Logo Przewdonik Katolicki

Słuchać, nie słuchać, oto jest pytanie

ks. Artur Stopka
fot. crisfotolux/Adobe Stock

Co zrobić, gdy ktoś mający prawo wydawać w Kościele polecenia, nakazuje działania sprzeczne z moralnością, rozumem, logiką? Pytania o posłuszeństwo w Kościele wciąż są aktualne.

Do ciekawego incydentu doszło 6 stycznia br. na jednym z portali społecznościowych. Pod udostępnioną przez duchownego wypowiedzią rzecznika KEP, której tytuł zawierał sformułowanie „oznaczajmy drzwi domów K+M+B lub C+M+B” ktoś (świecki) zapytał, czy jeśli napisze u siebie w domu „G+M+B” (mało kto dzisiaj wie, że Kacper po łacinie to tak naprawdę Gaspar), to okaże nieposłuszeństwo polskiemu Episkopatowi.
Choć cała sytuacja na odległość pachnie żartem, to jednak dotyka niezwykle istotnej sprawy – posłuszeństwa w Kościele. Jaki jest jego zakres i kogo dotyczy?

Świeccy też?
Potocznie posłuszeństwo w Kościele katolickim kojarzone jest przede wszystkim z księżmi i osobami konsekrowanymi. Kapłani już przyjmując święcenia diakonatu, przyrzekają swojemu biskupowi i jego następcom „cześć i posłuszeństwo”. Członkowie zgromadzeń zakonnych składają śluby posłuszeństwa wraz ze ślubowaniem ubóstwa i czystości. Dla twórców monastycyzmu, takich jak św. Bazyli Wielki, św. Benedykt, św. Franciszek z Asyżu wzorem posłuszeństwa był Jezus Chrystus. To On, jak napisał św. Paweł Apostoł w Liście do Filipian, „stał się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 8).
Ale czy posłuszeństwo w Kościele dotyczy również świeckich? Oni przecież go nie przyrzekają ani nie składają ślubu posłuszeństwa na ręce jakiegoś kościelnego przełożonego. Skąd więc przytoczone wyżej pytanie zadane przez świeckiego? Pytanie, w którym – gdy się w nie uważnie wczytać – sama konieczność posłuszeństwa jest uznawana za oczywistość, a wątpliwości dotyczą jedynie jego zakresu i szczegółowości.

Jako reprezentanci
Od strony prawnej sprawę posłuszeństwa wiernych w Kościele wyjaśnia kanon 212 Kodeksu prawa kanonicznego. Stwierdza on w pierwszym paragrafie, że wierni, świadomi własnej odpowiedzialności, zobowiązani są wypełniać „z chrześcijańskim posłuszeństwem” to, co „święci pasterze, jako reprezentanci Chrystusa”, wyjaśniają, wykonując zadanie nauczycieli wiary albo postanawiają jako ci, którzy kierują Kościołem.
Ks. prof. Mirosław Sitarz z KUL wyliczył, że prawo kościelne o posłuszeństwie mówi kilkanaście razy w rozmaitych aspektach z użyciem trzech różnych terminów. Natomiast Katechizm Kościoła katolickiego (KKK) słowa „posłuszeństwo” używa 47 razy.

Decyzja, która...
Właśnie w Katechizmie można znaleźć wyjaśnienie, co Kościół za posłuszeństwo uważa i kogo stawia za wzór „posłuszeństwa wiary”. Od razu można zauważyć, że chodzi nie tyle o definicję pewnego pojęcia, ile o opis postawy, o pewną czynność. „Być posłusznym (ob-audire) w wierze oznacza poddać się w sposób wolny usłyszanemu słowu, ponieważ jego prawda została zagwarantowana przez Boga, który jest samą Prawdą” – podaje KKK w rozdziale mówiącym o odpowiedzi człowieka dawanej Bogu, który wychodzi mu naprzeciw. Posłuszeństwo jest decyzją podejmowaną przez człowieka. Decyzją, która wymaga wolności. „Bycie chrześcijaninem to zatem bycie wolnym poprzez zaufanie Bogu” – powiedział papież Franciszek w homilii wygłoszonej w Domu św. Marty 20 stycznia 2020 r.
Jako wzór posłuszeństwa Katechizm wskazuje Abrahama. „Dziewica Maryja jest jego najdoskonalszym urzeczywistnieniem” – dodaje.

Całkowite zaufanie
Zawarte w Katechizmie rozumienie posłuszeństwa wywodzi się z Pisma Świętego. Słowo Boże nie pozostawia żadnych wątpliwości, że nie ma ono nic wspólnego z wymuszoną uległością lub biernym poddaniem się. „To dobrowolne przylgnięcie do planów Boga, okrytych jeszcze tajemnicą, lecz przedłożonych już do wierzenia poprzez słowo” – tłumaczy Słownik teologii biblijnej i dodaje, że posłuszeństwo pozwala człowiekowi uczynić z jego życia prawdziwą służbę Bogu i daje mu możność uczestniczenia w Bożej radości.
Dobrowolność posłuszeństwa w Kościele ma fundamentalne znaczenie. Aby zrozumieć, w czym rzecz, wystarczy się zastanowić na przykład, dlaczego uczniowie Jezusa wykonywali Jego polecenia. Nie miał wobec nich żadnych sankcji. Nie przymuszał ich do wypełniania Jego woli. Mogli w każdej chwili odejść, co część z nich zrobiła, gdy pojawiły się trudności. Jednak właśnie w tej kryzysowej chwili padły z ust Piotra słowa pokazujące istotę posłuszeństwa w Kościele. „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga” (J 6, 68–69). Istotą posłuszeństwa w Kościele jest całkowite zaufanie, zawierzenie. Nie chodzi o bezgraniczną ufność wobec jakiegokolwiek człowieka w Kościele, nawet zajmującego w nim najwyższe stanowiska. Chodzi o zawierzenie Bogu.

Bardziej Boga
W Słowniku teologii biblijnej znalazło się bardzo ważne stwierdzenie. Zwraca on uwagę, że ponieważ chrześcijanin jest posłuszny tylko po to, żeby służyć Bogu, potrafi, jeśli zachodzi tego potrzeba, „oprzeć się rozkazowi niesprawiedliwemu”. Uzasadnieniem mogą być na przykład słowa św. Piotra z Dziejów Apostolskich: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29). Niejednokrotnie uzasadniany jest nimi sprzeciw wyznawców Jezusa Chrystusa wobec niesprawiedliwych decyzji na przykład władz cywilnych. Czy jednak dotyczy to również posłuszeństwa w Kościele?
Ojcowie Soboru Watykańskiego I (tego, który trwał w latach 1869–1870) zwrócili uwagę, że posłuszeństwo wiary powinno być zgodne z rozumem. W żadnej sferze życia Kościoła nie chodzi o tzw. ślepe posłuszeństwo, ponieważ wyklucza ono nie tylko wolną wolę, ale również sumienie.
Ks. prof. Andrzej Szostek MIC, etyk, były rektor KUL, odpowiadając kilka lat temu w wywiadzie na dość prowokacyjnie brzmiące pytanie: „Komu należy bardziej ufać: własnemu sumieniu czy biskupom?”, odpowiedział: „Oczywiście własnemu sumieniu”. Od razu jednak podkreślił, że ta odpowiedź wymaga rozwinięcia, ponieważ osąd sumienia nie rodzi się w próżni, lecz jest formułowany na podstawie jakichś zewnętrznych przesłanek. „Jeżeli należę do Kościoła z przekonania, a nie jedynie z przyzwyczajenia, wówczas jest zrozumiałe, że wypowiedzi pochodzące z wnętrza Kościoła traktuję jako ważne przesłanki dla budowania własnego rozpoznania” – wyjaśnił.

Pod warunkiem
Co zrobić, gdy rozum i sumienie sprzeciwiają się jakiejś wydanej w imieniu Kościoła decyzji? Kilkanaście lat temu Paweł Milcarek na łamach „Przewodnika Katolickiego” (7/2006) napisał, że tradycyjna nauka, potwierdzana życiem wielu świętych, zaleca, by słuchać takich zarządzeń nawet wtedy, gdy z ważnych przyczyn się z nimi nie zgadzamy lub ich znaczenia nie rozumiemy. „Oczywiście pod warunkiem, że w takim zarządzeniu przełożony nie poleca nam czegoś ewidentnie, bezwarunkowo złego albo wyraźnie nie wychodzi poza zakres swej władzy – wtedy bowiem jest jasne, że posłuszeństwo nie obowiązuje” – zaznaczył. W świetle tego zastrzeżenia staje się jasne, że jeśli biskup lub ksiądz na przykład mówi wiernym, na kogo mają głosować, to nie muszą go słuchać. Podobnie, jeśli nakazuje ukrywanie zła popełnionego przez kogoś należącego do Kościoła. Albo jeśli wydaje polecenia/zalecenia sprzeczne z aktualną powszechną wiedzą choćby w sprawie zabezpieczeń przed wirusem COVID- 19.
Znany publicysta wskazał, że w innych przypadkach trzeba lub lepiej być posłusznym, jednak to nie oznacza, że nie można prosić o zmianę decyzji czy odwoływać się do władzy wyższej, choćby i do Rzymu. „Czasem nawet jest obowiązkiem staranie o zmianę decyzji” – stwierdził.

Jest wolą Boga
To bardzo ważna uwaga. Właśnie o tym mówi trzeci paragraf kanonu 212 Kodeks prawa kanonicznego. „Stosownie do posiadanej wiedzy, kompetencji i zdolności, jakie posiadają, przysługuje im prawo, a niekiedy nawet obowiązek wyjawiania swojego zdania świętym pasterzom w sprawach dotyczących dobra Kościoła”. Warto zauważyć, że według Kodeksu mają prawo swoje zdanie podawać do wiadomości innym wiernym, oczywiście zachowując nienaruszalność wiary i obyczajów, szacunek wobec pasterzy, biorąc pod uwagę wspólny pożytek i godność osoby.
Święty Augustyn powiedział, że ten, kto okazuje posłuszeństwo, zawsze pełni wolę Boga. Nie dlatego, że każde polecenie władzy w Kościele jest bezwzględnie zgodne z wolą Bożą, ale dlatego, że jest wolą Boga, by wierzący okazywali posłuszeństwo temu, kto stoi na czele wspólnoty. Kongregacja ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego przywołując ten cytat w jednym ze swych dokumentów, zauważyła, że władza kościelna jednak ze swojej strony powinna usilnie, z pomocą modlitwy, refleksji i rady innych, szukać tego, czego naprawdę chce Bóg.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki