Logo Przewdonik Katolicki

Układ zamknięty

Małgorzata Szewczyk
Fot.

Układ zamknięty to jeden z najodważniejszych polskich filmów ostatnich lat. Oparta na prawdziwych wydarzeniach fabuła z jednej strony przeraża, z drugiej obnaża patologie panujące w państwie polskim. Warto go zobaczyć, bo jest przy tym świetnie zrealizowany.

 
 
 
„Jutro mogą przyjść po ciebie” – to nie tylko hasło reklamowe widniejące na plakatach promujących najnowszy obraz Ryszarda Bugajskiego, ale słowa, które brzmią niemal jak wyrok. Trzech biznesmenów prowadzi świetnie prosperujące Zakłady Informatyczne Układów Przemysłowych NAVAR w Gdańsku. Interes jest krystalicznie czysty. Przy pomocy przyjaciół z Danii i siostry jednego z bohaterów inwestują pieniądze w firmę, zatrudniając coraz więcej osób. Spółka rozwija się i przynosi zyski, a jej właściciele Marek Stawski, Piotr Maj i Grzegorz Rybarczyk są na prostej drodze, by stać się ludźmi sukcesu. To jednak bardzo nie podoba się prokuratorowi Andrzejowi Kostrzewie (rewelacyjny Janusz Gajos) i naczelnikowi Urzędu Skarbowego Mirosławowi Kamińskiemu (doskonała kreacja Kazimierza Kaczora).
 
Odwrócona piramida
Zawiązują oni spisek przeciwko młodym biznesmenom, postępując w myśl zasady: dajcie mi człowieka, a paragraf sam się znajdzie. Potrzebne, fikcyjne teczki wyciągane są z szaf czy półek niemal jak podręczne notatki. Cel funkcjonariuszy państwa jest jeden: skompromitować właścicieli przedsiębiorstwa i doprowadzić firmę do upadku wszelkimi dostępnymi środkami. Nieograniczone możliwości, kontakty z najwyższymi przedstawicielami władzy, wpływy, układy, powiązania, samowola, słowem, to co najbardziej destrukcyjne i patologiczne tutaj osiąga swoje apogeum. Myślistwo – hobby prokuratora Kostrzewy – przenika jego życie zawodowe. Poluje już nie tylko na grubą zwierzynę, ale sidła zastawia na swoich współpracowników i niewinne ofiary, w wyrafinowany sposób delektując się zdobyczą. Można powiedzieć, że zaciera się granica między polowaniem na odyńca czy sarnę a bezbronnym, uczciwie prowadzącym interesy człowiekiem. Bezbronnym, bo państwo sprawuje omnipotentną władzę nad obywatelami. Bezsilnym, bo żadne dokumenty, poręczenia ani zeznania nie przyniosą wtrąconym do więzienia wolności. Nie można w tym miejscu nie mieć skojarzeń z twórczością Orwella czy Kafki. Makabryczne sceny aresztowania biznesmenów na oczach przerażonych rodzin, pobyty w więzieniu, preparowanie fałszywych dowodów, manipulowanie faktami, a w końcu naciski na media przynoszą oczekiwany przez przedstawicieli aparatu państwowego skutek. Piramida dochodzenia prokuratorskiego jest a priori odwrócona, chodzi tylko o to, by doprowadzić firmę do bankructwa, a jej właścicieli poniżyć, odrzeć z godności, niszcząc ich dorobek życia i rodziny, a nawet doprowadzić do prób samobójczych...
Jutro mogą przyjść po ciebie
Najbardziej poruszające jest to, że historia przedstawiona przez autora równie doskonałego Przesłuchania jest oparta na faktach. I to wcale nieodległych. Autorzy scenariusza Układu zamkniętego Mirosław Piepka i Michał Pruski oparli się na wydarzeniach mających miejsce w Krakowie zaledwie dekadę temu. W 2003 r. dwoje biznesmenów prowadzących zakłady mięsne pod Krakowem i zatrudniających 400 osób padło ofiarą spisku prokuratury i urzędu skarbowego. Wszyscy trafili do aresztu, a ich firmę doprowadzono do upadku. Ich życie osobiste i zawodowe zostało zrujnowane. Sprawę przeciwko nim umorzono dopiero po siedmiu latach, a oni sami otrzymali symboliczne zadośćuczynienie. Temat podjęty w Układzie zamkniętym okazał się niezwykle „delikatny”. Twórcy zmagali się z wieloma przeciwnościami i nieprzychylnością nawet ze strony Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej, który „nie znalazł” środków finansowych na tę ważną dla polskiego życia społecznego i gospodarczego produkcję. Został w całości sfinansowany ze środków prywatnych, pochodzących między innymi od polskich firm i przedsiębiorców, dla których historia opowiedziana w scenariuszu okazała się poruszająca i ważna. Film nie ma słabych stron: scenariusz, zdjęcia (Piotr Sobociński jr), muzyka (Shane Harvey), a przede wszystkich wyśmienita obsada i gra aktorów młodego i starszego pokolenia – oprócz wyżej wymienionych wspomnijmy Magdalenę Kumorek, Urszulę Grabowską, Przemysława Sadowskiego, Wojciecha Żołądkowicza czy Beatę Ścibakównę – to jego silne atuty. Warto dodać, że obraz zaledwie po dziesięciu dniach od premiery obejrzało ćwierć miliona widzów. Film otrzymał też prestiżową nagrodę świata biznesu – Wektora 2012 w kategorii „za odwagę w krzewieniu prawdy o polskim środowisku biznesowym”. A prawda pokazana w filmie, jest bolesna – zwłaszcza dla przedstawicieli państwa polskiego. Układ zamknięty to film o tym, jak łatwo można zniszczyć czyjeś życie osobiste i prywatny interes. O tym, że każdego, nawet najuczciwszego obywatela, można zniszczyć w przysłowiowe pięć minut. Temat podjęty przez twórców obrazu jest aktualny, ponadpaństwowy i ponadnarodowy. To, co przeżyli krakowscy biznesmeni, może dotknąć każdego przedsiębiorcy, niezależnie, czy prowadzi zakład szewski, czy jest właścicielem kiosku z gazetami, czy sklepu rybnego. „Jutro mogą przyjść po ciebie”...
 
 
 
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki