roku jednak rozgorzała dyskusja: czy te budynki, obarczone brzemieniem PRL-u, kojarzone z brakiem wszystkiego i panującą wokół bylejakością, mają w ogóle jakieś walory estetyczne? A jeśli uważamy, że nie, to czy przypadkiem nasza reakcja nie jest spowodowana ich zaniedbaniem, postępującą rujnacją i degradacją? Wydane ostatnio książki, jak na przykład Przewodnik po warszawskich blokowiskach Jarosława Trybusia, Doświadczenie modernizmu. Architektura i urbanistyka Poznania w czasach PRL Piotra Marciniaka czy wreszcie Źle urodzone Filipa Springera, a także projekty Warszawskiego Muzeum Modernizmu Magdaleny Łapińskiej czy internetowe portale zajmujące się modernistycznymi obiektami w Polsce, pokazują, że młode pokolenie stara się spojrzeć na architekturę naszych miast bez peerelowskich naleciałości. Budynki powstałe w duchu modernizmu przed II wojną światową są odnawiane i zadbane, wiele z nich ma status zabytków. Te powojenne najchętniej się burzy, choć stanowią oryginalne realizacje tamtych czasów.
 
Szlaki
Modernizm w architekturze kojarzony jest głównie z międzywojniem. Idee wypływały przede wszystkim z Niemiec i Francji, a potem szybko rozprzestrzeniły się na całym świecie jako styl międzynarodowy. To Le Corbusiera nazywano „papieżem modernizmu”. Ten francuski architekt, urbanista, malarz i rzeźbiarz w 1915 r. sformułował słynne pięć zasad nowoczesnej konstrukcji budynku: konstrukcja szkieletowa usadowiona na słupach, swoboda komponowania planów kondygnacji, wolna elewacja, poziome pasy okien, płaski dach. Jako urbanista planował miasta z centrum złożonym z jednakowych wieżowców usytuowanych symetrycznie w otoczeniu parkowym.  Istnieją na świecie miasta, w których udało się zbudować w duchu awangardy modernizmu całe śródmieścia i kluczowe obiekty publiczne. Tak jest na przykład w Tel Awiwie, Brasilii i Gdyni. Polska Gdynia to unikalny zespół miejski, a modernistyczne Śródmieście wpisane zostało na listę zabytków. Zabudowa realizowana była w latach 30. XX w. przez najlepszych polskich architektów. Charakterystyczne są kamienice, eleganckie wille i pensjonaty z wielkimi przeszklonymi powierzchniami nadającymi budynkom lekkość i jasność. Gmachy użyteczności publicznej, a nawet portowe magazyny również nie są pozbawione tych walorów. W Gdyni jest wiele wybitnych dzieł, które stanowią dziś klasyczne podręcznikowe wręcz przykłady stylu modernistycznego. Od trzech lat w mieście organizowana jest międzynarodowa konferencja naukowa, podczas której architekci i krytycy sztuki z całego świata dyskutują na temat modernistycznej architektury. A atrakcją turystyczną Gdyni od niedawna jest Szlak Modernizmu – kilka miejskich tras obejmujących najciekawsze budynki. Na podobny pomysł wpadli katowiczanie. Katowice, tak jak Gdynia, przeżywały w okresie międzywojennym moment szybkiego rozwoju. Powstało wówczas wiele budynków użyteczności publicznej, a wszystkie w duchu unikatowego modernizmu, dzięki któremu Katowice nazywane były „polskim Chicago”. Powstały dziś Szlak Moderny Katowickiej liczy ponad pięć kilometrów i składa się na niego 16 zabytkowych budynków, do których należy między innymi gmach Sejmu Śląskiego, kościół garnizonowy czy awangardowy budynek mieszkalny, tzw. Drapacz Chmur.
 
Burzyć!
Warszawski Supersam, katowicki dworzec to drastyczne przykłady potraktowania unikalnych realizacji architektonicznych, które zostały po prostu wyburzone. Wielu architektów jednak twierdzi, że nie powinno do tego dojść, a budynki te powinny zostać wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury. Jednak zaniedbane, nieodnawiane od dziesięcioleci, popadały w ruinę i wyglądały koszmarnie. Inwestorzy woleli je zburzyć przy aplauzie mieszkańców. Młodsze pokolenie architektów nie widzi nic użytecznego w dziełach swoich poprzedników. Inne środowiska walczą o to, byśmy umieli polubić także powojenny modernizm, apelują o to, by najciekawsze modernistyczne budynki epoki PRL-u objąć opieką konserwatorską. Na Zachodzie powojenny modernizm jest doceniany, ukazują się publikacje na ten temat, organizowane są wystawy, a same budynki rosną do rangi atrakcji turystycznych. Unikalna konstrukcja Supersamu w Warszawie była podziwiana za granicą, tymczasem eksperci wydali pozwolenie na wyburzenie zaniedbanego budynku, by „uwolnić przestrzeń”. Dwa lata temu zburzono najwybitniejszy przykład budynku brutalistycznego w Polsce – dworzec w Katowicach. W opinii większości Polaków – najohydniejszy budynek w Polsce. Owszem, zaniedbany i brudny sprawiał jak najgorsze wrażenie. Jednak architekci i konserwatorzy zabytków zdawali sobie przecież sprawę z jego architektonicznej wartości. Brutalizm reprezentował najbardziej wyraziste idee w powojennej architekturze. Lubował się w surowym betonie i surowej strukturze. Dworzec w Katowicach ukończony w 1972 r. prezentował unikatową konstrukcję kielichową, jedną z kilku tej klasy i skali na świecie. Grupa pasjonatów, architektów i historyków sztuki oraz część mieszkańców usiłowała bronić budynku, inwestor miał pomysł postawienia w tym miejscu centrum handlowego, PKP nie miały ochoty utrzymywać obiektu, którego zresztą nie remontowano od dziesięcioleci. W ten sposób pozbyliśmy się czołowego przykładu architektury brutalizmu w Polsce.
 
Odnawiać!
W Wielkiej Brytanii kilka lat temu trwała debata na temat przyszłości położonego w północno-wschodnim Londynie osiedla Robin Hood Gardens. Zbudowane pod koniec lat 60., przeznaczone dla najmniej zarabiających robotników, szybko zmieniło się w slumsy. Kiedy zostało przeznaczone do rozbiórki, w jego obronie stanęli architekci, krytycy i historycy pragnący zachować XX-wieczną spuściznę. Twierdzili, że należy chronić surowy beton na elewacjach i proste, ciężkie bryły – typowe cechy brutalizmu. Czy budynki powstałe w II poł. XX w. można uznać za zabytek, to jedna sprawa, czy je bezkarnie niszczyć, to druga. Odnowiony Dworzec Centralny w Warszawie otrzymał w styczniu nominację do Mies van der Rohe Award, najbardziej prestiżowej nagrody architektonicznej w Europie. Oddany do użytku w 1975 r. był wzorowym przykładem modernistycznej architektury, wyprzedzającej podobne rozwiązania na Zachodzie. W Poznaniu odnowiono inną perłę powojennego modernizmu – Okrąglak. Wybudowany w latach 1948–1955 według projektu Marka Leykama dziewięciopiętrowy budynek w kształcie walca był pierwszym w Poznaniu budynkiem zbudowanym z prefabrykatów. W czasach PRL-u był największym w mieście centrum zakupowym. Przez wiele lat stał pusty i zamknięty – po prostu niszczał. Na szczęście został odnowiony, przeznaczony na biura, znów staje się wizytówką miasta. Innym poznańskim obiektem modernistycznym jest Hala Widowiskowo-Sportowa Arena, której kształt był inspirowany włoską halą Palazzetto dello Sport w Rzymie. Wraz z otaczającym ją pakiem Kasprowicza stanowi spójną funkcjonalną całość.
Jaka będzie przyszłość modernizmu powojennego w Polsce? Będziemy burzyć czy zachowywać i odnawiać? Czy potrafimy spojrzeć łaskawszym okiem na zaniedbane dziś budynki sprzed pół wieku? Co stanie się z warszawską Rotundą, katowicką Superjednostką, krakowskim hotelem Forum czy warszawskim pawilonem Emilia? Według architektów to doskonałe realizacje chwalone na świecie, świetne miejsca na nowe centra handlowe. Szkoda, że mieszkańcy najczęściej nie mają pojęcia o ich walorach, widząc w tych budynkach tylko koszmarki z czasów PRL-u.

 
Tworząc tę grupę, pragniemy zwrócić uwagę ludzi na osiedla, bloki, pawilony czy kamienice, w których mieszkają, często nie mając pojęcia o ich znaczeniu dla historii architektury. Chcemy, by mieszkańcy naszego miasta mieli szansę docenić i zrozumieć te niesamowite konstrukcje z wielkiej płyty. Docenić i zrozumieć architekturę, której w swojej codziennej egzystencji nie zauważali lub nią pogardzali.
Wrocław: Osiedle Plac Grunwaldzki, Trzonolinowiec, Dom Igloo
Katowice: Spodek, Dworzec PKP, Hala Kapelusz, Osiedle Tysiąclecia, DH Skarbek, DH Zenit
Warszawa: PKP Ochota i Powiśle, Bar Wenecja, Rotunda, Sady Żoliborskie, Osiedle za Żelazną Bramą, Dworzec Centralny, Dom Handlowy Smyk
Poznań: Dom Towarowy Okrąglak, Collegium Novum UAM, AWF Poznań, Hala ARENA
Karpacz: Obserwatorium Śnieżka
Szczecin: Kino Kosmos
Olsztyn: Dom Handlowy Dukat
Białystok: Dom Handlowy Central, Filharmonia Białostocka, Spodki
Gdańsk: Falowiec, Hala Olivia
Kraków: Hotel Cracovia, Kino Kijów
 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki