Histerie maluchów

Mój 3-letni synek wpada ostatnio w histerie najczęściej nie chce się umyć, nie pozwala się ubrać, protestuje, gdy chcę wyłączyć bajkę itp. Nie wiem, jak reagować. Wydaje mi się, że wszystko, co robię, to w sumie porażka.Tak naprawdę boimy się trochę tych wybuchów złości, że ktoś w końcu wezwie policję to chore, bo dziecku żadna krzywda się nie dzieje, nigdy w życiu go nie uderzyliśmy, nie krzyczymy też na niego. A mimo wszystko już raz ktoś do nas zadzwonił domofonem i uciekł jak mały tak wrzeszczał dla nas to był sygnał ostrzegawczy. Innym razem ktoś z rodziny też dał nam do zrozumienia, że jak będzie tak płakał, to w końcu policja przyjedzie. W kontekście tego, co się dzieje dzisiaj z odbieraniem dzieci rodzicom, po prostu się boję, że ktoś może zadzwonić na policję. I co wtedy?Aśka
Czyta się kilka minut

 

Rozumiem obawy. Histeria jest najczęściej wyrazem frustracji, a nie złości. Oznacza to, że często wynika ze zwykłych problemów o podłożu fizjologicznym. To znaczy: dziecko jest zmęczone, głodne, chce mu się pić lub siusiu. Problem w tym, że trzylatki często nie potrafią jeszcze prawidłowo rozpoznać, co im dolega. Jeśli pytamy, a dziecko nie potrafi odpowiedzieć, to może warto wypróbować – np. zaprowadzić do toalety, podać coś do picia, dać kanapkę, przytulić i chwilę posiedzieć... Ostra, zimna reakcja (a naprawdę rozumiem, że rodzic może mieć dosyć) tylko nasila wrzask. Proponuję mieć z tyłu głowy zdanie typu: „To dziecko, nie potrafi panować nad emocjami, a ja jestem dorosła i potrafię”, pomaga to zachować spokój. Drobny zabieg, który często pomaga, to zadawanie pytań w formie wyboru z dwóch możliwości. Na przykład: „Chcesz wodę czy jabłko?”, „Chcesz zrobić siusiu do nocnika czy w ubikacji?”, „Do kąpieli chcesz płyn jabłkowy czy pomarańczowy?” Zamknięte, proste pytania.

Wiem, że czasem trzeba coś zrobić wbrew woli dziecka, np. musimy wyjść do przedszkola i nie możemy czekać, aż się samo na to zdecyduje. Przewidywanie trudnych sytuacji i zostawienie marginesu czasowego – to kolejny sposób. Czyli np. wiedząc, że wybranie się do przedszkola zajmuje zwykle pół godziny, dziesięć minut wcześniej informujemy o tym dziecko, w sposób łagodny, ale stanowczy. Z przypadku moich bliźniąt działa powiedzenie: „Porozmawiamy o tym, jak się uspokoisz”, a gdy widzę, że maluch nie potrafi opanować emocji, proponuję: „Czy pomoże ci, jeśli cię przytulę?” –  one zawsze chcą się przytulić i błyskawicznie się uspokajają. Ta metoda okazała się w naszym przypadku bardzo efektywna, ale wszystko zależy od dziecka. Oczywiście nie ma sensu przytulanie, gdy sami jesteśmy zdenerwowani, bowiem zarażamy dzieci negatywnymi emocjami. Wtedy lepiej poprosić kogoś innego o pomoc, np. tatę.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 20/2013