Dla wioślarki tegoroczne igrzyska nie były olimpijskim debiutem. – To były wyjątkowe chwile, myślę tu zarówno o moich startach, jak i przeżywaniu występów kolegów i koleżanek z reprezentacji – wspominała niedawno debiut w Pekinie, gdzie płynąc, sama medalu jeszcze nie zdobyła. A i tak szóste miejsce odebrano jako sukces. Od tamtego czasu minęły cztery lata. Za namową trenera kadry Marcina Witkowskiego, który dużo wcześniej zachęcił też Julię do wioseł, z jedynki przesiadła się do dwójki podwójnej. Dotąd sportowe życie miała dzielić z Magdą Fularczyk.
Przyjaciółki na dobre i na złe
Okazało się, że dzieliły nie tylko olbrzymie sukcesy – złoto (2009 r.) i brąz (2010 r.) mistrzostwo świata oraz wicemistrzostwo Europy (2010 r.), ale i dramaty. Te związane z kontuzjami (połamane żebra Julii oraz zerwane wiązadła i problemy z kręgosłupem Magdy), i te związane z osobistymi tragediami (śmierć ojca Magdy na trzy miesiące przed olimpijskim brązem). To wszystko zahartowało dziewczyny i sprawiło, że bardzo się ze sobą zżyły. – Coś w tym jest, że trudności nas mobilizują, a my sobie z nimi radzimy, nie bojąc się kolejnych wyzwań – przyznaje Julia. Ona w tym sportowym „związku” długi czas pełniła rolę „mamuśki”. To ona też zaraża optymizmem. Tak było choćby wtedy, gdy ogromne bóle pleców mogły wykluczyć Magdę z walki o medal. – Byłam bardzo zdeterminowana i nie dopuszczałam myśli, że w finale mogę popłynąć bez Magdy. Ale ona była w takim stanie, że zaczęła sugerować, by ją kimś zastąpić. Mówiłam jej wtedy, że razem to zaczęłyśmy, więc i razem to skończymy, bez względu na wynik – wspomina dziś. I siłą woli, ambicją i determinacją obroniły brąz, najgroźniejsze rywalki z Chin wyprzedzając na mecie ledwie o sekundę. Magdę po finale trzeba było wieźć na wózku inwalidzkim. Pchała go oczywiście Julia. Magda przyznała wtedy, że Julia końcówkę dystansu wiosłowała praktycznie za obie. Dlatego ten brązowy medal olimpijski zdobyty w tym roku jest dla każdej z nich tak ważny.
Na całe życie
To jednak nie był ostatni radosny dzień w życiu Michalskiej. W ostatnią sobotę września w poznańskiej katedrze na Ostrowie Tumskim Julia przed Bogiem powiedziała „tak” Michałowi Płotkowiakowi – byłemu wioślarzowi, doktorowi Oxfordu w dziedzinie inżynierii biomedycznej. Julia nigdy nie ukrywa, że jest osobą wierzącą, choć, jak przyznaje, nie zawsze udaje jej się być na niedzielnej Mszy św. – Gdy nie jestem w kościele staram się znaleźć chwilę spokoju w ciągu dnia na zastanowienie się. Wtedy jednak zawsze moje myśli kieruję do Kogoś w górze. Poza tym czasem, a tego nauczyło mnie długie pływanie na jedynce, sama ze sobą rozmawiam, wyobrażając sobie, że jest tam Ktoś, kto mnie słyszy. Już kilka razy miałam taką sytuację, że moje prośby zostały wysłuchane – mówiła jakiś czas temu.
Pewnym wyjaśnieniem tego faktu jest zapewne to, że treningi zabierają jej nawet do 300 dni w roku. – Przez 10 miesięcy trenujemy ok. 16–20 razy w tygodniu – wyjaśnia. W przeciwieństwie jednak do innych sportowców, wcale nie dba o swoją dietę. – Jeść mogę. Do tego dużo, często i… wszystko, bo mam problem z utrzymaniem wysokiej masy ciała – śmieje się. Trudno się dziwić skoro przy 178 cm wzrostu waży ledwie 62 kg. Nie ma więc problemu, by „oszczędzać” swój żołądek podczas świąt Bożego Narodzenia.
Spędza je zawsze rodzinnie. Tak będzie i w tym roku, mimo że za swoim mężem wyemigrowała na stałe do Londynu. – Boże Narodzenie będzie jak zwykle wesołe i jak zwykle… w Poznaniu – zapewnia Julia. Zapewne i tym razem rzadko zaglądać będzie też do kuchni. – W kuchni staram się pomagać, ale generalnie sprzątam dom. Moją specjalnością jest wkładanie wszystkiego do piekarnika i… postawianie na gazie – mówi ze śmiechem, w którym już słychać radość na świąteczne spotkanie z najbliższymi.
Michalska-Płotkowiak: „życzcie mi zdrowia, miłości i wiary!”
Z Julią Michalską-Płotkowiak, brązową medalistką igrzysk w Londynie w wioślarskiej dwójce podwójnej (wraz z Magdaleną Fularczyk-Kozłowską) rozmawia Michał Bondyra
W naszej rozmowie przed igrzyskami w Londynie mówiłaś, że jedziecie z Magdą po złoto. Jak zatem odbierasz ten brąz?
– Mówiłam, że jedziemy walczyć o złoty medal. A ten brązowy krążek odbieram jako nasze zwycięstwo tego dnia. Nasze wspólne, ale i osobiste każdej z nas z osobna.
Mijający rok był dla Ciebie wyjątkowy, także przez pryzmat przeżyć osobistych. Od ostatniej soboty września nie jesteś już bowiem panną, a mężatką.
– Nasz ślub z Michałem to było przepiękne przeżycie. Z drugiej strony wielu rzeczy, które na nim miały miejsce nie pamiętam przez wielkie emocje, które mi towarzyszyły i dopiero zdjęcia pokazały mi wszystkie detale. A jako młoda żona czuję się bardzo dobrze (uśmiech).
Trzecią wielką zmianą w mijających 12 miesiącach jest zamiana Poznania na Londyn. Nie tęsknisz za stolicą Wielkopolski?
– Przenosząc się do Londynu, nie powiedziałabym, że… opuściłam Poznań, bo jestem tu teraz znacznie częściej niż przez ostatnich kilka lat. Na razie dzielę życie między oba te miasta.
Ten rok przyniósł Tobie dwa największe prezenty – męża i medal. Czego jeszcze można Tobie życzyć?
– Szczęścia, zdrowia i dużo miłości oraz wiary. Tego samego życzę zresztą czytelnikom „Przewodnika Katolickiego”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













