Logo Przewdonik Katolicki

Odkrycie prostoty Ewangelii

Marcin Jarzembowski
Fot.

Już tylko godziny dzielą uczestników od kolejnych Światowych Dni Młodzieży, które w tym roku potrwają od 23 do 28 lipca w Rio de Janeiro. Grupie z diecezji bydgoskiej, która liczy kilkanaście osób, będzie przewodniczył bp Jan Tyrawa.

Młodzi ze swoim pasterzem spotkają się z papieżem Franciszkiem, a także będą zwiedzać m.in. Aparecide, Sao Paulo, Kurytybę, wodospady Iguazu, okolice Rio.

Rozmowa o przesłaniu spotkania młodego Kościoła w Ameryce Południowej i jego realizacji po powrocie z ks. Dariuszem Białkowskim, diecezjalnym duszpasterzem młodzieży.

„Bądźcie hojni w dawaniu świadectwa chrześcijańskiego życia, zwłaszcza w oczekiwaniu na kolejne spotkanie w Rio de Janeiro” – mówił w Castel Gandolfo Benedykt XVI. Wówczas, 24 sierpnia 2011 roku, ogłosił temat tego spotkania. Co oznacza owo bycie hojnym w świadczeniu o Chrystusie?

– Myślę, że papież Benedykt XVI miał na myśli potrzebę czytelnego przyznawania się do swojej wiary i postępowanie każdego dnia zgodnie z nauką Ewangelii. Dziś nie jest to wcale takie łatwe i często wymaga wiele odwagi. Papież zachęca w orędziu na Światowe Dni Młodzieży w Rio, by świadectwem życia młodzi pokazali swoim rówieśnikom, że życie może być piękne, mieć swój sens. By tak się stało, najpierw samemu trzeba dać się pokochać Chrystusowi. Owo bycie hojnym to zachęta do pokonywania strachu i radosne świadczenie życiem.

Po Madrycie dotkniętym kryzysem wiary przyszedł czas na zakątek w zupełnie innej części świata – Amerykę Południową. Tym razem usłyszycie wezwanie z Ewangelii św. Mateusza „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”…

– Jedziemy do kraju, w którym wiara jest żywa, ale jak wszędzie – przeżywa swoje problemy. Jednak jest tam silniejsza niż w Europie i bliższa Ewangelii, czego dowody daje nam nieustannie papież Franciszek. Myślę, że będzie to niesamowita lekcja i odkrycie prostoty Ewangelii, która potrafi przemieniać oblicze ziemi, ale przede wszystkim serce człowieka. Owo wezwanie jest także przypomnieniem o powołaniu misyjnym, do którego wszyscy jesteśmy wezwani na mocy przyjętego chrztu.

Światowe Dni Młodzieży odbędą się pod przewodnictwem papieża Franciszka – człowieka, który przyjeżdża niejako do swojego domu. Czego oczekujecie? Co chcielibyście usłyszeć w jego nauczaniu?

– Po pierwsze spotkać radosnego świadka Ewangelii. Jego prosty i komunikatywny język już teraz trafia do ludzi, więc z pewnością wszystko, co będzie nam przekazywał, odbierzemy jako wskazówki, drogowskazy. Myślę, że siłę przekazu będzie wzmacniało jego osobiste świadectwo. Ono ma przecież wielką moc.

Często można usłyszeć, że to czas ewangelizowania młodych przez młodych. Ojciec Święty dodaje również: „To wy przynosicie nam radość wiary i mówicie nam, że powinniśmy przeżywać wiarę młodym sercem, zawsze, nawet wtedy, gdy się ma siedemdziesiąt czy osiemdziesiąt lat”…

– W orędziu, które napisał jeszcze Benedykt XVI, czytamy takie słowa: „drodzy młodzi, wy jesteście pierwszymi misjonarzami wśród swych rówieśników!”. Papież podkreśla, że kto osobiście spotkał w swoim życiu Chrystusa, jest przepełniony radością, która rodzi się z przyjaźni z Nim. W zakończeniu przesłania czytamy: „Kościół wam ufa i jest wam głęboko wdzięczny za niesioną przez was radość i dynamizm: wykorzystujcie wspaniałomyślnie wasze talenty w służbie głoszenia Ewangelii!”. Radość i entuzjazm są cechą młodości. Kościół nie chce młodym tego odbierać. Wprost przeciwnie. To przecież wspaniałe narzędzie docierania do ludzi. Jak smutny, zgorzkniały człowiek może głosić radosną nowinę o Jezusie?

Znakami Światowych Dni Młodzieży są krzyż oraz ikona Matki Bożej Salus Populi Romani. Obydwa symbole zostały podarowane młodym przez Jana Pawła II. Symbole, z których powinni wyczytywać konkretne wskazówki. Jakie?

– Krzyż to znak zwycięstwa. Przypomina nam o największej Miłości, jaką zostaliśmy obdarowani, ale jednocześnie jest wezwaniem do poświęcenia swego życia dla innych. Maryja, którą pod krzyżem otrzymaliśmy za Matkę, jest dla nas wzorem, jak słuchać Boga i wypełniać Jego wolę. Ona także prowadzi nas do Syna i sama prosi, byśmy w życiu czynili „wszystko, cokolwiek Jezus nam powie”.

Młodzi, przybywając na to wielkie święto, mają również swoich patronów: Matkę Bożą z Aparecidy, św. Sebastiana, św. Antoniego od św. Anny Galvao, św. Teresę z Lisieux oraz bł. Jana Pawła II. To ukazanie różnych dróg, którymi może kroczyć każdy z uczestników…

– Oczywiście. Święci są nam dani jako wzór i pomoc. Wśród nich są jednak tacy, którzy są nam jakoś szczególnie bliscy. Mam nadzieję, że to spotkanie umocni w każdym z nas pragnienie świętości i zachęci do realizacji tej drogi w naszym codziennym życiu. Wszyscy jesteśmy przecież wezwani do świętości.

Przed samym momentem uczestniczenia w spotkaniu trwały intensywne przygotowania. Jak one wyglądały i co trzeba było uczynić, aby młodzi potraktowali ten wyjazd jako szansę pogłębienia swojej wiary i prawdziwe wyzwanie duchowe?

– Najważniejsza i najtrudniejsza była logistyka, zgranie wszystkich przelotów, także wewnętrznych. Odbyło się kilka ogólnopolskich spotkań. Trzeba było przygotować polskie pakiety – materiały w naszym języku. Młodzi zapoznali się z orędziem Benedykta XVI, trwała i trwa modlitwa młodych na całym świecie o owoce tego spotkania, w którą my także się włączamy. Sądzę, że ci, którzy jadą, czują, że stanowią małą, wybraną grupę – prawie jak apostołowie – i po powrocie będą się dzielić tym, czego tam doświadczą. Myślę, że wraz z tymi, którzy byli w Madrycie, staną się zaczynem, który pomoże nam przygotować kolejne Światowe Dni Młodzieży, które najprawdopodobniej – mamy taką nadzieję – odbędą się w Polsce…

 


Bp Jan Tyrawa – ordynariusz diecezji bydgoskiej

„Uczestnicząc w Światowych Dniach Młodzieży, doświadcza się przede wszystkim uniwersalności Kościoła. Doświadcza się entuzjazmu młodego Kościoła. Tego, że człowiek jest istotą poszukującą. Przecież taki wyjazd wymaga sporo ofiar, poświęceń, chociażby w pokonywaniu najróżnorodniejszych niewygód. A jednak ci ludzie czegoś szukają. Jadąc tam, znosząc te wszystkie niedogodności, odsłaniają ludzką naturę w jej najczystszej formie. W sensie owego poszukiwania czegoś więcej. I w tym poszukiwaniu człowiek jest zdolny ponosić trudy, aby więcej osiągnąć. Jest to forma uczestnictwa  w tym, co więcej. Tam można to zaobserwować. Tam młodzi tego „więcej” doświadczają i z tym wracają, starając się tym żyć już w swoich środowiskach”.

 

 


Paweł Moskal – do czerwca uczeń II klasy gimnazjum

„Już jako małe dziecko jeździłem z rodzicami na wiele pielgrzymek, do Francji, Meksyku, Włoch czy Portugali. Zobaczyłem na nich, w jak różny sposób można wielbić Boga. Zaskoczeniem dla mnie był taniec Indian na chwałę Chrystusowi w Gwadelupie.  Interesuje mnie, w jaki sposób ludzie wyznają w Brazylii swoją wiarę, czy można ją przyrównać do europejskiego wyznania, czy raczej indiańskich tańców w Meksyku. Po konklawe nowy papież ujął mnie swoją prostotą i skromnością. Bardzo ciekawy jestem, jak będzie brzmieć jego nauka skierowana do wielkiej grupy młodych zgromadzonych w Rio. Pragnę również wraz z osobami w moim wieku modlić się i głosić prawdę o Jezusie Chrystusie”.

 

 


Julia Solecka – do czerwca uczennica pierwszej klasy liceum

„Uczestnictwo w Światowych Dniach Młodzieży w Rio de Janeiro było moim marzeniem, od kiedy papież Benedykt XVI ogłosił to na lotnisku w Madrycie, na poprzednim spotkaniu, w którym również miałam okazję uczestniczyć. Ale dlaczego to spotkanie jest dla mnie tak ważne? Dlaczego od dwóch lat z taką niecierpliwością go oczekiwałam? Osoby, które będą brać udział w tym wydarzeniu po raz pierwszy, tego jeszcze nie wiedzą, ale ja już miałam okazję doświadczyć, co to znaczy być na Światowych Dniach Młodzieży. Ten wyjazd to nie jest tylko pielgrzymka czy też wycieczka, to jest niezapomniane doświadczenie. Ten czas, dobrze przeżyty, bardzo zmienia człowieka. To nie tylko wspólne rozmowy, śpiewanie i katechezy. Ciekawe wycieczki, nowi przyjaciele i poznawanie innych kultur, ale przede wszystkim spotkanie z milionami katolików z różnych krajów świata. Ludzi młodych, tak różnych, a jednak takich samych, z papieżem w jednym miejscu, mających jeden cel – aby razem uczestniczyć we wspólnej Eucharystii. Właśnie dlatego jadę na drugi koniec świata, aby ponownie móc doświadczyć tego niesamowitego uczucia”.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki