W Ludźmierzu czuć już atmosferę zbliżających się uroczystości rocznicowych. Liczba 50 króluje dosłownie na każdym kroku. Wszystko tu przypomina, że gościmy u prawdziwej Królowej Podhala: stroje, charakterystyczna gwara, a zwłaszcza oszałamiające górskie krajobrazy z pobliskimi Gorcami i zamykającymi horyzont Tatrami. Bo tutaj góry są naprawdę „pełną gębą”. I to tutaj doświadczymy prawdziwej, żywej góralskiej pobożności.
Jak Maryja Józka uratowała
Matka Boska Ludźmierska się uśmiecha. To najbardziej charakterystyczna, widoczna od pierwszego spojrzenia, cecha Gaździny Podhala. Legenda mówi jednak, że nie zawsze tak było. Opowiada jedna z sióstr urszulanek, które oprowadzają grupy pielgrzymów po sanktuarium w Ludźmierzu: Matka Boska na początku podobno wcale nie była taka szczęśliwa, że tutaj jest. Bo górale, jak to górale – ludzie twardzi, ale też zbójnicy i gwałtownicy, niestroniący od kieliszka. Któregoś dnia Matka Boska wybrała się pieszo z Ludźmierza do Nowego Targu, gdzie znajduje się kościół dedykowany Jej matce, św. Annie.
I mówi: Mamo, ja nie chcę tam wracać, tam są tacy niedobrzy ludzie. A św. Anna, mądra kobieta odpowiada: Jeżeli oni są niedobrzy, to Ty wracaj do Ludźmierza czym prędzej, bo jesteś tam bardziej potrzebna niż gdziekolwiek indziej. Podhalańska Gaździna posłuchała i wróciła. A w międzyczasie do kościoła w Ludźmierzu weszli górale i zobaczyli, że Matki Boskiej nie ma na ołtarzu. Zaczęli więc płakać, rozpaczać i szukać swojej patronki. Wyszli w stronę Nowego Targu i zobaczyli, że Matka Boska idzie ku nim przez łąki. Wtedy upadli na kolana i obiecali, że już nie będą tacy niedobrzy. I rzeczywiście, zmienili się na lepsze, a Matka Boska od tamtej pory zaczęła się uśmiechać.
Legend związanych z postacią Matki Boskiej Ludźmierskiej jest zresztą co niemiara. A co jedna, to piękniejsza od drugiej, dobitniej obrazująca specyfikę skomplikowanej góralskiej natury. Ot, choćby opowieść o krnąbrnym Józku, który rodziców nie słuchał i został na końcu zbójnikiem. Raniony przez żołnierzy, ścigany, usnął zdrożony w pasterskim szałasie. I tam przyśnił mu się sen: Sąd Ostateczny i diabeł, który na szali dobrych i złych uczynków rzuca kolejne józkowe przewiny. Józek westchnął: Matko Boska Ludźmierska, ratuj! Wtedy pojawiła się Maryja z Dzieciątkiem na ręku i patrząc na Józka uroniła obfitą łzę, która przechyliła szalę dobra. Józek wyzdrowiał, a potem co niedzielę wędrował na nogach do Podhalańskiej Mateńki, dziękując za ocalenie swojego życia.
W Ludźmierzu biją dzwony
Legendy legendami, ale ludźmierski kościół rzeczywiście stanowi od wieków najważniejszy
ośrodek religijny dla całego Podhala. To właśnie tutaj powstał najstarszy kościół i parafia na Podhalu – dokumenty historyczne podają, że świątynię wznieśli cystersi już w 1234 r. Podobnie kult Królowej Podhala musiał istnieć już w średniowieczu, co potwierdził m.in. słynny XV-wieczny historyk Jan Długosz.
W latach 1869–1877 w Ludźmierzu na miejscu rozebranego modrzewiowego kościoła, wybudowano murowaną, neogotycką, istniejącą do dzisiaj świątynię. Do niej właśnie przeniesiono rokokowy ołtarz z łaskami słynącą od wieków figurą Matki Boskiej Ludźmierskiej. Co ciekawe, figura znajdowała się początkowo w bocznym ołtarzu, jednak jej rosnąca sława i ogromny napływ wiernych do Ludźmierza sprawiły, że została w końcu umieszczona w głównym ołtarzu.
Historycy sztuki określają powstanie figury na ok. 1400 r. I znów warto tutaj sięgnąć do miejscowej legendy – otóż, pewien kupiec węgierski ugrzązł wraz z całym swoim dobytkiem na torfowisku w pobliżu Ludźmierza. Zrozpaczony, pozbawiony nadziei, wezwał pomocy Matki Boskiej. W złocistym obłoku objawiła mu się Maryja, pokazując którędy może bezpiecznie przejść. Kupiec posłuchał, a konie podprowadziły go do pobliskiej świątyni, w której modlili się cystersi. Cudownie ocalony postanowił ufundować dla świątyni figurę uśmiechniętej, dobrotliwej Pani – takiej samej jak ta, którą ujrzał w złocistym obłoku.
Kult Matki Boskiej Ludźmierskiej umocnił się w sposób szczególny przed I wojną światową, pod zaborem austriackim, kiedy w kolportowanej od Lwowa po Bielsko-Białą „Gazecie Podhalańskiej”, ukazały się apele wzywające do tego, aby w każdym polskim domu znalazł się obraz Ludźmierskiej Pani. Do Królowej Podhala zaczęli przybywać pielgrzymi z całej Polski, a także ze Słowacji i Węgier. O Ludźmierskiej Matce Boskiej wspominali również w swojej twórczości Władysław Orkan, Jan Kasprowicz i najsłynniejszy ludźmierzanin, Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Ten ostatni opisując rytm tutejszej modlitwy, pracy i życia w zgodzie z przyrodą, świadczył, że „na Anioł Pański biją dzwony” w Ludźmierzu.
Matka Boska przekazuje władzę
Najważniejsze wydarzenie w dziejach ludźmierskiego sanktuarium miało jednak miejsce niemal równo 50 lat temu, 15 sierpnia 1963 r. Tego dnia, w uroczystość Wniebowzięcia NMP, prymas Polski kard. Stefan Wyszyński i biskup krakowski Karol Wojtyła dokonali koronacji figury Matki Boskiej Ludźmierskiej. To właśnie wówczas doszło do tego słynnego, przedziwnego wydarzenia: na zakończenie uroczystości czterech biskupów ruszyło w procesji z ukoronowaną figurą w stronę kościoła. Wtedy z ręki Matki Boskiej wypadło berło, które zdołał pochwycić w locie bp Karol Wojtyła. – Dziwny znak. Maryja przekazuje berło Karolowi Wojtyle. Dziwne skojarzenie… Sługa Boży, Stefan Kardynał Wyszyński komentuje to tak: „Karol, Matka Boża oddała ci władzę” – opowiada o tamtym pamiętnym dniu ks. prałat Tadeusz Juchas, proboszcz i kustosz ludźmierskiego sanktuarium. Nikt wówczas nie rozumiał tego znaku. Aż do pamiętnego dnia wyboru na Stolicę Piotrową…
Podczas pierwszej pielgrzymki do ojczyzny w 1979 r , Jan Paweł II bardzo pragnął przybyć do Ludźmierza osobiście, jednak ówczesne władze nie wyraziły na to zgody. Cudowna figura Matki Boskiej Królowej Podhala przewieziona więc została na nowotarskie lotnisko. Na spotkanie z Ojcem Świętym przybyło ponad milion pątników. Jan Paweł II mówił wówczas: „Matka Boska zawsze jest podobna do ludzi ze swojego domu. Kiedy teraz patrzyłem w Meksyku na Matkę Boską z Gwadelupe, Matkę Boską Indian, przychodziła mi na myśl najbardziej Matka Boska Ludźmierska, bo to taka prawdziwa Gaździna Podhalańska. (…) Ona tu w pobliżu gazduje i matkuje w swoim sanktuarium ludźmierskim”.
To, co nie udało się w 1979 r., stało się faktem 7 czerwca 1997 r. Tego dnia Jan Paweł II przybył do małej podhalańskiej wioski, ale było to spotkanie bardzo różne od innych apostolskich wizyt: nie było milionowych tłumów, nie było wielkiej plenerowej Mszy św. Ojciec Święty ukląkł, wyciągnął z kieszeni różaniec i zaczął się na nim modlić. Tylko tyle. Albo i aż tyle…
Szczególny związek Jana Pawła II z ludźmierskim sanktuarium znalazł także swoje szczególne potwierdzenie 18 maja 2001 r., kiedy to Ojciec Święty w dniu swoich 81. urodzin podniósł kościół w Ludźmierzu do godności bazyliki mniejszej i ofiarował mu swoją piuskę.
Duszpasterstwo pasterskie
Do Ludźmierza z popularnej „zakopianki” jest zaledwie krok, dlatego też sanktuarium cały czas tętni życiem. Przybywają tu pielgrzymi z całego świata, których przyciąga niepowtarzalna atmosfera tego miejsca, a także sława maryjnego berła. Ale Matka Boska Ludźmierska pozostaje nadal przede wszystkim Królową Podhala. To tutaj odbywają się specjalne nabożeństwa góralskie – szczególnie pod koniec kwietnia i października, kiedy tłumy wiernych ściągają na święta bacowskie. Na łące obok sanktuarium ustawiany jest wówczas góralski kierdel, do którego bacowie wpuszczają symbolicznie kilka, kilkanaście sztuk ze swojego stada, przyprowadzanego uroczyście do ludźmierskiej Gaździny. – W Ludźmierzu działa prawdziwe „duszpasterstwo pasterskie”. Widać to w góralskich strojach przywdziewanych na niedzielne nabożeństwa, ale i w pasterskiej codzienności. Tutaj w każdym domu wiszą obrazy Matki Boskiej Ludźmierskiej – mówią siostry urszulanki. Sanktuarium pełni więc bardzo ważną rolę dla podtrzymania wiary i tradycji tych ziem. Nie na darmo Matka Boska Ludźmierska jest patronką Związku Podhalan, a także 21. Brygady Strzelców Podhalańskich. Z tymi ostatnimi jest wszędzie: w Iraku, w Afganistanie i na wszystkich zagranicznych operacjach wojskowych. – Podhalańczycy przyjeżdżają tutaj przed każdą misją i modlą się: „Matko Boska, wyjeżdża nas pięćdziesięciu, przypatrz się każdemu z nas, i spraw, abyśmy wszyscy wrócili szczęśliwie do domu” – dodają siostry urszulanki.
Sława ludźmierskiej Pani już dawno zresztą wykroczyła poza granice naszego kraju.
Gaździna Podhala czczona jest bowiem także w „amerykańskim Ludźmierzu” w Munster Indiana oraz m.in. na Florydzie, na zachodnim wybrzeżu USA, w Kanadzie oraz na Dominikanie. Kopia ludźmierskiej figury znalazła również swoje miejsce w Grocie Mlecznej w Betlejem. I wszędzie ludźmierska Pani wysłuchuje próśb wiernych. – W 2004 r. przyjechała tutaj rodzina z Gorzowa Wielkopolskiego z 17-letnią córką, oczekującą na dawcę nerki. Ojciec powiedział do niej: poproś Matkę Boską o nerkę. Wracając, otrzymali telefon, że w Szczecinie jest dawca i trzeba przybyć na przeszczep w czasie 10 godzin. Dojechali po 12 godzinach. A jednak przeszczep się udał. Po czterech latach przybyli tutaj, ażeby podziękować za ten niezwykły znak, który uznali za oczywistą interwencję Maryi, której powierzyli swoje problemy – opowiada ks. Tadeusz Juchas.
A Matka Boska z Ludźmierza cierpliwie czeka, słucha i uśmiecha się. I pewnie dlatego nigdy nie jest tutaj pusto. Spokojnie i cicho – owszem, ale pusto nigdy.
Marcin Przystawski, Gołdap: – W Ludźmierzu jestem po raz pierwszy. To miejsce rzeczywiście w wyjątkowy sposób sprzyja skupieniu religijnemu. Mimo zasłużonej sławy, jaką cieszy się sanktuarium, można tu bez trudu znaleźć trochę samotności, spokoju i ciszy.
Szczególne wrażenie wywarł na mnie zwłaszcza Maryjny Ogród Różańcowy – można go przejść w kilkanaście minut, ale można także zatrzymać się tam na kilka godzin. Niezwykłe miejsce. A wszystko to we wspaniałym otoczeniu gór.
Beata Nowak, Piotrków Trybunalski:
– Przyjeżdżam tutaj na wakacje od 22 lat, do rodziny zaprzyjaźnionych miejscowych górali. W sanktuarium bywałam jeszcze wtedy, kiedy nie było tutaj Ogrodu Różańcowego, a jedynie wielka łąka na tyłach ludźmierskiego kościółka. Ale Matka Boska Ludźmierska jest od zawsze ta sama – z tym swoim pięknym, ciepłym uśmiechem Gaździny Podhala.
Ludźmierz to dla mnie prawdziwe centrum góralszczyzny – tej autentycznej, jeszcze nie skomercjalizowanej. Tutaj ludzie naprawdę żyją nadal z pasterstwa, a w co drugiej chacie wyrabia się bundz i oscypki. To centrum duchowe Podhala, które naprawdę bardzo mocno kocha swoją Ludźmierską Panią.
Maryjny Ogród Różańcowy
Ogród powstał dla upamiętnienia wizyty Jana Pawła II w ludźmierskim sanktuarium w 1997 r. Składa się z 20 stacji, które odpowiadają poszczególnym tajemnicom Różańca. Ich widzialnym znakiem są piękne rzeźby wykonane w białym marmurze. W 2004 r. dodano do nich także nowe Tajemnice Światła. Całość została ufundowana przez Polonię amerykańską i kanadyjską. Pośrodku ogrodu stoi charakterystyczny pomnik Jana Pawła II – jeden z najbardziej udanych wizerunków papieża Polaka, który został uchwycony w takiej postaci, w jakiej przebywał w Ludźmierzu: pochylony i zatopiony w modlitwie różańcowej.
Brama Wiary
Umieszczony jest w niej dzwon wiary. Każdy może przejść przez bramę i pociągnąć za sznur. Dźwięk dzwonu ma oznajmiać światu wolę osobistego niesienia i przekazywania wiary.
Łaskami słynąca figura Matki Boskiej Ludźmierskiej
Zapis z wizytacji biskupiej z roku 1765: „W bocznym ołtarzu po stronie Ewangelii istnieje pozłacana drewniana rzeźba Matki Boskiej, trzymającej na swym ręku Dzieciątko Jezus”. Figura ta – według wizytacji – słynie od wieków niezliczonymi łaskami i ściąga tłumy pielgrzymów. Od 1776 r. statua Matki Boskiej Ludźmierskiej zostaje umieszczona w głównym ołtarzu. Dziś tuż obok figury znajduje się także papieska piuska przekazana sanktuarium przez Jana Pawła II w 2001 r.
15 sierpnia 2013 r.
Tego dnia nastąpi kulminacja obchodów Roku Jubileuszowego dla uczczenia 50. rocznicy koronacji Matki Boskiej Ludźmierskiej. Planowane są m.in. uroczyste nabożeństwa,
koncerty, wystawy oraz Światowy Zlot Czcicieli Matki Bożej Ludźmierskiej. W Roku Jubileuszowym i Roku Wiary w sanktuarium w Ludźmierzu można zyskać odpust zupełny, przejść przez Bramę Wiary i otrzymać Certyfikat Pielgrzyma Jubileuszowego.
Informacje praktyczne
Bazylika otwarta jest codziennie w godzinach 6.30–19.00. Cudowna figura Matki Boskiej Ludźmierskiej odsłaniana jest każdego dnia o godzinie 6.30, a zasłaniana o godz. 18.30 (w czasie letnim ) i 17.00 (w czasie zimowym).
Przy sanktuarium działa Dom Pielgrzyma, dysponujący miejscami dla 60 pielgrzymów. Regularnie odbywają się tu Rekolekcje Tischnerowskie, Dni Skupienia Grup Różańcowych, Katechezy dla Narzeczonych, rekolekcje dla grup modlitewnych, ministrantów, lektorów, maturzystów.
Na terenie sanktuarium mieści się także jadłodajnia „Tęcza”, której nazwa upamiętnia pojawienie się tęczy nad miejscem papieskiej modlitwy różańcowej 7 czerwca 1997 r.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













