Logo Przewdonik Katolicki

Rodzic autorytatywny

Bogna Białecka
Fot.

Określenie autorytatywny budzi najczęściej negatywne skojarzenia. Wydaje nam się to podobne do: pełen przemocy, bezwzględny, tyranizujący. Czy tak jest naprawdę?

Określenie „autorytatywny” budzi najczęściej negatywne skojarzenia. Wydaje nam się to podobne do: pełen przemocy, bezwzględny, tyranizujący. Czy tak jest naprawdę?

Gdy mówimy o stylach wychowawczych, wielu rodziców wyobraża je sobie tak, jakby były umieszczone na jednowymiarowej osi – z jednej strony miłość, opieka, z drugiej dyscyplina i wymagania. Staramy się zatem celować gdzieś w środek (lecz raczej bardziej po stronie opieki niż dyscypliny). Bo inaczej będziemy mieć zdyscyplinowane, grzeczne, pozbawione ciepła i skrzywdzone dziecko tyrana lub otoczone miłością, a jednocześnie kompletnie zepsute dziecko rodzica mięczaka (określenia zaczerpnięte z filmu na YouTube „Cyraniak Parenting Style Wychowania”). W rzeczywistości są to dwa różne wymiary.  Dlatego możemy tak naprawdę wyróżnić cztery podstawowe typy wychowania.

 

Bez miłości, bez dyscypliny

Najgorszy typ to rodzic zaniedbujący – ani nie otacza dziecka miłością, ani nie próbuje go dyscyplinować, wychowywać. Nie poświęca dziecku czasu i uwagi. Czasem wynika to z problemów rodziców (np. kryzys małżeński, rozwód, alkoholizm, narkomania), czasem z nadmiernego uwikłania w pracę zawodową i braku czasu dla rodziny.  Ten styl wychowania doświadczany jest też przez pozostające w Polsce dzieci rodziców, którzy wyjeżdżają zarobkowo za granicę. W rezultacie dzieci są pozostawione samym sobie. Czasem w desperackich próbach zwrócenia na siebie uwagi rodziców wplątują się w poważne kłopoty.  Często są to dzieci czy nastolatkowie przedwcześnie postarzali, pozbawieni dzieciństwa,  obarczeni odpowiedzialnością za rzeczy, za które dzieci nie powinny jeszcze odpowiadać. Dotyczy to na przykład opiekujących się pijanymi rodzicami dzieci alkoholików czy dzieci postawionych w roli powierników i pocieszycieli rozwodzących się rodziców.

 

Bez miłości, bez dyscypliny

Najgorszy typ to rodzic zaniedbujący – ani nie otacza dziecka miłością, ani nie próbuje go dyscyplinować, wychowywać. Nie poświęca dziecku czasu i uwagi. Czasem wynika to z problemów rodziców (np. kryzys małżeński, rozwód, alkoholizm, narkomania), czasem z nadmiernego uwikłania w pracę zawodową i braku czasu dla rodziny.  Ten styl wychowania doświadczany jest też przez pozostające w Polsce dzieci rodziców, którzy wyjeżdżają zarobkowo za granicę. W rezultacie dzieci są pozostawione samym sobie. Czasem w desperackich próbach zwrócenia na siebie uwagi rodziców wplątują się w poważne kłopoty.  Często są to dzieci czy nastolatkowie przedwcześnie postarzali, pozbawieni dzieciństwa,  obarczeni odpowiedzialnością za rzeczy, za które dzieci nie powinny jeszcze odpowiadać. Dotyczy to na przykład opiekujących się pijanymi rodzicami dzieci alkoholików czy dzieci postawionych w roli powierników i pocieszycieli rozwodzących się rodziców.

 

Miłość bez dyscypliny

Drugi typ to rodzic liberalny (permisywy, bierny).  W tym podejściu unika się kar (i nagród, piętnowanych jako zawoalowane wystawianie oceny zachowaniom dziecka). Dziecko otaczane jest miłością i całkowitą akceptacją wszystkich jego zachowań i decyzji. We wszystkim, co dziecko robi rodzice doszukują się pozytywów, a każda jego potrzeba i zachcianka są zaspokajane.  Rodzic w obawie przed uszkodzeniem psychiki dziecka nie stawia mu wymagań. Dzieci w takich rodzinach czują się kochane, lecz jednocześnie nie potrafią się kontrolować. Nauczone, że wyręcza się je w trudnych sytuacjach, są niesamodzielne i czują się bardzo sfrustrowane, gdy coś idzie nie po ich myśli. Ponieważ nie są nauczone samokontroli, nie potrafią radzić sobie z frustracją, nie umieją też zrezygnować z czegokolwiek dla dobra drugiej osoby, czego częstym rezultatem jest ucieczka w dorosłości w rozrywkę lub nałogi oraz niezdolność do wchodzenia w relacje miłości i przyjaźni z innymi.

 

Dyscyplina bez miłości

Trzeci styl wychowania można określić mianem despotycznego, autorytarnego. Rodzic taki stawia dzieciom wymagania, dyscyplinuje je, lecz nie potrafi okazać im miłości i czułości. Choć intencje ma najczęściej dobre (nauczyć dziecko radzenia sobie w realiach życia), żelazna dyscyplina – porównywalna w praktyce z wojskowymi koszarami – powoduje, że dzieci są posłuszne ze strachu. Czai się w nich jednak chęć buntu, który wybucha, gdy dziecko dorasta. „Grzeczny chłopiec” zmienia się na przykład w prowokacyjnego skandalistę. Są to także osoby częściej cierpiące w dorosłości na depresję i mające niską samoocenę.

 

Miłość i dyscyplina

W końcu jedyny skuteczny styl wychowawczy. Tzw. rodzic autorytatywny, czyli stanowczy. Kocha, więc wymaga. Okazuje czułość i uczy samokontroli. Wiele wymaga, ale także wiele daje. Przytula, okazuje miłość, ale stosuje też kary i nagrody, wyjaśniając jednocześnie motywy stojące za decyzją o wymierzeniu kary czy daniu nagrody.  Ten styl wychowania cechuje pozwalanie dziecku na podejmowanie decyzji w sprawach, które nie mają potencjalnie destrukcyjnego wpływu na ich życie, lecz także ponoszenie konsekwencji tych decyzji. A zatem rodzic autorytatywny nie pozwoli dziecku na założenie tunelu w uchu, lecz zezwoli pójść do szkoły w koszulce z napisem „Kocham Justina Biebera” i sprawdzić, co się stanie. Dzięki silnej, pozytywnej więzi emocjonalnej i jasnym zasadom dzieci nie tylko swoich rodziców kochają, lecz szanują i spostrzegają jako silnych, kogoś na kim można polegać.

 

Podział na cztery style wychowawcze i opis ich skutków jest dobrze udokumentowany badaniami naukowymi. Pierwotny podział na rodziców liberalnych, despotycznych i autorytatywnych pochodzi już z lat 60. ubiegłego wieku, a sformułowała go Diane Baumrind. W roku 1983 badacze Maccoby i Martin uzupełnili jej teorię o rodzica zaniedbującego.

 

Istotny problem

Byłoby bardzo miło, gdyby wystarczyła decyzja: „OK, w takim razie od dzisiaj stosuję autorytatywny styl wychowawczy”. Niestety, po pierwsze do tanga trzeba dwojga, czyli współmałżonek może mieć inną wizję wychowania. Po drugie, może brakować nam odpowiednich umiejętności. W przypadku rozbieżności wizji rodzicielstwa, lepiej o tym rozmawiać, niż próbować zmieniać małżonka.  Gdy spostrzegamy czyjś błąd, naturalnym impulsem jest próba naprawienia tego błędu. Jeśli np. uważamy, że małżonek jest zbyt surowy, stajemy się bardziej pobłażający, niż zwykliśmy być. Jednak taki impuls bywa zgubny w skutkach. Nie tylko nie „naprawiamy błędu” małżonka, ale doprowadzamy własne metody wychowawcze do granic absurdu.  Na przykład Paweł często nosi swoją pięcioletnią Zosię na barana. Jego żona uważa, że to zbytnie pobłażanie i w efekcie ostro za to krytykuje męża, nawet gdy córeczka jest naprawdę zmęczona. Oczywiście  rezultatem częstych krytyk jest osłabienie więzi małżeńskich, a inteligentne dziecko podłapuje nową metodę manipulowania rodzicami. Zosia daje sobie wyperswadować niesienie na barana, pod warunkiem że rodzice kupią jej loda lub czekoladkę. Pamiętajmy, że gdy krytykujemy małżonka, on zamyka się i nastawia obronnie. Oznacza to, że tracimy szansę przekazania mu nowych pomysłów. Ostatni problem – otwarcie krytykując metody wychowawcze drugiej osoby, podważamy autorytet rodzicielski (i swój, i współmałżonka), przez co dziecko przestaje słuchać kogokolwiek. Badania pokazują, że wystarczy, by jedno z rodziców konsekwentnie stosowało styl autorytatywny, by miało to pozytywny wpływ na dzieci.

Jeżeli z kolei brakuje nam umiejętności, by okazując miłość, trzymać się zasad, można sięgnąć do warsztatów, porad czy książek, które pomogą nam je rozwinąć. Warto znać swoje mocne strony, a o słabsze zwyczajnie zadbać. Nigdy nie jest za późno na zmianę.

 


Czy jesteś rodzicem autorytatywnym?

Poniższe stwierdzenia  to cechy autorytatywnego rodzicielstwa, które warto wypracować i pielęgnować w postępowaniu z dziećmi:

– Każąc dziecku coś zrobić, biorę pod uwagę jego stan emocjonalny i fizyczny, np. to czy jest  zmęczone.

– Zachęcam dziecko do opowiadania o swoich uczuciach.

– Gdy dziecko jest smutne lub wystraszone, staram się je pocieszyć i uspokoić.

– Stawiając dziecku wymagania, ustalając zasady, tłumaczę motywy (np. „masz codziennie ścielić łóżko, ponieważ w ten sposób wyrobisz w sobie nawyk, co ułatwi ci życie”).

– Zachęcam dziecko, by wypowiadało swoje przemyślenia i opinie, nawet jeśli są sprzeczne z moimi.

– Dziecko dobrze wie, jakich zachowań oczekują rodzice. Mamy w domu jasne reguły postępowania i ich przestrzegamy.

–Dziecko ma konkretne obowiązki do wykonania i egzekwujemy je.

– Nie uciekam się do przekupstwa, by dziecko wykonało polecenia.

– Znam różnicę i potrafię rozróżnić między autentyczną potrzebą dziecka a zachcianką.

– Nie karzę dziecka przez wycofywanie czułości czy sygnalizowanie warunkowej miłości.

– Gdy dziecko zostaje ukarane, zna tego powody, wie, jakiego zachowania oczekujemy na przyszłość; a gdy tylko to możliwe, zamiast kary następuje zadośćuczynienie, naprawienie szkody.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki