Do tych, którzy raczej do kościoła nie przyjdą, Kościół musi wyjść sam. Choćby i na pola Woodstocku. A co ma do powiedzenia młodym gniewnym? „Jezus cię kocha!” – te słowa potrafią zmienić życie.
Nie może nas tu nie być
Na tym ogromnym woodstockowym biwaku nie brakuje też propozycji duchowych, począwszy od sekt ekologicznych po Hare Kriszna, gdzie zawsze można liczyć na darmowy posiłek. To, tak na początek, nieźle przyciąga. Nie mogło więc zabraknąć tu i „tych od Jezusa”, jak mówią woodstockowicze. I tak od 1999 r. Przystankowi Woodstock towarzyszy Przystanek Jezus. – Kiedy przyjeżdża tu tylu młodych, często pogubionych w życiu ludzi, nie może nas tu nie być z propozycją Ewangelii. To może być bowiem jedyna szansa, aby pokazać im Kościół, autentyczną wspólnotę ludzi, w której doświadczamy bliskości i miłości Jezusa – podkreśla inicjator i duchowy opiekun Ogólnopolskiej Inicjatywy Ewangelizacyjnej Przystanek Jezus bp Edward Dajczak, ordynariusz koszalińsko-kołobrzeski, a w latach 1990–2007 biskup diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, na terenie której leżą Żary i Kostrzyn n. Odrą.
Co się dzieje u „Jezusowców”?
Po południu 31 lipca, jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem festiwalu, przez woodstockowe pole, pełne już młodych ludzi, maszeruje barwny, rozśpiewany korowód ewangelizatorów z Przystanku Jezus. W tym roku przyjechało ich z całej Polski ponad tysiąc, prawie dwa razy więcej niż zazwyczaj. Wśród nich jest ponad stu księży, drugie tyle kleryków i blisko pół setki zakonnic – To efekt tego, że rekolekcje poprzedzające naszą ewangelizację były połączone z I Ogólnopolskim Kongresem Nowej Ewangelizacji – wyjaśnia Robert Kościuszko, rzecznik prasowy Przystanku Jezus, dodając, że obecność na Woodstocku tej katolickiej inicjatywy jest uzgodniona z organizatorami festiwalu. Tzw. wioska Przystanku Jezus ma swój podest, na którym odgrywane są pantomimy ewangelizacyjne, odbywają się koncerty, prowadzona jest modlitwa. Wszystko to wyświetlane jest także na ogromnym telebimie, na którym pokazywane są również wartościowe filmy, teledyski czy świadectwa wiary znanych osób. – W ten sposób przyciągamy uwagę woodstockowiczów, którzy przychodzą zobaczyć, co się dzieje u „Jezusowców” – tłumaczy Kościuszko.
Wsparci modlitwą
W centralnym miejscu wioski Przystanku Jezus znajduje się jednak krzyż poświęcony przez nowego biskupa pomocniczego diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Tadeusza Lityńskiego. Jest tu również polowa kaplica adoracji Najświętszego Sakramentu. Kiedy bowiem część osób ewangelizuje śpiewem i tańcem, zapraszając w ten sposób do wspólnego wielbienia Boga lub chodzi dwójkami po polu, szukając okazji do rozmów z uczestnikami festiwalu, inni modlą się za nich i za ludzi, których Bóg postawi na ich drodze. W tym roku w ewangelizacji wspierają ich także ojcowie Enrique Porcu i Antonello Cadeddu z Brazylii, założyciele Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia. Wcześniej znani charyzmatycy głosili też dla ewangelizatorów rekolekcje. – Dodają naszym działaniom takiego nowego, świeżego powiewu wynikającego z ich głębokiej duchowości i ogromnego doświadczenia kontaktu z brazylijską młodzieżą mieszkającą na ulicy, w ubogich fawelach czy związaną z kartelami narkotykowymi – zaznacza Robert Kościuszko.
Walka o dusze
– Kiedy wychodzi się na pole, nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać. Bóg naprawdę potrafi zaskakiwać – stwierdza salezjanka s. Elżbieta Kmet z Piły, która w Przystanku Jezus uczestniczy już po raz siódmy. Na co dzień zajmuje się katechizacją młodzieży, a ewangelizację na Woodstocku traktuje jako kontynuację tej pracy. – Myślę, że to są często ci sami ludzie, tylko tu się trochę poprzebierali, chcąc może atrakcyjniej wyglądać lub wcielić się na trochę w kogoś innego. Często tu właśnie wyrażają swój bunt, ale tak naprawdę są po prostu zagubieni – mówi. Jednocześnie zaznacza, że choć spotyka się z różnymi reakcjami woodstockowiczów, to nigdy nie słyszała tu jakichś wyzwisk czy epitetów typu „pingwin”, z czym spotyka się czasem na ulicy. – Jestem pewna, że warto tu być i walczyć o ludzkie dusze. Potwierdzeniem tego jest każda spowiedź, która następuje po długich nieraz rozmowach – wyznaje.
Czas łaski
Podobne doświadczenia ma Kasia Kamińska z Warszawy, która niedawno skończyła studia, a na Przystanek Jezus przyjechała po raz drugi. – Jakie było moje zdziwienie, kiedy wśród przystankowiczów zobaczyłam dwie osoby, z którymi w zeszłym roku rozmawiałam na woodstockowym polu. Teraz już bez irokezów, uśmiechnięci, sami mówią o tym, jakich cudów Jezus dokonał w ich życiu – opowiada. Przyznaje też, że dla niej samej jest to czas wielkiej łaski i duchowego umocnienia.
– Jeżeli w Kościele jest zadanie do wykonania, to należy je podjąć! Owoc tych działań to sprawa Pana, naszą sprawą jest siać, jak się da i ile się da – mówił, rozsyłając w tym roku ewangelizatorów bp Edward Dajczak. – Proszę was, nie bądźcie skąpcami, ale rozdawajcie wszystko to, jakimi jesteście. Rozdawajcie wszystkim, którzy potrzebują, a szczególnie tym, którzy nie będą was w stanie poprosić – podkreślał biskup, zachęcając młodych, by dali się prowadzić Duchowi Świętemu.
Ogólnopolska Inicjatywa Ewangelizacyjna Przystanek Jezus jest organizowana przez Katolickie Stowarzyszenie w Służbie Nowej Ewangelizacji „Wspólnota św. Tymoteusza” z Gubina. Więcej informacji na: www.przystanekjezus.pl.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









