Logo Przewdonik Katolicki

Konoza Chrystusa

kard. Gianfranco Ravasi
Fot.

Chrystus Jezus (…) ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi (…) uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej (Flp 2, 78).

Chrystus Jezus (…) ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi (…) uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej (Flp 2, 7–8).

 

Jak pamiętamy ze szkoły, macedońskie miasto Filippi – noszące imię swego założyciela Filipa II, ojca Aleksandra Wielkiego (IV w. przed Chr.) – zapisało się w historii z powodu rozstrzygającej bitwy z 42 r. przed Chr., która rozegrała się między Oktawianem Augustem i Markiem Antoniuszem z jednej strony a Brutusem i Kasjuszem z drugiej; bitwy, która przyniosła słynne powiedzenie: „spotkać się pod Filippi” przytoczone przez greckiego historyka Plutarcha. Dla chrześcijan Filippi – do dziś jeszcze noszące wspaniałe archeologiczne ślady minionej chwały – związane jest z pobytem w nim św. Pawła i z jego listem skierowanym ok. 55–56 r. do tamtejszej wspólnoty chrześcijańskiej, z którą łączyło go żywe uczucie przyjaźni.

W tym piśmie, jak zauważył Jerome Murphy O’ Connor, „słychać bicie serca św. Pawła”: „żaden z Kościołów poza wami jednymi nie prowadził ze mną otwartego rachunku przychodów i rozchodów (…) jestem zaopatrzony, otrzymawszy od was (…) wdzięczną woń, ofiarę przyjemną, miłą Bogu” (4, 15–18). W drugim rozdziale listu zawarty jest hymn (2, 6–11) oparty na przestrzennym symbolu uniżenia-wywyższenia w osi niebo–ziemia–niebo. Przedstawia on przede wszystkim upokarzające uniżenie się wcielającego się, stającego się człowiekiem i porzucającego swą chwałę Syna Bożego. Jest to Jego rzeczywiste zejście do otchłani: umiera bowiem na krzyżu, co jest karą zarezerwowaną dla niewolników, dla ostatnich tego świata.

Tylko tak Chrystus staje się prawdziwym bratem wszystkich stworzeń, nie wykluczając tych z najgorszych nizin społecznych, swoim przejściem przez nasze ciało wszczepiając jednak w nie zbawczą i przemieniającą obecność swojej boskości. Tymczasem na wzgórzu Golgota, na którym wzniósł się Jego krzyż, zaczął się też przeciwny ruch – wywyższenia – ukazany w drugiej części hymnu (2, 9–11). Chrystus powraca w chwale, z imieniem Kyrios , „Pan”, które przysługuje tylko Bogu. Znów promienieje światłem transcendencji, które przygasło w chwili śmierci krzyżowej, kiedy „ogołocił się” ze swej najwyższej godności, stając nie tylko u boku ludzkości, ale także wnikając w jej łono pełne nędzy, ograniczeń i grzechu, aby ją odkupić.

Chcielibyśmy skierować na krótko naszą uwagę właśnie na wyrażenie „ogołocił samego siebie”, po grecku ekénosen , który to czasownik dał początek technicznemu terminowi teologicznemu kénosis, wyrażającemu otchłań, w którą popadł Bóg w zmarłym na krzyżu i upokorzonym Synu. Jest to pełny i ostateczny znak centralnej tajemnicy chrześcijaństwa zwanej „wcieleniem”. Kenoza-ogołocenie jest bowiem sztandarem i syntezą historii Jezusa z Nazaretu, który stał się jednym z ludzi, ubogim, poniżonym, skazanym na zniesławiającą karę śmierci, którą wykonywano jedynie na niewolnikach i buntownikach przeciw Rzymowi. A przecież to dobrowolnie wybrane przez Chrystusa „ogołocenie” nie unicestwiło Jego boskości.

Pojawia się ona ponownie, kiedy On dochodzi do ostatecznego dna kenozy – śmierci. To wtedy nastaje wielkanocny poranek – chwała Zmartwychwstania. Zakończmy zatem nasze rozważanie na temat tego ważnego fragmentu Pawłowego tekstu słowami, które sławny rosyjski pisarz Borys Pasternak (1890–1960) w powieści Doktor Żywago wkłada w usta samego Jezusa: „Zejdę do grobu i trzeciego dnia powstanę i jak tratwy płyną w dół rzeki, tak na Sądzie jak barki w karawanie spłyną do Mnie wszystkie wieki ludzkości”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki