To nie uniwersytet

Oferty zajęć dodatkowych proponowanych współczesnym przedszkolakom nie powstydziłaby się zapewne żadna wyższa uczelnia. Czy naprawdę są one konieczne i czy naprawdę wspomagają rozwój naszych dzieci?
Czyta się kilka minut

W jednej z gazet wyczytałam, że od września bieżącego roku w całej Polsce rodzice będą płacić za godzinę pobytu dziecka w przedszkolu najwyżej 1 zł. Do tej pory opłaty wynosiły nawet 3,5 zł i ustalały je same gminy. Oznacza to przede wszystkim utratę zajęć dodatkowych, które częściowo były opłacane w ramach przedszkola. Śledząc dyskusje, odkrywam, że po pierwsze rodzice są gotowi płacić dodatkowe pieniądze za te zajęcia, po drugie, że oferta zajęć dodatkowych obejmuje propozycje aktywności, których nie kojarzyłam dotąd z przedszkolem. Jak się w tym nie pogubić?

Nie tylko rytmika

Jeśli chodzi o zakres zajęć dodatkowych, pobieżne przejrzenie oferty kilkunastu przedszkoli pokazało, że przedszkolaki mają do wyboru: umuzykalnienie, muzykę, rytmikę, śpiew, śpiew etniczny, warsztaty teatralne, plastykę, ceramikę, gimnastykę korekcyjną, taniec, taniec współczesny, bellydance, tańce integracyjne, balet, karate, taekwondo, judo, aikido, capoeira, basen, piłkę nożną, tenis, szachy, narty, łyżwy, aerobik, języki: angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, włoski, japoński (sic!), zajęcia logopedyczne, glottodydaktykę, artterapię, dogoterapię, hipoterapię, bajkoterapię, techniki relaksacyjne, edukację globalną, ekologię globalną, zdrowe żywienie. Jestem matką czwórki dzieci. Doskonale rozumiem pragnienie rodziców zapewnienia dziecku maksymalnie dobrego startu życiowego. Choć nie chodziłam długo do przedszkola, pamiętam nudę przymusowego leżakowania, okropne jedzenie, poniszczone zabawki i ogródek, w którym huśtawki i zjeżdżalnia były nieustannie dewastowane przez łobuzów z podstawówki, z którą dzieliliśmy budynek. Na szczęście współcześnie nawet w najgorszym przedszkolu można znaleźć ciekawe zabawki, w tym obfitość zabawek edukacyjnych, a place zabaw wyposażone są naprawdę wspaniale. Dzisiejsze dzieci mają zatem na samym wstępie ciekawsze otoczenie niż na przykład moje pokolenie. Mimo to pamiętam wspaniałe zabawy z koleżankami, gdzie zniszczone misie w rozklekotanym wózku doskonale robiły za gromadkę naszych dzieci, a podest pozostały po zjeżdżalni odgrywał rolę salonu... Innymi słowy – pamiętam przednią zabawę.

Można mówić, że mamy inne czasy, dziś wyścig szczurów zaczyna się od małego. Aby coś osiągnąć w życiu, trzeba startować wcześnie. Problem polega na tym, że nadmiar zajęć dodatkowych bynajmniej, wbrew reklamom, nie przyczynia się do lepszego rozwoju dziecka, a wręcz podcina mu skrzydła.

Nie wszystko od razu

Dochodzimy do sedna. Naprawdę niezbędnymi zajęciami dla przedszkolaka są: rysowanie, malowanie, zabawy matematyczne, rytmika, śpiew, słuchanie bajek, opowiadania, dla wierzących oczywiście religia, a dla tych , którzy tego potrzebują – gimnastyka korekcyjna czy zajęcia logopedyczne. Przydatne mogą być basen, taniec, ceramika (ta ostatnia doskonali mikromotorykę i koordynację ruchów). Niekoniecznie wszystko naraz. Co do rodziców zapisujących dzieci na zajęcia terapeutyczne – proponuję więcej czasu spędzać w rodzinie, czytać bajki dzieciom i częściej je przytulać. Żadna dogo-, bajko-, hipoterapia (terapia z udziałem koni) tego nie zastąpi.

Twórcy „Ulicy Sezamkowej” twierdzili, że gdy pokolenie przedszkolaków wychowanych na tym programie rozpocznie naukę w szkole, poziom ich rozwoju intelektualnego wymusi wprowadzenie radykalnych zmian w życiorysie. Rzeczywistość okazała się o wiele mniej barwna. „Sezamkowe” dzieci nieco lepiej radziły sobie na początku nauki, ale to wszystko. Różnice zacierały się już pod koniec pierwszego roku w szkole. Zajęcia tworzące geniusza z normalnego dziecka to mit (aczkolwiek dobrze się sprzedający).

Zadania rozwojowe

Z punktu widzenia pedagogiki, rolą przedszkola jest rozbudzenie w dzieciach umiłowania nauki i rozbudowanie ich ogólnej wiedzy o otaczającym je świecie. Z punktu widzenia psychologii – przedszkole kształci inteligencję emocjonalną: uczy dzieci nawiązywania dobrych relacji z rówieśnikami, radzenia sobie z emocjami, rozwiązywania konfliktów, co jest szczególnie istotne dla jedynaków. Jeśli chodzi o inteligencję emocjonalną, badania pokazują, że na jej rozwój najlepiej wpływa nie przedszkole, a rodzeństwo, jednak wielodzietność jest niestety coraz rzadziej spotykana. Podstawowym zadaniem rozwojowym dziecka na tym etapie jest wykształcenie poczucia własnej tożsamości i nauka funkcjonowania w otaczającym je świecie. Zrozumienie reguł działania poczty, funkcji pieniędzy, zasad przechodzenia przez ulicę, jazdy tramwajem, podstawy savoir-vivre’u, nazw przedmiotów codziennego użytku i jedzenia. Jest naprawdę mnóstwo spraw, które jako dorośli uznajemy za oczywiste, a których nauczyliśmy się w wieku przedszkolnym. Dodawanie dzieciom wymagających intelektualnie zadań poznawczych obciąża je dodatkowo, nawet jeśli odbywa się to w formie zabaw. Kto naprawdę wierzy, że przedszkolak opanuje język obcy? Takie rzeczy dzieją się naturalnie w rodzinach dwujęzycznych, a dodatkowy wysiłek intelektualny związany z opanowaniem dwóch języków powoduje, że zwykle dzieci te zaczynają mówić później niż rówieśnicy, a ich wymowa ma z lekka obcy akcent. Coś za coś.

Podobnie trudnym zadaniem rozwojowym jest odkrycie zasad obowiązujących we własnej kulturze. Dlatego na przykład program edukacji globalnej, gdzie już przedszkolakom przybliża się odmienne kultury, powoduje konieczność włożenia dodatkowego wysiłku w rozszyfrowanie najbliższej rzeczywistości kulturowej. Jest to tym trudniejsze, jeśli poszczególne programy zawierają przeciwstawne informacje. Jeśli na przykład dziecko otrzymuje z jednej strony pozytywny opis ramadanu, z drugiej informację o konieczności spożywania niewielkich, wartościowych i równo rozłożonych w ciągu dnia posiłków, wprowadza to dysonans poznawczy.

Dziecko potrzebuje zabawy

Na początek definicja. Zabawa to działanie dobrowolne (nie da się do niej zmusić), mające swój początek, koniec i określoną przestrzeń, pojawia się w niej niepewność (przebieg zabawy i jej wynik nie są z góry ustalone), nie służy wytworzeniu określonego produktu, jest ujęta w zasady, kierujące jej przebiegiem oraz zawiera elementy fikcyjne. Dzieci w intuicyjny sposób wybierają zabawy, które są dla nich najbardziej rozwijające. Jakikolwiek zorganizowany sport nie zapewni dziecku tego, czego potrzebuje indywidualnie. Dla przykładu – wiele dzieci uwielbia jazdę na karuzeli. Co ciekawe, wpływa to pozytywnie na rozwój mózgu. Natomiast dopiero badania naukowe pokazują nam, jak wiele z zabaw dziecięcych to spontaniczna, uwarunkowana biologicznie odpowiedź na ich potrzeby rozwojowe. Zajęcia zorganizowane są zawsze zestandaryzowane. Dzieci, których czas jest w dużej mierze zorganizowany tracą zdolność spontanicznej zabawy, rozwijającej na przykład cechę kreatywności, jedną z najbardziej współcześnie cenionych. Z pewnym zdumieniem czytałam artykuł opisujący „animatorów przerw”, zatrudnianych w niektórych amerykańskich szkołach. Animatorzy uczyli dzieci zabawy w klasy, skakania w gumę, gry w kapsle i kulki. Przez nadmiar zajęć zanikło naturalne przekazywanie zabaw z pokolenia na pokolenie.

Radość z poznawania

Spontaniczna zabawa rozwija emocjonalnie. Daje radość, pozytywnie kształtuje samoocenę, pozwala na odreagowanie w formie zabawowej niepokoju, strachu, napięcia, złości, poczucia krzywdy związanych z przykrymi doświadczeniami. Doskonali zdolności adaptacji i umiejętność radzenia sobie z zaskoczeniem i zmianą, udoskonala elastyczność emocjonalną i otwartość.

Pod względem społecznym zabawa rozwija empatię, współczucie, a także umiejętności dzielenia się, trafnego rozpoznawania emocji innych ludzi, akceptacji różnic między ludźmi. Jest wzorcem relacji, opierających się raczej na wspólnocie niż odrzuceniu, rozwija przyjaźnie i przywiązanie.

O zaletach dla rozwoju fizycznego już wspominałam. Dodam, że ruch i towarzyszące mu pozytywne emocje wzmacniają wydajność systemu immunologicznego, innymi słowy wzmacniają odporność dziecka na choroby. Od strony intelektualnej z kolei spontaniczna zabawa rozwija kreatywność, zdolności poznawcze, uwagę, zdolność uczenia się, pasję eksperymentowania i poszukiwania odpowiedzi. Odgrywa także ważną rolę w kształtowaniu poczucia własnej tożsamości. Proszę zauważyć, że przedszkolaki i dzieci wczesnoszkolne raczej dążą do zabaw we własnej grupie płciowej. Z jednej strony jest to zrozumiałe ze względów na wspólnotę zainteresowań, z których większość – jak na przykład skłonność chłopców do siłowania się, a dziewczynek do odgrywania scenek z życia codziennego – ma silne podłoże biologiczne. Z drugiej strony pomaga to w lepszym zrozumieniu, co oznacza bycie dziewczynką czy chłopcem. Dzieci uczą się od siebie nawzajem ról społecznych, co ułatwia im funkcjonowanie w dorosłym życiu.

Podsumowując, nie jestem absolutnie przeciwnikiem zajęć dodatkowych dla przedszkolaków. Powinny być dostępne i prowadzone przez osoby, które nie tylko są fachowcami w swojej dziedzinie, lecz też mają dobry kontakt z dziećmi. Zajęć tych jednak nie powinno być za dużo. Pozwólmy dzieciom być dziećmi, nie próbujmy z nich na siłę robić małych profesorów.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 37/2013