Ponad milion obywateli chce referendum w sprawie polskiej edukacji. Najbardziej zaangażowani odwiedzają tych posłów, którzy jeszcze nie wiedzą, co z tym fantem zrobić – dać rodzicom prawo wyboru czy milion podpisów wrzucić do niszczarki. Z Eweliną Królikowską-Juszczyk, małopolską koordynator akcji „Oświeć posła” i mamą trzech synów.
O co chodzi w akcji „Oświeć posła”?
– Jeszcze tej jesieni Sejm zajmie się wnioskiem o referendum edukacyjne ,,Ratuj Maluchy i starsze dzieci też”. Do czasu głosowania w sejmie tego wniosku rodzice z akcji Ratuj Maluchy będą odwiedzać w swoich okręgach posłów z klubów, które nie zajęły jeszcze stanowiska w sprawie wniosku. Zamierzają tłumaczyć, dlaczego nie chcą, żeby reforma obniżenia wieku szkolnego weszła w życie i dlaczego posłowie powinni poprzeć wniosek miliona obywateli o referendum w tej sprawie. W ciągu pięciu lat, korzystając z prawa wolnego wyboru, ponad 80 proc. rodziców sześciolatków (ponad 1,7 mln z 2 mln dzieci w tych rocznikach) zdecydowało o pozostawieniu dzieci w zerówce. Będziemy pytać między innymi, czy zamierza Pan głosować za pozostawieniem wyboru rodzicom sześciolatków z następnych roczników, czy za pozbawieniem ich prawa wyboru?
Ilu posłów i z jakich ugrupowań chcecie odwiedzić?
– Akcja jest ogólnopolska, zamierzamy odwiedzić wszystkich posłów rządzącej koalicji. Tu w Małopolsce dopiero rozpoczęliśmy, odbyły się już pierwsze cztery spotkania. Mamy już ustalone terminy siedmiu następnych, rodzice umawiają kolejne. W sumie w naszym województwie jest 17 posłów PO i PSL-u.
Czy posłowie, z którymi już rozmawialiście, zadeklarowali poparcie dla referendum?
– Jeden z posłów obiecał poprzeć wniosek o referendum lub się wstrzymać. Drugi przyznał, że nie zna się na edukacji, więc zagłosuje zgodnie z dyscypliną partyjną. Niestety nie był otwarty na żadne argumenty, spieszył się, by (w ramach dyżuru poselskiego) obejrzeć ciekawą wystawę. Poświęcił nam zaledwie kilkanaście minut, mimo obecności mediów. Dwie kolejne osoby nie zdeklarowały jednoznacznie, jak zagłosują, przyznały jednak, że determinacja rodziców robi na nich duże wrażenie i obiecały zapoznać się z przygotowanymi dla nich materiałami. Przyznały także, że sprawa referendum budzi ogromne emocje i jest żywo dyskutowana w klubach poselskich. Jedna z nich powiedziała otwarcie, że nie liczy się tu dobro dzieci, a względy finansowe i rozgrywki polityczne.
A może chociaż ci, którzy sami mają dzieci w wieku szkolnym, twierdzą, że posyłanie do szkoły wszystkich sześciolatków jest pomysłem chybionym?
– Jedna z posłanek posłała swą bardzo mądrą córeczkę o rok wcześniej do szkoły (oczywiście prywatnej) i uważa, że w rozwoju kilkulatka rok to ogromna różnica. Dlatego uważa, że to do rodziców, znających najlepiej swoje dziecko, powinna należeć ostateczna decyzja. Inna posłanka, która nie ma jeszcze dzieci w wieku szkolnym, uważa, że sześciolatki obligatoryjnie powinny iść do szkoły. Jeden z posłów przyznał, że powinno brać się pod uwagę emocjonalną dojrzałość dzieci do sprostania obowiązkom szkolnym.
Jakich argumentów używają posłowie broniący obecnego systemu edukacji i reformy z sześciolatkami w tle?
– Muszę z przykrością stwierdzić, że posłowie wierzą zapewnieniom pani Szumilas, że szkoły zostały dobrze przygotowane na przyjęcie pięcio- i sześciolatków, a podawane przez rodziców konkretne przykłady ,,z własnego podwórka” to jedynie ,,drastyczne wyjątki”. Jedna z posłanek powiedziała, że przecież według badań, które przytaczała pani Szumilas, rodzice, którzy posłali sześciolatki byli w większości zadowoleni. Rodzice zapytali wówczas, czy posłanka wie, jak owe badania były skonstruowane. Nie wiedziała. Nie wiedziała, że objęto nimi tylko te dzieci, które rodzice posłali dobrowolnie, przekonani, że sobie poradzą. Były to dzieci urodzone przeważnie w pierwszych miesiącach roku, w większości dziewczynki. Dzieci, które miały jakiekolwiek dysfunkcje, zostały z niego wykluczone (a wśród rodziców, którzy zgodzili się wziąć udział w badaniu, wylosowano samochód terenowy!). Jeden z posłów sądził, że tylko w Polsce sześciolatki nie chodzą jeszcze do szkoły. Kiedy wręczyliśmy mu artykuł z „Rzeczpospolitej”, z którego wynika, że tylko w 13 krajach Unii obowiązek szkolny sześciolatków jest obligatoryjny, przeczytał go przy nas i był bardzo zdziwiony.
„Nowa podstawa programowa przerasta możliwości przeciętnego sześciolatka. To, czego dziecko uczyło się dotąd przez dwa, teraz ma pojąć w rok. Sześciolatek musi pisać zgodnie z zasadami kaligrafii i czytać lektury. Pedagodzy podkreślają, że jest to dla dziecka tresura” – tak argumentują pomysłodawcy referendum. Co na to posłowie z naszego regionu?
Oto stenogram ze spotkania z posłanką PO z Krakowa, w którym miałam okazję uczestniczyć. Obnaża sposób myślenia naszych polityków, dla których ważniejsze jest, aby nie podpaść szefowi partii, niż odpowiadać na potrzeby społeczne i szanować głos obywateli.
Zagłosowało na panią 20 tys. osób. Pod wnioskiem o referendum podpisało się milion obywateli. Czy wyrzuci pani te podpisy do kosza?
– To pytanie jest źle postawione, bo wśród tego miliona są podpisy mieszkańców całej Polski, a na mnie głosowali Małopolanie.
Ale pani decyzja będzie miała wpływ na los wszystkich polskich dzieci, nie tylko tych z Krakowa.
– …
Mieszkam w śródmieściu. Wie pani, jak szkoła reaguje, gdy widzi kolejnego ucznia? „O Boże, jeszcze jedno z regionu”.
– Niestety, w centrach dużych miast tak jest i tak będzie.
Ale dlaczego?! Ja tu mieszkam i tu chcę normalnie żyć!
– …
Czy czytała pani raport o stanie polskich szkół, z którego wynika, że nie są one przygotowane do przyjęcia 6-latków?
– Proszę państwa, my dostaliśmy aż sześć różnych raportów.
Ale żeby na studiach zdać jeden egzamin, to chyba trzeba było przeczytać o wiele więcej?
– …
Jeśli to my jesteśmy stadem sfrustrowanych kur, prawda jest taka, że większość rodziców chce edukacji 6-latków, to dlaczego boicie się tego referendum? Najwyżej rodzice pójdą i opowiedzą się za waszą reformą albo zostaną w domu i referendum będzie nieważne.
– My się niczego nie boimy.
Czy będzie dyscyplina partyjna poprzez pani wniosek o referendum?
– Dyscyplina jest dla mnie ważna, bo czuję się związana z moją partią.
A z wyborcami, którzy panią wybrali, nie czuje się pani związana?
– Raz się wyłamałam z dyscypliny w sprawie uboju rytualnego.
Pani wybaczy, ale edukacja i wychowanie mojego dziecka jest dla mnie ważniejsze od tego, czy można zabijać świnie…
Niestety, w podobny sposób myśli zdecydowana większość koalicji rządzącej. Milion rodzicielskich podpisów jest dla nich niewystarczającym argumentem, aby raz jeszcze przemyśleć pomysł wywracania szkoły do góry nogami.
Z inicjatywą zorganizowania referendum wystąpiło Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców. To ono rozpoczęło ogólnopolską akcję „Ratujmy maluchy i starsze dzieci też!”. Za przeprowadzeniem referendum edukacyjnego, w którym flagową sprawą jest kłopot z 6-latkami, opowiedziało się milion obywateli.
Pytania, które miałyby zostać zadane w referendum:
1. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków?
2. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków?
3. Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów?
4. Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej + 4 lata szkoły średniej?
5. Czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli?
Raporty, opinie ekspertów, listy od rodziców, materiały graficzne i więcej na www.ratujmaluchy.pl oraz www.rzecznikrodzicow.pl
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













