Króluj nam Chryste!

Zawołanie służby liturgicznej (i niektórych innych ruchów kościelnych) wydaje się przywoływać nadejście innego świata, czyli zapowiadanego przez Jezusa Królestwa Bożego. Co to jednak znaczy, że Jezus Chrystus jest królem? Czy ma to coś wspólnego z polityką?
Czyta się kilka minut

Zawołanie służby liturgicznej (i niektórych innych ruchów kościelnych) wydaje się przywoływać nadejście „innego świata”, czyli zapowiadanego przez Jezusa Królestwa Bożego. Co to jednak znaczy, że Jezus Chrystus jest królem? Czy ma to coś wspólnego z polityką?

Gdy Pan Jezus doprowadzony został na przesłuchanie przed Piłata (zob. J, 18, 33–40), ten postawił pytanie: „Czy Ty jesteś Królem?”. Jezus odpowiedział twierdząco. Uznawał więc siebie za króla. Płynęła w nim przecież królewska krew, pochodził bowiem z królewskiego rodu Dawida (zob. Łk 1, 27; 2, 4; Rz 1, 3).

Król Archanioł Gabriel zapowiadający narodzenie Pana mówił do Maryi: „Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca” (Łk 1, 32–33). Czy Jezus miał jednak królewskie aspiracje? Choć oskarżony został o zmierzanie do przewrotu politycznego, Pan nie miał politycznych planów i dążeń. Zbierając wokół siebie uczniów, nie tworzył z nich gabinetu cieni, na wypadek przejęcia władzy. Wręcz przeciwnie, mówił im: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was” (Mt 20, 25–26). I całą swoją postawą i nauczaniem prowadził do końcowego wniosku z procesu przed Piłatem: „Królestwo moje nie jest z tego świata” (J 18, 36). Świadectwem królowania Jezusa była tabliczka, przytwierdzona do krzyża, na której w trzech językach Piłat wypisał słowa: „Jezus Nazarejczyk Król Żydowski”. 

Utopia?
Królowanie Jezusa wypełniło się więc, gdy został „ponad ziemię wywyższony” (zob. J 12, 32). Zgodnie z zapowiedzią Ukrzyżowany zaczął przyciągać wszystkich do siebie. Spojrzenie na krzyż pozbawia chrześcijaństwo posmaku politycznej utopii, do której niektórzy chcieli sprowadzić orędzie Ewangelii. Dobra Nowina nie jest przecież wizją szczęśliwego społeczeństwa, gdzie wszyscy są braćmi, wszystko dzieli się na równe części i niczego ludziom nie brakuje. Królestwo Boże nie jest przecież ustrojem politycznym, „ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym” (Rz 14, 17). Nie można zgodzić się nigdy na takie spłaszczenie chrześcijaństwa, które zajmie się porządkowaniem stosunków społecznych, a zaniedba istotę, jaką jest doprowadzenie człowieka do spotkania ze Zbawicielem i udziału w owocach odkupienia.
 
Walka?
Nie zrozumieli natury królowania Jezusa również ci, którzy z krzyża pragną uczynić oręż do walki. Owszem, krzyż jest orężem, ale walka dokonuje się w duchu i nie zmierza do ustanowienia teokracji. Na przestrzeni wieków zbyt często instrumentalnie posługiwano się krzyżem, czyniąc z niego znak dominacji i ucisku, wykorzystując do podbojów i stawiając na znak podporządkowania. Chrystus Król nie posługuje się siłą. Aniołowie, którzy posłani zostali, by zwiastować pokój przy jego narodzeniu (zob. Łk 2, 13), nie zostali jednak wezwani na pomoc i nie zjawili się w Ogrójcu, by Go obronić przed pojmaniem i wybawić od śmierci (zob. Mt 26, 53). Jeśli trzeba się dziś upominać o miejsce krzyża w przestrzeni publicznej, to nie dla podkreślenia chrześcijańskich korzeni czy też roli Kościoła w życiu społecznym. Krzyż zawieszony na ścianie w szkole, w urzędzie czy w szpitalu, postawiony w miejscu pracy czy na skrzyżowaniu dróg ma przypominać o miłości, która nie cofa się przed poświęceniem siebie na rzecz drugiego i która w ten właśnie sposób zwycięża.
 
Logo?
Przyziemne rozumienie królowania Boga prowadziłoby do postawienia Jezusa obok innych przywódców. Królestwo Boże stałoby się wówczas jednym z konkurujących ze sobą ustrojów. Ono ma jednak inną naturę! Jego znakiem jest krzyż. Znaki mają swoje znaczenie i wyrazistość, gdy są proste, czytelne, jednoznaczne. Krzyż nie jest znakiem graficznym, marketingowym, informacyjnym – rodzajem logo królestwa Bożego! Znak zbawienia w Jezusie, to skrzyżowane ze sobą dwie nieoheblowane belki, na których zawieszono skazańca, który „dźwigał nasze boleści” (Iz 53, 4). Zbyt często osładzamy tę pozornie odpychającą prawdę i czynimy ze znaku królowania Chrystusa Pana jedynie wisiorek noszony na szyi, broszkę czy emblemat połyskujący kruszcem i szlachetnymi kamieniami albo też nic nieznaczący breloczek przytroczony do kluczy.
 
Pasterz prowadzący stado
Jezus był oczekiwanym i spodziewanym Mesjaszem, Bożym pomazańcem, a więc także i królem. Godność i powołanie króla w Starym Przymierzu (a także u innych ludów starożytnego Wschodu) określał obraz pasterza, będącego zarazem przewodnikiem, jak i towarzyszem drogi. Metaforę tę stosowano zarówno w odniesieniu do Boga (np. Ps 23) , jak i do władców ziemskich (np. 1 Krl 22, 17). Zgodnie ze świadectwem św. Jana, Pan Jezus sam nazywał siebie Dobrym Pasterzem (zob. J 10). Nauczając zaś o swoim mesjańskim królestwie, Chrystus Pan nawiązywał do zadań pasterza: „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów” (Mt 25, 31–32). Chrystus jest Najwyższym Pasterzem ludu Bożego, który „pasie swą trzodę, gromadzi ją swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie” (Iz 40, 11). Tak słowo Boże tłumaczy nam królowanie Jezusa. Święty Piotr zaś poucza, na temat Jego ostatecznego przyjścia: „Kiedy zaś objawi się Najwyższy Pasterz, otrzymacie niewiędnący wieniec chwały” (1 P 5, 4).
Króluj nam Chryste!

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 47/2012