Logo Przewdonik Katolicki

Dar, który przemienia serce człowieka

ks. Jakub Dębiec
Fot.

Święto Chrztu Pańskiego przypada w niedzielę po uroczystości Objawienia Pańskiego, które kończy okres liturgiczny Narodzenia Pańskiego.

Święto Chrztu Pańskiego nie jest li tylko dniem granicznym tego okresu liturgicznego. Jego celebracja pomaga nam bowiem odkryć kolejną prawdę, ważną dla naszego zbawienia. Spoglądamy na Jezusa, który nie jest już dzieckiem. Jako dorosły mężczyzna, a za takiego uważała tradycja żydowska mężczyznę trzydziestoletniego, może on już występować publicznie przed ludźmi i nauczać. Swoją działalność Pan Jezus rozpoczyna od chrztu, o którym czytamy w niedzielnej Ewangelii.

 

W tym miejscu możemy zadać sobie pytanie, czy Jezus musiał przyjąć chrzest? Przecież, jako prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek nie był dotknięty zmazą żadnego grzechu? Odpowiedź jest oczywista – nie musiał. Nie był zobowiązany do czynienia żadnych aktów pokutnych, ani tym bardziej nie musiał przyjmować chrztu Janowego. Będąc bezgrzesznym pozwolił się jednak zaliczyć do grzeszników. Jest to wyraz jego posłuszeństwa względem woli Ojca oraz świadectwo Jego pokory. Biskup i doktor Kościoła św. Bonawentura tłumacząc scenę chrztu Pana Jezusa, zwraca uwagę na trzy stopnie pokory. Pierwszy z nich polega na uległości względem zwierzchnika i na niewywyższaniu się nad równego sobie. Drugi polega na uległości względem równego sobie i na niewywyższaniu się ponad niższego od siebie. Trzeci – najwyższy stopień pokory – polega natomiast na poddaniu się niższemu sobie, co uczynił Pan Jezus, prosząc o chrzest św. Jana Chrzciciela. Rozmyślając nad świąteczną Ewangelią, dostrzegamy, że słowa św. Jana w niej zawarte wyjaśniają nam podstawową różnicę między jego chrztem a zapowiadanym chrztem Jezusowym. Ten pierwszy był tzw. chrztem nawrócenia z wody, swego rodzaju oczyszczeniem dokonywanym zgodnie z tradycją żydowską. Chrzest Jezusowy natomiast jest chrztem z Ducha Świętego, który przemienia całego człowieka, jego serce, obdarowując go nowym życiem – Bożym życiem. Musimy też pamiętać o tym, że chrzest ten, który nam został także udzielony, ma swe źródło w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Pana Jezusa. O tym mówi jedna z prefacji mszalnych, ukazując przebity bok Zbawiciela, z którego wypłynęła krew i woda, jako źródło sakramentów Kościoła. Fragment Ewangelii, który rozważamy, przedstawia też wydarzenie zwane teofanią, czyli widzialne ukazanie się Boga. Słyszymy głos Ojca, widzimy Syna Bożego oraz Ducha Świętego, zstępującego niby gołębica. W ten sposób objawiona zostaje prawda o Jezusie Chrystusie, którą poświadcza sam Jan Chrzciciel (por. J 1, 19–34). Wspominając chrzest Jezusa w Jordanie mamy sposobność, by zastanowić się także nad własnym chrztem. Wielu z nas go nie pamięta, bo zostaliśmy ochrzczeni, będąc dziećmi. Nie chodzi tu jednak o wspomnienie czysto faktograficzne, a rozważenie, kim jesteśmy dzisiaj dzięki temu sakramentowi. Pamiętajmy, że sakrament ten nie tylko zmywa z nas zmazę grzechu pierworodnego, ale przede wszystkim włącza nas we wspólnotę Kościoła, w której żyje i jest obecny Jezus Chrystus Zmartwychwstały. Dzięki Niemu i przez Niego możemy siebie prawdziwie nazywać dziećmi Bożymi, a jako tacy możemy spoglądać zupełnie z innej perspektywy na nasze życie i na wszystko, co się w nim dzieje. W tej perspektywie nawet choroba i śmierć – po ludzku bezsensowne – mają sens. Niech zatem święto Chrztu Pańskiego będzie dla nas sposobnością, by uwielbić Boga i podziękować za dar chrztu świętego, o którym w naszej codzienności często zapominamy.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki