Logo Przewdonik Katolicki

W cztery oczy z Jezusem

Justyna Sowa
Fot.

W centrum Krakowa znajduje się rynek. Na rynku od wieków stoi kościół Mariacki. W świątyni Najświętszy Sakrament, a wokół niego ludzie, którzy w centrum swego życia postawili Jezusa.

 

Co miesiąc wszystko wygląda podobnie. Msza św. o godz. 18.30, a po niej wystawienie Najświętszego Sakramentu. Młodzi ludzie rozdają zgromadzonym w murach świątyni kartki ze słowami pieśni, zapraszają bliżej ołtarza. Są uprzejmi i uśmiechnięci.

W kościele panuje półmrok, tym bardziej więc uwagę wchodzących przykuwa jasny, niewielki punkt w prezbiterium. To monstrancja, a w niej wstawiony żywy Jezus. Wokół zgromadzeni ludzie, którzy wpatrują się w Niego, adorują. Jedni są bardzo skupieni, inni uśmiechają się, jeszcze inne twarze wyrażają cierpienie. To nie jest zwykła adoracja. To Chrystus w Starym Mieście.

 

Widziałam to na Zachodzie

Inicjatorem akcji, a zarazem jej głównym koordynatorem jest Paula Olearnik. Brałam udział w podobnych inicjatywach za granicą: we Włoszech, w Anglii i Stanach. Byłam tam świadkiem wielu nawróceń i powołań. Gdy prawie dwa lata temu przeprowadziłam się do Krakowa, chodziło mi po głowie, żeby coś podobnego zorganizować w tym mieście. Nie wiedziałam tylko jak… – mówi Paula. – Wkrótce jednak poznałam Weronikę, która podobne adoracje organizowała na Białorusi. W Dominikańskiej Szkole Kantorów – Ulę, a przez nią Konrada, który ewangelizował we Włoszech. Oni z kolei poznali mnie z Kaliną, która obecnie prowadzi naszą grupę terenową i z Pawłem, który zajmuje się scholą – opowiada. – I tak po kolei pojawiali się wokół mnie wspaniali ludzie zatroskani o wiarę, którzy wnosili własne koncepcje i entuzjazm w to dzieło.

 

W sercu Krakowa

Paula Olearnik podkreśla także, że otwartość na ich inicjatywę nowego proboszcza kościoła Mariackiego ks. Dariusz Rasia zadecydowała o tym, że akcja ma miejsce właśnie tu – w samym sercu Krakowa. To ks. Raś „ochrzcił” dzieło, nadając mu nazwę „Chrystus w Starym Mieście”. – Warto także podkreślić, że nie tworzymy nowej wspólnoty akademickiej, ale zrzeszamy wielu młodych dorosłych, którzy nadal działają w innych wspólnotach krakowskich. Myślę, że to jest jedna z najcenniejszych cech tej ekipy – wszyscy pochodzimy z innych środowisk, mamy różne doświadczenia i umiejętności, ale czujemy się jednością w Kościele – dodaje rozmówczyni.

 

Nikt nie jest przypadkowy

Spotkania odbywają się w każdy ostatni czwartek miesiąca. Śpiewane przez scholę kanony, modlitwa kontemplacyjna, rozważania, spokój i półmrok wewnątrz chyba najsłynniejszego kościoła w Krakowie tworzą w te wieczory niezwykłą atmosferę. Ponieważ jest to ścisłe centrum miasta, zawsze wokół znajduje się mnóstwo turystów. Jakie ma to znaczenie? Otóż oprócz osób zaangażowanych w przygotowanie i prowadzenie adoracji istnieje także tzw. grupa terenowa. Są to ludzie, którzy kręcą się wokół Mariackiego i zapraszają przypadkowych ludzi do środka. – Ja wierzę, że ludzie, których zapraszamy wcale nie są przypadkowi – mówi jedna z osób należących do grupy terenowej. – Najczęściej są to rzeczywiście ludzie zainteresowani zwiedzaniem bazyliki Mariackiej oraz turyści z zagranicy. Przychodzą, żeby zobaczyć kościół, a my im dajemy możliwość zobaczenia nie tylko pięknego zabytku, ale także doświadczenia, że Kościół jest żywy, bo w nim żyje Chrystus obecny w Najświętszym Sakramencie i obecny w nas, którzy Go przyjmujemy – z entuzjazmem tłumaczy rozmówca. – Turyści zwykle są mile zaskoczeni, że ich witamy przed kościołem i zapraszamy na adorację. Wielu z nich, wychodząc, okazuje wdzięczność, a na ich twarzach maluje się wzruszenie. Nie można więc powiedzieć, że są przypadkowi, tym bardziej że wcześniej modlimy się za każdego, kto weźmie udział w tej adoracji – podsumowuje.

 

Z Mariackiego wychodzisz mocniejszy

Konrad i Krystian Ciempka, członkowie grupy terenowej, podkreślają, że warto przyjść na modlitwę adoracyjną i zobaczyć, że nie jest ona zarezerwowana tylko dla osób duchownych lub starszych. – Każdy kto przyjdzie, zobaczy młodych ludzi, którzy w prostocie ujawniającej się w śpiewach, medytacji, rozważaniach i ciszy adorują Najświętszy Sakrament. Ważnym elementem jest także okazja do spowiedzi św. i możliwość dłuższej rozmowy ze wspaniałymi spowiednikami – tłumaczą.

Członkowie grupy terenowej wiedzą najlepiej, że motywy wejścia w mury kościoła Mariackiego mogą być różne. – Tym najważniejszym jednak jest sam Chrystus, który zaprasza i czeka. To On mówi: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy”. Gdy adorujemy Go w Najświętszym Sakramencie wchodzimy w intymną rozmowę z Nim, a On wylewa na nas swoją miłość. Wychodzimy z kościoła Mariackiego znacznie mocniejsi duchowo – tłumaczą

Konrad i Krystian.

 

Mamy lekarstwo!

„Chrystus w Starym Mieście” to dzieło nowej ewangelizacji. Skierowane jest głównie do ludzi młodych, którzy czują, że czegoś im brakuje, ale w gruncie rzeczy sami nie wiedzą czego. Zauważyliśmy, że bardzo wielu naszych rówieśników jest duchowo głodnych i spragnionych. Nawet Ci, którzy uważają się za wierzących często doświadczają braku osobistej relacji z Chrystusem mówi Paula Olearnik.

Nie mają świadomości, że to, co pali ich serce to brak Boga. Organizatorzy akcji chcą wskazać tym ludziom, gdzie jest lekarstwo na ich trudności. – Wzorem jest dla nas św. Filip z Ewangelii według św. Jana, który nie chciał nawracać Natanaela ani nie chciał z nim dyskutować. Po prostu powiedział mu o Jezusie i dodał: „chodź i sam zobacz” – tłumaczy Wojciech Werhun SJ, członek komitetu organizacyjnego. Chcemy, żeby podczas naszych spotkań ludzie przyszli bezpośrednio do Jezusa im bliżej, tym lepiej. To nie my ewangelizujemy. My tylko mówimy: „chodź i sam zobacz”. Ludzie wchodzą i widzą Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, którego obecność jest tu dla nas wszystkich chyba najbardziej przejmująca – tłumaczy rozmówca.

 

Tu jest nasz Bóg

– Poza tym wszystkim celem adoracji jest także wzbudzenie głodu eucharystycznego. Pięknie przygotowana adoracja umożliwia doświadczenie pragnienia Boga i daje możliwość zaspokojenia poprzez spowiedź i Komunię św. – dodaje Paula.

A przecież forma adoracji, którą proponujemy jest dostępna nawet dla osób słabo wierzących i poszukujących – wtrąca Wojciech Werhun SJ. – Ponadto mamy ciekawe i naprawdę budujące doświadczenia kontaktu z ludźmi innych wyznań i kultur, którym mówimy wprost: „tu jest nasz Bóg” – dodaje.

 

Trzeba wejść – choćby na chwilę

Organizatorzy akcji wzięli sobie do serca słowa Jana Pawła II, który wzywał: „Postawcie Eucharystię w samym centrum waszego życia osobistego i wspólnotowego miłujcie ją, adorujcie ją, uwielbiajcie ją”. I tak się stało. W samym centrum Krakowa wokół Chrystusa gromadzą się młodzi ludzie, dając świadectwo temu, że Kościół żyje, tak, jak żyje Jezus.

Koordynatorzy „Chrystusa w Starym Mieście” podkreślają także, że drzwi świątyni otwarte są dla każdego i zapraszają, by wstąpić choć na chwilę. Nawet gdy ktoś wie, że nie może zostać na dłuższą modlitwę. – Każdy angażuje się na tyle, na ile może. Jedni modlą się godzinami, inni wpadają tylko na chwilkę. Ale każdy, kto tu przychodzi i widzi Jezusa w monstrancji, nawiązuje z Nim jakąś relację. Bo adoracja to jest spotkanie z żywym Bogiem i rozmowa z Nim w cztery oczy – podsumowuje Wojciech Werhun SJ.

 

 


 

Akcja „Chrystus w Starym Mieście” ma miejsce w każdy ostatni czwartek miesiąca w kościele Mariackim. Rozpoczyna się Eucharystią o godz. 18.30, po której do godz. 21.00 trwa adoracja Najświętszego Sakramentu. Najbliższe spotkanie odbędzie się 25 października.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki