Sześć języków miłości w wychowaniu

Skąd Twoje dziecko wie, że jest kochane? W jaki sposób okazujesz mu miłość? Czy wiesz, co jeszcze możesz zrobić, by pełniej nauczyć je kochać?
Czyta się kilka minut

Koncepcja „pięciu języków miłości” została stworzona pierwotnie przez Gary'ego Chapmana jako sposób na rozwój miłości małżeńskiej. Rozwinął ją potem dla opisania miłości rodzicielskiej. Choć zaznacza, że każdy z nas ma pewien dominujący sposób wyrażania miłości (zwykle ten sam, który sprawia, że czujemy się kochani przez innych), ważne jest uczenie dzieci okazywania miłości na każdy z tych sposobów.

Podstawą jest bezwarunkowa miłość

Jednym z problemów rodziców może być warunkowe okazywanie miłości. Mając czwórkę dzieci wiem, że pokusa, by okazywać miłość w charakterze nagrody za dobre zachowanie bywa silna. Może być to skutecznym narzędziem nakłaniania dzieci do dobrego zachowania, jednak jest to manipulacja. Dzieci potrzebują poczucia, że rodzice kochają je bezwarunkowo. Tylko to daje im poczucie bezpieczeństwa i pomaga w życiu. Dla przykładu: dzieci boją się przyznać do wyrządzonego zła. Tak samo dorośli. Boimy się kary, wstydzimy się przyznać do winy. Gdy dołożymy do tego lęk przed wycofaniem miłości przez rodziców, sytuacja staje się beznadziejna. Dziecko idzie w zaparte, nie przyzna się, choćby dowody świadczyły wprost przeciw niemu, bo paraliżuje je strach przed tym, że „rodzice przestaną mnie kochać”. Dlatego warto zadać sobie pytania: Kiedy okazujesz dzieciom miłość?  Czy przypadkiem nie opiera się to na tym, co dziecko zrobiło, a nie kim jest? Jak często okazujesz miłość w nagrodę za dobre zachowanie, a jak często spontanicznie, bez okazji? Czy bywa, że mówisz dziecku na przykład „Kocham cię, bo...” (np. ślicznie posprzątałeś swój pokój)?  Dobrze jest zastanowić się też nad swoimi doświadczeniami z dzieciństwa. Co pamiętasz ze swoich doświadczeń: czy twoi rodzice okazywali ci miłość? W jaki sposób? W jakich sytuacjach?

Dotyk

Dzieci potrzebują dużo pełnego miłości dotyku i większość małych dzieci bardzo się do tego garnie. Sposobów okazywania miłości za pomocą dotyku jest mnóstwo. Możemy skorzystać z okazji, jaką daje wspólne kolorowanie obrazka lub czytanie książeczki i posadzić dziecko na kolana. Dzieci (a zwłaszcza chłopcy) lubią zabawy w tzw. kotłowaninę. Można też bawić się w mocowanie na ręce, wspinanie na dorosłego jak na drzewo, huśtanie (w dwójkę) dziecka za ręce i nogi, wspólne chodzenie (maluch staje swoimi nóżkami na nogach rodzica i razem chodzą). Takich zabaw jest mnóstwo i dzieci same spontanicznie wymyślają własne. Dochodzą do tego bardzo bezpośrednie gesty miłości jak przytulanie, głaskanie i buziaki. Dobre momenty na fizyczną czułość to budzenie rano czy kładzenie dzieci spać. Patrzmy też, jak dziecko reaguje, czasem może nie mieć ochoty na pieszczoty, uszanujmy to, nigdy jednak nie odrzucajmy go, gdy spontanicznie się do nas tuli. Ono ma prawo nie mieć ochoty na dotyk, my – nie.

Pamiętajmy też, że możemy wykorzystywać drobne gesty, takie jak przybicie piątki czy poklepanie po ramieniu. Zresztą z biegiem czasu niektóre dzieci zaczynają preferować właśnie takie delikatne formy dotyku. Dobry przykład to chłopiec, który odprowadzany do szkoły uchyla się od przytulenia czy buziaka (bo mu głupio przed kolegami), jednak z przyjemnością przybije tacie piątkę na pożegnanie.

Zastanów się: czy twoi rodzice okazywali ci w ten sposób miłość? Jaki to ma wpływ na twoje zachowania dzisiaj w stosunku do własnych dzieci? Gdzie są granice twoich dzieci? Czy wszystkie mają taką samą potrzebę dotyku, czy różnią się? Spróbuj w następnym tygodniu częściej okazywać dotykiem czułość wobec dzieci, zwracając uwagę na ich osobiste preferencje, wiek i okoliczności (inaczej będziemy zapracowywać się w domu, inaczej w miejscu publicznym).

 

Słowa afirmacji

Chodzi tutaj nie tylko o pochwały, ale zwykłe mówienie „kocham cię”. Porządny rachunek sumienia rodzica to sprawdzenie, czy nie mówiliśmy dziecku słów, które mogą odczytać jako odebranie miłości: „nie kocham cię” czy „jesteś wstrętny, okropny”.  Jeśli dziecko źle się zachowuje, niech wie, że nie akceptujemy jego zachowania, jednak nie używajmy określeń, które je ranią: „to okropny bałagan, jestem zła, jak to widzę” zamiast: „jesteś małym wstrętnym bałaganiarzem”. Druga strona medalu to warunkowe mówienie o miłości. „Ślicznie zjadłaś obiadek, kocham cię” jest odbierane jako „kocham cię tylko wtedy, gdy się dobre zachowujesz”, a zatem nie łączmy pochwał z zapewnieniami o miłości. Inny problem to zakładanie, że dzieci rozumieją naszą miłość, nawet gdy nie wyrażamy jej wprost. Dlatego warto wyznaczyć sobie cel – w kolejnym tygodniu częściej i bardziej bezpośrednio wyrażać swoją miłość wobec dzieci, nazywając ją wprost.

Zastanów się też nad tym, co słyszałeś od rodziców jako dziecko. Jaki wpływ miały na ciebie różne ich słowa, jaki wpływ mają na relację z twoimi dziećmi? Co z zachowań własnych rodziców możesz wykorzystać wobec swoich dzieci, czego chcesz unikać?

Czas wysokiej jakości

Chodzi tu o wspólną zabawę, ale też zajęcia. Dla małego chłopca czasem wysokiej jakości może być na przykład pojechanie z tatą do myjni samochodowej czy wspólne koszenie trawnika. A zatem wspólne gotowanie, sprzątanie itp. też mogą być czasem wysokiej jakości. Gdy powierzamy dziecku jakieś zadanie (np. rozbicie jajek do placka), a potem chwalimy, osiągamy wręcz dwa w jednym – czas i słowa afirmacji. Dzieci mają jednak też potrzebę, by rodzic poświęcił im czas osobiście, tylko dla niego. Wiem, że staje się to problemem w rodzinach wielodzietnych, gdzie tego czasu indywidualnego za bardzo nie ma. Możemy to jednak zapewnić dzięki dobrej organizacji. Dla przykładu – zaczęłam ostatnio przerabiać z dziećmi z osobna katechizm i widzę, że to dla nich ważne. Inne przykłady czasu wysokiej jakości to wspólna wycieczka, rozmowa o tym, co się wydarzyło w szkole czy przedszkolu. Czasem wysokiej jakości może się też stać wspólny posiłek rodzinny, podczas którego rozmawiamy i czytanie dzieciom do snu.

Zastanów się, czy udaje ci się znaleźć czas w tygodniu tylko dla danego dziecka?  Czy oczekiwania twoich dzieci co do czasu spędzanego z tobą są podobne, czy różne? Co możesz zrobić, by przekształcić prace domowe w czas wysokiej jakości? W jaki sposób możesz przeorganizować wasze życie tak, by rzeczywiście w tygodniu znaleźć czas wyłącznie dla każdego z dzieci?

Dary

Problem polega na tym, że dla zbyt wielu rodziców jest to jedyny sposób okazywania miłości dziecku. Co gorsza, prezenty stają się sposobem przekupienia dziecka, by coś zrobiło albo sposobem zagłuszenia swojego sumienia (np. prezent wręczony przez ojca, który nie miał czasu, by pojawić się na meczu syna). Jeszcze gorsze są prezenty dawane dziecku z własnej pychy czy materializmu, by popisywało się przed kolegami bogactwem rodziców.

Dary materialne powinny być przemyślane, odpowiadające na marzenia i potrzeby dziecka, ukazujące, że rodzic naprawdę myślał, co kupić (a nie kupił pierwszą lepszą  drogą rzecz). Świetne są też upominki robione ręcznie – np. album ze zdjęciami dziecka, ciastko z ulubioną postacią z kreskówki zrobioną z marcepanu czy masy marshmallows. Niech prezenty będą niezbyt liczne, nie za drogie i przemyślane. Zastanów się przy tym, jakie doświadczenia w tym zakresie miałeś jako dziecko i jak to możesz wykorzystać w relacji z własnymi dziećmi.

Akty służby

Pokazujemy komuś, że go kochamy, robiąc coś dla niego. Współcześni rodzice mają raczej problem z robieniem zbyt dużo dla dziecka i za dziecko. Dlatego warto przyjrzeć się temu, co robimy dla dzieci, np.  zapisując to, co się dzieje w ciągu jednego tygodnia. Którego z tych zadań możemy nauczyć dziecko wykonywać samodzielnie?  Sprzątanie zabawek, zawiązywanie bucików, odnoszenie brudnych naczyń do kuchni... Zastanów się też, jak dzieci reagują, gdy je prosimy o zrobienie czegoś dla innych? Czy zdają sobie sprawę, że to sposób okazywania miłości? Czy uczymy postawy pomagania innym jako wyrazu dbania o rodzinę, wspólnotę, grupę? Co możesz zrobić, by częściej, a łagodnie zachęcać dziecko do takich działań?

Szósty język: modlitwa

Nie wspomina o nim Gary Chapman, mówiła za to o nim siostra Maria Kwiek na rekolekcjach dla rodziców w mojej parafii. Uważam to za genialne wręcz ukoronowanie sposobów okazywania dzieciom miłości. Módlmy się za nie, mówmy im o tym. Doskonałą inicjatywą jest przy tym „Różaniec rodziców za dzieci”, o którym możemy przeczytać więcej na stronie internetowej: www.rozaniecrodzicow.pl.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 44/2013