Przebijając się przez mur

Spotykamy ich na dworcach, na ulicy proszą nas o pieniądze. Dajemy kilka złotych, uspokajając sumienie, albo nie dajemy nic, bo przecież sami wybrali taki los, bo przepiją…
Czyta się kilka minut

Tymczasem często zbyt łatwo osądzamy ludzi, którzy po prostu nie dali sobie rady z życiem na jakimś jego etapie. Wielu z nich, choć twierdzą inaczej, wcale nie wybrało swojej bezdomności, wcale nie jest im z nią dobrze.

Bezdomni zazwyczaj uzyskują jedynie doraźną pomoc. Są jednak i takie dzieła, jak Dzieło Pomocy św. Ojca Pio, które nadają wymierny kształt słowu „zmiana” w ich życiu.

Tu znalazł pomoc

Zbigniew (47 lat) po kłótni z bratem dotyczącej niesprawiedliwego podziału majątku wyszedł z domu i nigdy już do niego nie wrócił. Stał się bezdomny. Przez trzy miesiące nocował w przejściu podziemnym Dworca Głównego w Krakowie. Po pewnym czasie zaczęły mu mocno puchnąć nogi. Miało to związek z chorobą nadciśnieniową. Trafił najpierw do „Lekarzy Nadziei” na ul. Olszańską, potem do kapucyńskiego Centrum przy ul. Loretańskiej, gdzie jeden z braci pomógł mu wykupić lekarstwa. Po jakimś czasie wrócił tu ponownie, tym razem by skorzystać z bezpłatnego telefonu i pomocy doradcy zawodowego, z którym przygotował CV i list motywacyjny dla potencjalnego pracodawcy. Znalazł pracę.

Dziś spotykam go w Centrum. Przyszedł odwiedzić osoby, które pomogły mu odnaleźć się w trudnej chwili życia. – Jestem po prostu szczęśliwy. Gdyby tego ośrodka nie było, gdybym tu nie trafił, to nigdy nie wróciłbym na dobrą drogę życia – opowiada wzruszony Zbigniew.

Tu dostają szansę

Po chwili pracownik socjalny przyjmuje Rafała. Jeszcze kilka dni temu Rafał siedział w zakładzie karnym. Dziś dostał nową szansę. Przyszedł podziękować za podaną rękę. Kilka razy powtarza słowa „bardzo dziękuję za pomoc”. W tym miejscu bezdomni dostają szansę, szansę na powrót.

Spaceruję po nowoczesnym budynku Centrum Pomocy, w którym kompleksowo podchodzi się do pomocy bezdomnym. Są pokoje, gdzie dyżurują terapeuci, psychologowie, psychiatrzy. Można tu uzyskać pomoc prawną dzięki współpracy z Kancelarią „Malinowski i Wspólnicy”. Bezdomny może również trafić do doradcy zawodowego. Pomocą duchową służą bracia kapucyni. Centrum sprzyja integralnej pomocy, która nastawiona jest na motywowanie, wspieranie w wychodzeniu z bezdomności i ochronie przed nią.

Pracownicy podkreślają dużą rolę wolontariatu. Przy tak dużych potrzebach i skromnym personelu bez wolontariatu bardzo trudno byłoby skutecznie funkcjonować.

 

Nie tylko brak dachu

Iwona Surmaj, pracownik socjalny, zaznacza, że bezdomność to nie tylko problem braku dachu nad głową. – Myśląc o bezdomności, trzeba brać pod uwagę utracone przez tych ludzi relacje społeczne, rodzinne.  Bezdomność dotyka problemów związanych z całym systemem polityki mieszkaniowej, pomocy społecznej, rodzinnej, zdrowotnej. Dlatego podejmujemy również działania profilaktyczne – staramy się zapobiegać bezdomności z powodu utraty pracy, zadłużenia, przemocy w rodzinie. Staramy się stwarzać pomoc dla takich osób, które mają np. orzeczoną eksmisję bez lokalu zastępczego albo mieszkają z osobą, która stosuje przemoc i mimo wyroku sądu nadal mieszka z tymi, których krzywdziła pod jednym dachem. Pomagamy często całym rodzinom – podkreśla pracownik Centrum.

Iwona spotyka się z niezrozumieniem problemów bezdomności w społeczeństwie. Pomagając bezdomnym, przebija się przez mur, nie tylko instytucjonalny, ale też mur niezrozumienia jednego człowieka przez drugiego.

Cierpliwa praca

Mimo tych kompleksowych działań wielu bezdomnych korzysta jedynie z doraźnej, jednorazowej pomocy. Trudno przekonać tych ludzi, by wracali, by próbowali wziąć życie w swoje ręce – znaleźli pracę, dom, wyszli z bezdomności i nigdy do niej nie wrócili. – Dla mnie najtrudniejsze w pracy tutaj jest bycie cierpliwym i nieoczekiwanie natychmiastowych skutków naszej pracy. Często chciałabym, żeby szybko działo się coś dobrego w ich życiu, ale oni często potrzebują dużo czasu, by zrobić ten mały krok naprzód. Trzeba najpierw wejść w rytm życia danej osoby i cierpliwie czekać – mówi Małgorzata Czaja, pracownik socjalny Centrum.

Dla pracującej z bezdomnymi Kamili Czernek najważniejsze jest zdobywanie zaufania – Ważne jest dla mnie dotarcie do osoby, by przekonała się, że warto wrócić, mimo że wie, gdzie znaleźć nocleg, pożywienie. By wracała i starała się wejść na wyższy pułap – myślenia o tym, co dalej – podkreśla Kamila.

Nie do pomyślenia

Brat Mariusz opowiada o wielkiej wartości rozmowy braci kapucynów z bezdomnymi. Bezpośredni kontakt przy wydawaniu posiłków w kuchni przy ul. Reformackiej powoduje, że nawiązują się relacje dające szansę na początek późniejszej, konstruktywnej i przemyślanej pomocy. – Trudno po ludzku zrozumieć, że w dzisiejszych czasach ktoś nie ma swojego domu, że ktoś nie jest w stanie zrealizować podstawowych potrzeb życia – mówi kapucyn.

*

Zakon Kapucynów w Krakowie w 2010 r. uruchomił nowoczesne Centrum Pomocy, które powstało w ogrodzie na terenie XVII-wiecznego klasztoru w centrum Krakowa. W planach jest również budynek przy pobliskiej ul. Smoleńsk, w którym znajdzie się jadłodajnia, łaźnia, pralnia dla osób bezdomnych oraz ambulatorium medyczne ze specjalistycznymi gabinetami. Całość pozwoli mądrze pomagać. Każdy z nas może się w tę pomoc bezpośrednio włączyć.


 

Bezdomność bez twarzy

O prawdziwym obliczu bezdomności z o. Henrykiem Cisowskim, dyrektorem Dzieła Pomocy św. Ojca Pio rozmawia Paweł Piwowarczyk

Jak zrozumieć bezdomność?

– Dla wielu bezdomny nie ma twarzy, to pijany, brudny, nachalny i nic nierobiący człowiek, który zdecydował się na takie beztroskie życie. Każdemu, kto myśli podobnie, dobrze zrobiłby miesiąc pracy w naszej kuchni, choćby przy wydawaniu herbaty. W tym tłumie osób zaczyna się rozróżniać twarze, poznawać dramatyczne historie tych ludzi, ich bezradność, bezbronność, uwikłania. Może w krytycznym momencie nikt im nie podał ręki, może byli za mało przebojowi, zbyt dumni, aby walczyć o swoje, jak czynią to inni… wypadli z toru. Tak naprawdę nikły procent tych ludzi sam wybrał takie życie. Ktoś nie wytrzymuje presji czy szaleńczego biegu życia, ktoś inny traci pracę potem dom, od kogoś innego odsuwa się rodzina... Gdy się zaczyna poznawać ich historie, rodzi się nie tylko współczucie, ale i szacunek, który każe mi być powściągliwym w sądach, tak łatwo nam przychodzących, gdy widzimy tych ludzi w parkach czy na ulicy.

Dlaczego ludzie stają się bezdomnymi?

– Nie ma jednej przyczyny: to może być wyjście z zakładu karnego, gdy nikt na mnie nie czeka, to opuszczenie Domu Dziecka i co dalej? Utrata pracy, konflikt w rodzinie… To desperacki krok – uciekam na ulicę, bo wydaje się to jakimś rozwiązaniem. Niełatwo jest o tym mówić, bo i my często nie umiemy przyznać się: „przerosło mnie to, nie dałem rady…”. Jakąś formą obrony własnej godności jest powiedzieć: „Jestem tu, bo chcę, bo wybrałem takie życie”.

Jak najlepiej pomagać tym ludziom?

– Znowu trudne pytanie. Myślę, że najpierw trzeba zobaczyć w bezdomnym człowieka, brata. Uwolnić serce od sądów i pogardy. Można człowieka upokorzyć, rzucając mu parę złotych na odczepnego. Jednym z przełomowych momentów w życiu św. Franciszka było spotkanie z trędowatym, którego objął, odkrywając w nim cierpiącego Chrystusa. Dodam, że przy takiej liczbie jadłodajni – np. w Krakowie – nikt nie umrze z głodu, więc dawanie na jedzenie rzadko ma sens. Lepiej wesprzeć organizacje, które potrafią im pomagać, zarówno doraźnie, materialnie jak i długofalowo, towarzysząc im cierpliwie w trudzie wychodzenia z bezdomności. Proszących mnie na ulicy zawsze zapraszam do naszej kuchni bądź do Centrum na ul. Loretańską.

 

PODARUJ 1% PODATKU

Dzieło Pomocy św. Ojca Pio, nr KRS 0000217272

(na stronie www.dzielopomocy.pl darmowy program do rozliczeń podatkowych PIT 2011)

WESPRZYJ  DZIAŁALNOŚĆ

Dzieło Pomocy św. Ojca Pio ul. Loretańska 11, 31–114 Kraków, tel. 12 433 51 70,

nr konta: 74 1240 2294 1111 0010 1273 0039

www.dzielopomocy.pl

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 5/2012