Logo Przewdonik Katolicki

Po co są próby wiary

Ks. Mariusz Pohl
Fot.

Większość z nas jest przekonana, że Pan Bóg powinien otaczać ludzi wierzących szczególną opieką i błogosławieństwem. Co jednak zrobić, gdy nie potrafimy zrozumieć trudności i życiowych prób, wobec których stajemy?

 

Czytając Księgę Hioba, doskonale rozumiemy jego argumentację i skargi: nie zasłużył sobie na takie traktowanie przez Boga. Jego wierność i prawość powinna być doceniona i nagrodzona, a nie zanegowana. Z ludzkiego punktu widzenia plagi i doświadczenia, które spadły na sprawiedliwego Hioba wydają się okrucieństwem lub absurdem. Ale „kulisy” historii Hioba dowodzą, że Bóg niezwykle cenił sobie jego wiarę i sprawiedliwość. I jeśli wystawił je na próbę, to nie dlatego, że zwątpił w ich jakość, lecz dlatego, że był jej pewny; to szatan chciał zniszczyć Hioba – Bóg chciał jego chwały.

 

Historia z przesłaniem

Ta niezwykła historia uczy nas, jak powinniśmy patrzeć na różne trudne, nieraz dramatyczne sytuacje ludzkiego życia. Często zdarza się, że Boga i Jego wolę oceniamy bardzo surowo i krytycznie. Wydaje się nam, że gdybyśmy my mogli decydować o czyichś losach, na pewno byśmy go tak nie skrzywdzili. Świat wymyślony przez nas wydaje się nam na pewno lepszy i sprawiedliwszy niż ten stworzony przez Boga.

Jakże naiwne i nierealistyczne są jednak takie wyobrażenia. Wystarczy tzw. dobre chęci skonfrontować z naszym życiem, postępowaniem, decyzjami. Mało to razy my kogoś skrzywdziliśmy? Mało to błędów sami popełniamy? Mało kłamstw i kłamstewek, złośliwości, podłości… Analogicznie wyglądałby pewnie scenariusz losów świata, kierowanego naszą wolą. Nie daj Boże, byśmy mieli posiąść więcej władzy, wszechmocy i możliwości decydowania o losach świata i ludzi!

Zamiast więc zabierać się za reżyserowanie historii świata, swoją uwagę i refleksję powinniśmy zwrócić raczej na dociekanie sensu cierpienia, doświadczeń i trudności. Jeśli się je dobrze zrozumie, wtedy łatwiej nam będzie zmagać się z przeciwnościami, a i nasze osądy różnych sytuacji będą bardziej wyważone. Będziemy też umieli lepiej dobrać słowa pociechy i solidarności z cierpiącymi.

 

Kara oraz moc i chwała

Dobrą ilustracją tej zasady może być opowiadanie o uzdrowieniu niewidomego. Uczniowie Jezusa zinterpretowali jego kalectwo jako karę Bożą. Chrystus natomiast wykorzystał tę sytuację jako okazję do objawienia mocy i chwały Boga. To nie znaczy, że każda choroba musi się kończyć spektakularnym cudem uzdrowienia. Niektóre wspólnoty charyzmatyczne sądzą, że żywa i silna wiara powinna zawsze owocować cudem albo raczej sukcesem uzdrowienia, uwolnienia od trudności i zwycięstwem radości. W takiej „religijności sukcesu” w zasadzie nie ma miejsca na krzyż.

Tymczasem słowa Jezusa objawione św. Pawłowi: „Starczy ci mojej łaski, bo moc w słabości się doskonali” sugerują, że zwycięstwo nie musi polegać na triumfie naszych wizji i oczekiwań. To nie Pan Bóg ma się naginać do naszych postulatów i wyobrażeń, lecz my powinniśmy zaakceptować wolę Boga, nawet gdyby była sprzeczna z naszymi oczekiwaniami. Jeśli całkowicie zaufamy Bogu i pójdziemy Jego drogą, Bóg będzie wiedział, jak doprowadzić nas do właściwego celu, nawet gdy poprowadzi nas przez najciemniejsze doliny.

Tu sztandarowym przykładem może być ofiara Abrahama. Żądanie Boga było szokujące, absurdalne i niezrozumiałe, sprzeczne z całym dotychczasowym doświadczeniem Abrahama. Nie chodziło tylko o polecenie rytualnego zabójstwa. W owych czasach było to powszechnie praktykowane w wielu kultach pogańskich. Również ludzkie życie było wtedy w mniejszym poszanowaniu niż dziś (chociaż zważywszy proceder aborcji i liczne ludobójstwa czasów współczesnych, wcale nie jestem tego taki pewny). Najtrudniejsze do zaakceptowania było to, że polecenie Boga stało w całkowitej sprzeczności ze wszystkim, co dotąd Bóg mówił, zrobił i czego wymagał, kwestionowało całą dotychczasową drogę, którą prowadził Abrahama.

 

Poszukiwanie sensu

Najtrudniej jest przyjąć cierpienie wtedy, gdy nie widać jakiegokolwiek jego sensu, gdy wydaje się absurdalne i wygląda na jakąś okrutną kpinę z naszych nadziei, wiary, uczuć; wtedy za nic nie potrafimy się z nim pogodzić.

Właśnie tak musiał czuć się Abraham. Musiał myśleć, że Bóg z niego zakpił. Najpierw dał mu wspaniałe obietnice, potem w zaskakujący sposób je spełnił, rozpalił wielką nadzieję i radość. A potem nieoczekiwanie wszystko przekreślił i zażądał od Abrahama zgody na całkowity absurd – w imię posłuszeństwa. To było zburzenie wszystkiego, czym dotąd Abraham żył. Czy potrafimy sobie wyobrazić, co musiał czuć, gdy z Izaakiem wspinał się na górę Moriach? Czy czujemy ogrom buntu przeciwko okrutnej decyzji Boga? Walkę ojcowskiej miłości z poczuciem obowiązku i posłuszeństwa wobec Boga?

Ostatecznie Abraham postawił na Boga i wtedy nagle wszystko się odmieniło. Absolutne nieszczęście zamieniło się w niewypowiedzianą radość z nieskończonymi perspektywami na przyszłość. Abraham osiągnął szczyt wiary, wspiął się na wyżyny, na które sam z własnej inicjatywy nigdy by nie wszedł. Właśnie tak działa próba wiary: wprowadza nas w obszary, których nawet byśmy nie przeczuwali. Jest jak ekstremalna sytuacja, w której człowiek może dokonać absolutnych wyczynów, których nigdy by nie osiągnął normalną drogą.

 

*

 

Warto w tych kategoriach odczytywać różne sytuacje naszego życia. Nie tracić nadziei, nie zniechęcać się, nie kapitulować w obliczu różnych trudności. I nie buntować się przeciw Bogu. On zawsze wie, co robi. A gdy postawi nas w sytuacjach, których nigdy sami nie zrozumiemy i nie zaakceptujemy, zaufajmy Mu, że tylko On może nas wyprowadzić z takiej matni.


Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki