Co roku, gdy przychodzi nam zerwać ostatnią kartkę z kalendarza, radiowcy przypominają piosenkę Czerwonych Gitar: „To był rok, dobry rok/ Z żalem dziś żegnam go...”. Ciekawe, ilu spośród nas z pełnym przekonaniem zaśpiewałoby tak o roku, który się kończy?
Największą troskę muszą budzić…
doniesienia o dyskryminacji chrześcijan
I to w różnych zakątkach świata. Towarzyszą jej prześladowania, bluźnierstwa, obrażanie uczuć religijnych i swoista moda na wszystko co antychrześcijańskie. Niepokoi napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie, próba rakietowa w Korei Północnej, ale i reelekcja Baracka Obamy w USA. Z obawami odnotowujemy los milionów dzieci nienarodzonych, ponieważ prezydent Obama dał się poznać jako promotor aborcji. A że jest politykiem niezwykle wpływowym, więc są to obawy uzasadnione. Mamy jeszcze w pamięci wesołość, która zapanowała przed laty, gdy uhonorowano go pokojowym Noblem. Ale i w tym roku doczekaliśmy się nie mniej zdumiewającego rozstrzygnięcia, jakim był...
Nobel dla Unii Europejskiej
Wojen, na szczęście, w Europie teraz nie ma, ale czy to zasługa UE? Za to prawie cały kontynent pogrążony jest w kryzysie, który zatacza coraz szersze kręgi. Eksperci zwiastują na najbliższe miesiące kolejną falę uderzeniową. Całe szczęście, że do tej pory nie weszliśmy do eurostrefy, zaś sondaże wykazują, że już ponad połowa Polaków nie chce tego ani teraz, ani w przyszłości. Nie może być inaczej, skoro panuje powszechna drożyzna, wiele cen mamy już na poziomie europejskim, ale wysokość naszych płac zupełnie nie przystaje do standardów europejskich.
Tymczasem szefowie państw unijnych dwoją się i troją, aby przedłużyć agonię Grecji. Pompują więc do Aten okrągłe sumy. Najdziwniejsze jest to, że z jednej strony toczą niekończący się spór o kształt budżetu na najbliższe lata i szukają oszczędności rzędu 30 mld euro, a chwilę potem przesyłają Grekom kolejną transzę na ratunek przed bankructwem w wysokości ponad 40 mld euro. Bóg jeden raczy wiedzieć, czym to wszystko się zakończy, ale nie ma wątpliwości, że UE w tym kształcie nie przetrwa. Warto także przypomnieć, że pod wpływem masowych protestów Bruksela ostatecznie wycofała się z parafowania kontrowersyjnego dokumentu ACTA, który nam stręczono pod pozorem ochrony własności intelektualnej. A usiłowali nas przekonywać o tym liczni dziennikarze i celebryci, którzy po rezygnacji Brukseli nagle zamilkli.
Niestety, to nie był dobry rok dla finansów i gospodarki. Najgorsze jest to, że...
zadłużenie Polski ciągle rośnie
I to w zastraszającym tempie 10 tys. zł na sekundę. PKB spada, gospodarka spowalnia, zaś cudu jak nie było tak nie ma. A długi przyjdzie kiedyś spłacać. Niestety, żyjemy w czasach, w których zyski często są prywatyzowane, zaś straty uspołeczniane, więc w portfelach mamy coraz mniej. Aż 2,2 mln Polaków zalega z płatnością swoich zobowiązań, a sytuację pogarsza wysokie bezrobocie, zwłaszcza wśród ludzi młodych. Mimo to pracować mamy dłużej, bo państwo jednostronnie zmieniło nam warunki przechodzenia na emeryturę, podnosząc granicę wieku. A na dodatek rząd po raz kolejny sięgnął po pieniądze z Funduszu Rezerwy Demograficznej, co przyniesie fatalne skutki w niedalekiej już przyszłości. Bo wiadomo, że...
sytuacja demograficzna jest tragiczna
Katastrofa nastąpi już niebawem, ok. roku 2020, gdy na emerytury zacznie przechodzić pokolenie powojennego wyżu demograficznego. Polityki prorodzinnej praktycznie nie ma, a skromne propozycje rządowe sytuacji nie poprawią. Mamy za to zapowiedź legalizacji in vitro „tylnymi drzwiami”, a także uchwałę w sprawie ratyfikacji Konwencji Rady Europy, która uderza w instytucję rodziny. Lansuje bowiem nową prawną definicję płci i sugeruje, jakoby religia była jednym ze źródeł przemocy wobec kobiet. Dobre i to, że rząd zdobył się na zastrzeżenie w sprawie pierwszeństwa Konstytucji RP. Zdaniem prof. Krzysztofa Rybińskiego potrzebny jest wstrząs, bo na katastrofę demograficzną zanosi się od lat. Nazywa to „syndromem gotowanej żaby”, która – wrzucona do garnka z gotującą się wodą – nie odczuwa, że woda się nagrzewa i dlatego zamiast wyskoczyć, ugotuje się. Jeśli takiego wstrząsu nie będzie, to według szacunków, Polska może stracić w XXI w. od 9 do 21 mln mieszkańców! Nie daj Boże... To był kolejny rok, który upłynął nam...
w cieniu katastrofy smoleńskiej
>Ale nie mogło być inaczej, skoro wraku tupolewa i czarnych skrzynek nadal nie mamy. Czy interwencja za pośrednictwem UE okaże się skuteczna? Można mieć wątpliwości. Oprócz skandalu z zamianą ciał ofiar i ich powtórnymi pogrzebami nie milkną pytania o serię samobójstw i tajemniczych zgonów, m.in. gen. Petelickiego, płk. Tobiasza, który miał zeznawać przed sądem w sprawie Aneksu do Raportu o rozwiązaniu WSI, Remigiusza Musia, technika pokładowego JAKA-40, a ostatnio publicysty i eksperta lotniczego Krzysztofa Zalewskiego, który krytycznie oceniał śledztwo smoleńskie.
Dobrze, że oczyszczono pamięć o gen. Andrzeju Błasiku, najbardziej szkalowanej ofierze tej tragedii. Tymczasem prokuratura zachowuje się groteskowo w sprawie śladów trotylu, jakby na siłę chciała wykluczyć możliwość wybuchu na pokładzie tupolewa. Jedni walczą z teorią zamachu, drudzy wykluczają możliwość katastrofy, ale najgorzej, gdy sprawcami zamieszania bywają organa rządowe. Rosja zaś konsekwentnie otacza cały kontynent gazociągami, pomijając Polskę i Ukrainę. Ostatnio zakończono budowę rurociągu South Stream. Wprawdzie zmniejszono nam cenę gazu, ale wkrótce przekonamy się, czy w rachunkach odczujemy ową obniżkę.
Wydarzeniem wartym przypomnienia był potężny listopadowy Marsz Niepodległości. Ale ogólnie zapanowała...
na scenie politycznej posucha
Co jakiś czas przerywana wybrykami Palikota. Wprawdzie w PSL Piechociński zastąpił Pawlaka, ale niewiele zdołał ugrać od PO jako koalicjanta. Na większe zmiany się nie zanosi, choć niektórzy mają jeszcze nadzieję, że PSL przeobrazi się w partię chadecko-ludową. Lewicy wyraźnie brak lidera, ale cóż to za lewica, bardziej obyczajowo-moralna niż ekonomiczna. Z kolei na tzw. prawicy – jeśli można do niej zaliczać PO i PiS, bo to także bardziej manifestuje się w sferze obyczajowo-moralnej niż w kwestiach gospodarczych – cały rok naznaczony był „zimną wojną”. Wydaje się, że polaryzacja stanowisk jest na tyle silna, że w bliskiej perspektywie nic się nie zmieni.
A u progu lata zjechali do Polski...
europejscy kibice piłki kopanej
Niestety, reprezentacja zagrała jak zwykle źle, a nam na otarcie łez pozostało odejście prezesa Laty i ubaw z dachem na Stadionie Narodowym. Wedle ostrożnych szacunków, obiekt ten miałby przestać generować straty w 2015 r. Ale to raczej nierealne; roczny koszt jego utrzymania sięga 30 mln zł, a do tej pory wynajęto... jedną lożę. Nic dziwnego, że podnoszą się głosy podpowiadające, że wzniesione stadiony należy jak najszybciej rozebrać, jak to uczyniono w Grecji czy Portugalii.
Cóż, bilans mijającego roku wypada nieszczególnie. Ale mimo wszystko nie należy wyłącznie narzekać, bo to ponoć nasza przywara narodowa. Trzeba się cieszyć tym, co mamy: rodziną i przyjaciółmi – bo bez nich życie byłoby znacznie trudniejsze do zniesienia – dachem nad głową, nawet jeśli jest skromny, pracą, nawet kiepsko opłacaną, a także zdrowiem, choć czasem coś gdzieś strzyknie albo ukłuje. Czasy są, jakie są...
mogło być lepiej
Ale przecież zawsze może być gorzej. I dlatego przywołam słowa arcybiskupa lwowskiego obrządku ormiańskiego, a także posła i senatora II Rzeczypospolitej Józefa Teodorowicza. W 1922 r. wygłosił on w archikatedrze lwowskiej słynne kazanie, którego fragment dedykuję Wam, zacni utracjusze raju, i sobie, ku pokrzepieniu serc na rok Pański 2013: „Nienawiści przeciwstawcie miłość, terrorowi – moralne zasady, skażeniu i zepsuciu serca w społeczeństwie przeciwstawcie serca czyste i gorejące, a małym i oszukańczym kramarzom wielkie przeciwstawcie dusze. Wtedy nie będziecie potrzebowali narzekać na to, iż nie takiej Polski wyście się spodziewali. Wasze założenie będzie zupełnie inne, bo sobie powiecie wówczas: Tak! Nie takiej Polski myśmy się spodziewali, nie o takiej Polsce myśmy marzyli i takiej Polski, o duchu zatrutym, my mieć nie chcemy, ale za to sami urobimy taką Polskę, jaką mieć pragniemy i jakiej Bóg od nas chce”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













