Logo Przewdonik Katolicki

Święta Marta

Monika Białkowska
Fot.

Zapisano w księgach, że 6 czerwca 1599 roku ochrzczony został Diego Rodrigez de Silva, syn portugalskiego szlachcica Juana Rodrigeza. Kiedy dorósł, używał nazwiska matki, i to pod nim zdobył sławę, która trwa od wieków.

To Diego Velázquez, znany malarz baroku, pracujący na dworze hiszpańskiego króla Filipa IV.

 Diego

Malarstwa uczył się od młodych lat pod okiem ówczesnych mistrzów. Ledwie skończył 18 lat, został przyjęty do cechu malarzy i mógł założyć własną pracownię. Wkrótce ożenił się i mianowany został malarzem nadwornym – wówczas to wyprowadził się z rodzinnej Sewilli do Madrytu.

Kiedy poznał Rubensa, zapragnął poznać Włochy. Odwiedził wiele tamtejszych miast, podziwiając, studiując i kopiując dzieła mistrzów: Rafaela, Michała Anioła, Tycjana. Do Madrytu wrócił na krótko. Druga włoska podróż związana była z zakupem obrazów do tworzonej Hiszpańskiej Akademii Królewskiej – i znów Velázquez odwiedzał kolejne miasta i poznawał twórców.

Był członkiem rzymskiej Akademii św. Łukasza i Rycerzem Zakonu św. Jakuba. Malował przede wszystkim portrety, ale również sceny religijne i mitologiczne. Słabo radził sobie z malowaniem koni, choć były one potrzebne podczas prac dla dworu. Jego bodaj największe dzieło, Panny dworskie, powstało na cztery lata przed śmiercią malarza. Velázquez zmarł w roku 1660, pochowano go w kościele św. Jana w Madrycie.

Kuchnia i lustro

Obraz Chrystus w domu Marty i Marii, namalowany został ok. 1618 r. i znajduje się dziś w zbiorach National Gallery w Londynie. Powstawał w czasie, gdy Velázquez fascynował się i eksperymentował z napotkanymi w tawernach rodzajami malarstwa rodzajowego, pełnego scen z życia codziennego, pracy i jedzenia.

Kiedy patrzymy na obraz, widzimy ciemne wnętrze kuchni. Na stole leżą produkty spożywcze: czosnek, jajka, surowe ryby. Marta wyraźnie się napracowała, ma zaczerwienioną twarz i podpuchnięte policzki. Jest zdenerwowana. Niechętnym wzrokiem patrzy na widza.

Właśnie – czy aby na pewno na widza? W tle obrazu, jakby w okienku do podawania posiłków, widzimy Jezusa i zasłuchaną w Jego słowa Marię. Ale Jezus wyciąga do Marii nie prawą, ale lewą rękę… Okazuje się, że okienko nie jest wcale okienkiem, ale lustrem, dzięki któremu widzieć możemy to samo, co widzi patrząca na nas, oburzona Marta – Jezusa i siostrę, która nie chce jej pomóc w pracy.

Są na obrazie jeszcze dwie inne, starsze kobiety. Jedna stoi za plecami słuchającej Marii, druga nachyla się ku nadąsanej Marcie, wskazując na nią palcem. Badacze sztuki twierdzą, że być może jedna i druga kobieta to po prostu Maryja, Matka Jezusa, która zwraca nam uwagę, że między postawami Marii i Marty nie ma sprzeczności. Obie są ważne i powinny się uzupełniać, podobnie jak modlitwa i kontemplacja muszą spotykać się z działaniem i praktykowaniem miłosierdzia.

Obraz w obrazie

Taki sposób malowania, „obraz w obrazie”, był chętnie stosowany przez Velázqueza. W Scenie kuchennej z wieczerzą w Emaus Jezusa i uczniów podglądać możemy w niewielkim rogu obrazu, przez kuchenne okno, spoglądając nań pomiędzy garnkami a spracowanymi dłońmi służki. We wspomnianych już wcześniej Pannach dworskich również pojawia się lustro, odbijające niewidoczną dla widza rzeczywistość, podobnie jest w Prządkach. Malarstwo Velázqueza nie jest przypadkowe, nie miało służyć wyłącznie upiększeniu przestrzeni. Malarz chciał mówić i uczyć – i widać udało mu się to, skoro po setkach lat wciąż można patrzeć na wymalowane przez niego sceny i szukać siebie w rozczarowanej twarzy biblijnej Marty.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki