Logo Przewdonik Katolicki

Nocne walki z dziećmi w czasie wakacji

Bogna Białecka
Fot.

Jak wiele wolności powinniśmy dać dzieciom w wakacje? Pozwolić im bawić się do późna w nocy, aż padną? W końcu nie muszą wstawać do szkoły...

Kilka dni temu dostałam następującego e-maila: „Jesteśmy z dziećmi na wakacjach. Kiedyś staraliśmy się je kłaść do łóżka najpóźniej o 21.00, żeby mieć trochę czasu wieczorem dla siebie, ale ostatnio poddaliśmy się. Wszyscy znajomi pozwalają w wakacje dzieciom bawić się do nocy, aż padną. Nasze dzieci też robią straszne sceny, gdy próbujemy je skłonić do spania. Mam wrażenie, że tylko my jesteśmy jakimiś potworami wyganiającymi dzieci spać z egoistycznych powodów. Joanna”. Wakacje z dziećmi są świetną okazją do śmiechu, zabawy, budowania więzi rodzinnych opartych na miłości. Są także dla rodziców dużym wyzwaniem i w sumie pełnoetatową pracą. Wiele dzieci potrzebuje przynajmniej kilku dni, by przyzwyczaić się do zmiany otoczenia, a zwłaszcza miejsca noclegu. Stawiają opór przy zaganianiu do łóżka, ale nawet nie dlatego, że chcą tak bardzo się bawić, a dlatego, że czują się niepewnie. Warto o tym pamiętać, planując wakacje. Jeśli podróżujemy z małymi dziećmi, nie zmieniajmy co chwila miejsca noclegu, zapewnijmy im też większe poczucie bezpieczeństwa, zabierając ich ulubione przytulanki czy nawet znajome poszewki na pościel. Zupełne zerwanie z całoroczną rutyną – objawiające się  na przykład chodzeniem spać o północy – nie spowoduje, że dzieci będą kolejnego dnia spać do południa. Raczej możecie oczekiwać, że następnego dnia maluchy będą bardziej rozdrażnione i niewyspane.

Ja także często obserwuję postawę: „są wakacje, niech dzieci sobie poszaleją”. Wynika ona  najczęściej z pragnienia rodziców, by w wakacje odpocząć także od obowiązków związanych z dziećmi. Robi się z tego trochę błędne koło. Odpuszczając zupełnie wieczorne rytuały przed snem, pozbawiamy się nawet tych trzech godzin wieczornych, które moglibyśmy spędzić w spokoju sami, podczas gdy dzieci już śpią lub przynajmniej leżą w łóżkach. Zamiast tego, co prawda nie musimy się wysilać, organizując rytuał pójścia spać, ale tak naprawdę nie odpoczywamy, bo dzieci ogarnia wieczorny kociokwik.  Dość istotną sprawą jest odpowiedź na pytanie: czym są te „straszne sceny” protestu wobec spania? Może to być płakanie w poduszkę i marudzenie dziecka już umytego i przebranego w piżamę. A może macie dziecko, którego nawet nie da się zagonić do łazienki, a jeśli siłą umyjecie mu zęby, za pięć minut zobaczycie wynurzające się z lodówki z twarzą umazaną dżemem.

  

Dlaczego dzieci protestują?

Zasadniczo dzieci nie chcą spać z kilku powodów. Najważniejszy to poczucie, że gdy one już idą spać, rodzice zaczynają prawdziwą zabawę. Nie za bardzo wierzą, że rodzice mogą zwyczajnie usiąść sobie na tarasie i odpocząć, szczęśliwi, że nikt nie chce, by mu nalać soku, wytrzeć nos, zabawić, przeczytać książeczkę itp. Wiele dzieci uważa, że spanie jest nudne i nie łączy swojego złego humoru  ze zmęczeniem i potrzebą snu. Inne boją się ciemności czy odseparowania od rodziców. Czy możemy w wakacje pozwolić dziecku iść spać później, skoro nie musi wstawać wcześnie rano do szkoły czy przedszkola? Oczywiście, jednak niech będzie to pół godziny lub godzina, a nie pozwolenie na szaleństwo do drugiej nad ranem. Mimo wszystko trzymajmy się stałych, wieczornych rytuałów, które dają dzieciom poczucie bezpieczeństwa i pomagają zasnąć. U nas jest to wspólna kolacja, mycie się w określonej kolejności (od najmłodszego dziecka do najstarszego), mycie zębów, wspólna modlitwa. Dla wielu dzieci naprawdę ważny jest fakt, że mogą przed snem poprzytulać się do rodziców, usłyszeć ich czytających bajkę czy porozmawiać, już leżąc w łóżku. Istnieje jednak inny typ dziecka, które zrobi wszystko, by odwlec sen. Mała Ania kilkanaście razy poprosi o wodę do picia, sześć razy o pomoc w zapaleniu światła w ubikacji. Jej poduszki są wciąż niedobrze ułożone, a kołderka „kłuje”. Wstaje z łóżka, woła o pomoc... choć rzadko wychodzi z pokoju, by ścigać rodziców. Wiecie, że niemożliwe jest, by bała się ciemności. Osobiście włączyliście trzy lampki nocne, a szafa zamknięta jest na klucz, bezpiecznie chroniąc przed wymyślonymi potworami. Tego typu zachowania najlepiej jest przetrzymać. Wprowadzamy zasadę – tylko jeden kubek wody i jedno wieczorne wyjście do ubikacji lub stawiamy kubek oraz dzbanek z wodą i nocnik przy łóżku dziecka. Gdy przestajemy przychodzić na każde zawołanie, dziecko w końcu przyzwyczaja się do zasad. Jeśli ciągłe marudzenie: „nie każ mi jeszcze iść spać” wydaje się irytujące, pociesz się myślą, że przynajmniej chce być z wami i uczestniczyć w waszym „życiu nocnym”, za kilka (naście) lat będziecie dostawać  SMS-y: „nie każ mi jeszcze wracać do domu”.

 

Gdy nic nie pomaga

Powiedzmy, że wypróbowaliśmy już wcześniejsze strategie, lecz nasze dziecko ucieka ze swojego pokoju i robi autentyczne sceny. Czymś, co sprawdza się na dłuższą metę, choć wymaga na początku pokładów cierpliwości, jest taktyka „ducha”. Dziecko staje się dla nas niewidzialne. Nie odpowiadamy na pytania, nie karmimy, nie dajemy zabawek, nie pozwalamy oglądać telewizji. Naszym celem jest pokazanie, że pozostawanie do późna w nocy nie jest zabawne. Większość dzieci szybko męczy się takim traktowaniem i zasypia na kanapie. Niektóre próbują przyciągnąć uwagę rodziców, np. rozpoczynając rysowanie kredkami po stole, wyciągając z lodówki jedzenie przeznaczone na kolejny dzień itp. W tym momencie musimy oczywiście zareagować, ale... bez słowa. Nie wdawajmy się w dyskusję, nie tłumaczmy. Spróbujmy za to  – nadal nie nawiązując rozmowy – z powrotem położyć dziecko do łóżka. To pokazuje mu, że naprawdę nie macie zamiaru tolerować łamania ustalonych zasad. Można też ustalić konkretne konsekwencje braku zastosowania się co do zasad. Na przykład – marudzenie, odmawianie pójścia do łóżka, wynajdywanie tysiąca powodów, by tego nie zrobić i ucieczki z łóżka mają konsekwencję w postaci odmowy oglądania bajki kolejnego dnia czy pozbawienia porcji wakacyjnych lodów. Oczywiście dziecko musi wiedzieć, że to jest realne zagrożenie. A zatem musicie być konsekwentni i następnego dnia odmówić wcześniej zaplanowanej przyjemności, nawiązując do tych ustaleń: „Wolałaś wczoraj przeciągnąć pójście spać o dwie godziny, mimo że wiedziałaś, że oznacza to brak lodów, przykro mi”. Na starsze dzieci doskonale działa propozycja, by (skoro nie chce im się spać) zrobiły coś pożytecznego dla rodziny. Na przykład zamiotły podłogę czy pozmywały naczynia. Nagle okazuje się, że leżenie w łóżku jest właśnie tym, o czym marzą.

 

Czego nie należy robić przed pójściem spać?

Choć dzieci uwielbiają telewizyjne bajki, jednak współczesne badania pokazują, że oglądanie telewizji, video i gra na komputerze bezpośrednio przed pójściem spać wzmagają problemy z zasypianiem i powodują częste budzenie się w nocy. Dlatego, jeśli decydujecie się na oglądanie bajki o 19.00, wyłączcie telewizor natychmiast po niej. Resztę wieczornego rytuału wykonajcie po  obejrzeniu bajki. Realizm nie każe nam oczekiwać, że dzieci zasną jak dotknięte magiczną różdżką zaraz po przyłożeniu głowy do poduszki. Zamiast jednak gry na komórce czy komputerze, niech  raczej pooglądają czy poczytają w łóżku książkę, to lepiej przygotuje je do snu.

 


 

Jak długo dziecko powinno spać w nocy?

 

1,5 do 3 lat     11–13 godzin

3–5 lat            10–12 godzin

5–12 lat           9–11 godzin

nastolatki         9–9,5 godzin


 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki