Logo Przewdonik Katolicki

Niebezpieczny smutek

Justyna Sowa
Fot.

Niektórzy twierdzą, że dziś nastała na nią moda, bo jest łatwym wytłumaczeniem dla nieudolności życiowej. Ale ci, którzy zetknęli się z tą chorobą, wiedzą, że nie ma z nią żartów.

Depresja, bo o niej mowa, jest uznawana za jedną z najczęstszych chorób cywilizacyjnych i dotyka coraz większej liczby osób. Zachorowalność na nią jest znacznie większa w krajach wysoko rozwiniętych.

 

Każdy miewa gorszy nastrój

Stany przygnębienia, poczucie smutku czy niechęci do czegokolwiek zdarzają się chyba każdemu. Uczucia takie nasilają się szczególnie po jakimś niepowodzeniu lub po prostu wraz z nastaniem jesieni, pory roku, która sprzyja depresyjnym nastrojom. Zdarza nam się wtedy odczuwać bezsensowność jakichkolwiek działań, a nawet całego życia. Jednak stany te u zdrowego człowieka samoistnie mijają, a powrót do normalnego postrzegania rzeczywistości następuje naturalnie. Inaczej jest, kiedy taki życiowy smutek utrzymuje się przez kilka tygodni. To znak, że coś jest nie tak.

 

Styl życia ma znaczenie

Jeszcze do niedawna twierdzono, że głównymi czynnikami powodującymi depresję są takie, na które człowiek ma niewielki bądź żaden wpływ. Należą do nich skłonności depresyjne, po prostu przez nas dziedziczone, czy skutki uboczne stosowanych leków. Dziś jednak wiemy, że styl życia, jaki prowadzimy, nasze relacje z otoczeniem i umiejętność radzenia sobie w stresowych sytuacjach są równie ważne.

 

Czynniki ryzyka

Lekarze opracowali listę czynników, których wystąpienie niesie ze sobą ryzyko zachorowania na depresję. Są wśród nich obok usposobienia człowieka, jego tendencji do pesymizmu i smutku, także niskie poczucie własnej wartości czy perfekcjonizm. Nie bez znaczenia są wszelkie problemy rodzinne, długotrwały brak porozumienia z najbliższymi, zachwiane relacje interpersonalne. Ważnym czynnikiem może być także nagła zmiana sytuacji życiowej, w której trzeba się na nowo odnaleźć: utrata pracy, śmierć kogoś bliskiego, poważne rozczarowanie bliską osobą. Warto jednak pamiętać, że wszystko to jedynie podnosi ryzyko wystąpienia depresji, a nie jest jeszcze objawami tej choroby.

 

Bezradność i lęk

Objawy depresji, szczególnie w początkowej fazie, nie są łatwe do wykrycia, bo wiele z nich występuje także u ludzi zdrowych. Kiedy jednak zauważymy, że odczuwamy nieustanne zmęczenie, negatywnie oceniamy efekty swojej pracy, trudno zmusić nas do jakiegokolwiek działania, brakuje nam zainteresowania nawet tymi sprawami, które kiedyś powodowały błysk w oku, zaczynamy izolować się od znajomych czy odczuwamy bezradność i lęk, może to oznaczać, że cierpimy na depresję, nawet o tym nie wiedząc. Jeśli te objawy utrzymują się od dłuższego czasu (kilka tygodni), prawdopodobieństwo jest jeszcze większe. Nie oznacza to jednak, że depresja jest pewna. By otrzymać diagnozę, najlepiej skontaktować się ze specjalistą.

Taką możliwość dają działania realizowane w Małopolsce w ramach projektu „Wyprzedzić smutek” Program Profilaktyki Depresji. Do 14 grudnia w pięciu punktach w województwie (w ramce) specjaliści udzielają bezpłatnych konsultacji. Przyjść może każdy, by uzyskać kompetentną poradę.

 

Spotykaj się z ludźmi

Bez względu jednak na wszystko warto podjąć działania, które nie tylko znacznie obniżą ryzyko zachorowania na tę chorobę lub nawet całkowicie je wyeliminują, ale pozwolą także uniknąć innych dolegliwości. Wśród najważniejszych kwestii jest odpoczynek. Nasz organizm musi odpoczywać, człowiek przemęczony nie pracuje efektywnie. Ruch na świeżym powietrzu czy krótka drzemka są wskazane dla regeneracji organizmu. A zdrowy, regularny sen to kolejny ważny element. Okazuje się bowiem, że regularne godziny snu – zarówno wieczorne, jak i poranne – mają ogromne znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, który dzięki temu zostaje niejako zaprogramowany na czas pracy i czas odpoczynku. Jeśli dołożymy do tego radosne spotkania z najbliższymi czy przyjaciółmi, długotrwały smutek nam nie grozi. Tylko człowiek samotny jest wciąż smutny.



Bezpłatne porady profilaktyczne w programie „Wyprzedzić smutek”:

  • Kraków, Poradnia Zdrowia Psychicznego Kraków – Nowa Huta
    Os. Centrum B 11, Kraków
    rejestracja tel. 12 642 25 10, w poniedziałki 8.00–18.00
  • Kraków, Poradnia Zdrowia Psychicznego Kraków – Krowodrza
    ul. Olszańska 5 (II piętro), Kraków
    rejestracja tel. 12 412 09 76, pn.–pt. 8.00–17.00
  • Skawina, Centrum Wspierania Rodziny
    ul. Ks. J. Popiełuszki 17, Skawina
    rejestracja tel. 12 276 34 10, pn.–pt. 10.00–18.00
  • Wieliczka, Wydział Edukacji, Sportu i Zdrowia Starostwa Powiatowego
    ul. Kopernika 2a
    rejestracja tel. 12 284 89 43, pn.–pt. 7.00–15.00
  • Brzesko, Poradnia Zdrowia Psychicznego w Brzesku
    ul. Kościuszki 68, piętro: 2
    rejestracja tel. 14 66 21 392, pn. i pt. 8.00–14.00, wt., śr., czw. 8–16.30

 


Ból duszy

Z ks. prof. Józefem Makselonem, kierownikiem Katedry Psychologii Religii na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, rozmawia ks. Piotr Gąsior.

 

KS. PIOTR GĄSIOR: Depresja to choroba wyłącznie psychiki czy również duszy?

KS. PROF. JÓZEF MAKSELON: – Specjaliści formułują rozmaite opinie na ten temat. Można jednak najogólniej powiedzieć, że jest to choroba człowieka. Trudno więc oddzielać psychikę od duszy. Chory jest cały człowiek. Oczywiście najbardziej rozpoznawalne są te symptomy, które ujawniają się w formie oznak psychicznych. Natomiast jeśli próbujemy spojrzeć na dany problem głębiej, to wówczas używamy nawet takiego charakterystycznego sformułowania jak „ból duszy”.

 

Czy wolno zatem postawić tezę, że zapadalność na depresję w danym społeczeństwie będzie tym większa, im mniejsza będzie religijność?

– Taka teza byłaby za ostra. Trzeba byłoby się odwołać do szerokich badań o charakterze – używając języka fachowego – epidemiologicznym, które pokazywałyby bezpośredni związek pomiędzy intensywnością przeżyć religijnych a częstotliwością zapadalności na depresję. Tym bardziej że dość często z depresją mylone są chwilowe obniżenie nastroju, smutek czy trudności, jakie każdy dorosły człowiek przeżywa podczas całej swojej życiowej historii. A zwłaszcza w takich okresach przejściowych jak na przykład jesień. I wówczas dochodzi do nieuprawnionych uogólnień, że co dziesiąty dorosły człowiek w Polsce zapada na depresję.

 

Można więc uznać, że nie jest prawdziwa opinia, iż ludzie chorują na depresję, bo się zbyt rzadko albo niezbyt dobrze spowiadają...

– Na pewno sakrament pojednania i związane z nim odpowiednie relacje międzyosobowe mają bardzo istotny, pozytywny skutek. Ale nie zapominajmy, że spowiedź ma zasadniczo inne znaczenie. To jest prośba do Boga o uporządkowanie własnego świata moralnego. W spowiedzi chodzi o nasz grzech. Dlatego też skutkiem uporządkowania sfery moralnej może być – ale nie musi – uporządkowanie psychiczne. Tym niemniej bywa i tak, że ktoś wyzna swoje grzechy bardzo dokładnie, podejmie stosowną pokutę, a choroba pozostanie. Nie zapominajmy, że religia jest doświadczeniem autonomicznym. I nie można jej traktować – jak to powiedział jeden z psychiatrów – jako lekarstwo na wrzód żołądka.

 

A jaka jest opinia Księdza Profesora odnośnie do przyszłości i zjawiska depresji w tzw. nowoczesnych społeczeństwach. Będzie coraz gorzej? Czy wręcz przeciwnie, choroba występować będzie naprawdę sporadycznie?

– Może być gorzej, ponieważ społeczny klimat w wybranych kręgach cywilizacyjnych (Europa Zachodnia i część Ameryki) da się opisać jako postawę zblazowania. Zauważmy, że występuje tam specyficzne upodobanie w nastrojach mrocznych. Ludzie są epatowani tym, co niezrozumiałe, chaotyczne, bez perspektyw. Nie mówiąc już o zagubieniu sensu życia. W tym właśnie kontekście propozycje religijne są bardzo ciekawymi i dobrymi również z punktu widzenia terapeutycznego, ponieważ otwierają człowieka na nadzieję. I idą niejako w poprzek nastrojom rozpaczy, którymi jest przesycona współczesna kultura.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki